Kocie ruchy wokół premierostwa. Rezerwy wizerunkowe Jarosława Kaczyńskiego

KRAJ [PiS, czarny PR, zwierzęta futerkowe]

„Bardzo lubi zwierzęta, a przede wszystkim 6,5-letniego kota, zwanego Busiem… W czasach, gdy był »na pensji«, przeznaczał 1/3 zarobków na schroniska dla zwierząt” – tak zespół byłego pułkownika SB Jana Lesiaka charakteryzował rozpracowywanego przez siebie Jarosława Kaczyńskiego. W dokumencie UOP dominowały pochwały Kaczyńskiego, a wadę wymieniano w zasadzie jedną: „skrajny brak troski o image polityczny w mass mediach”. Światowa sensacja, jaką stał się fakt, że Jarosław Kaczyński przeglądał w ubiegłym tygodniu w Sejmie album o kotach, nie uśpiła czujności Adama Szostkiewicza, który opublikował na stronie tygodnika „Polityka” tekst pod mrożącym krew w żyłach tytułem: „Polska demokracja gaśnie, a my o kotach”. „Te nieszczęsne koty… Część ludzi na te koty się coraz chętniej nabiera. Nie chcą PiS u władzy, ale nie chcą też partii opozycyjnych” – ubolewał Szostkiewicz. Na szczęście nie udało się oszukać Tomasza Lisa, którego tygodnik szybko zaalarmował w Internecie: „
     
12%
pozostało do przeczytania: 88%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze