W Rumunii bez zmian

Dodano: 21/02/2012 - Nr 8 z 22 lutego 2012

Wojsko zawsze z narodem… 17 stycznia Arafat został przywrócony przez premiera Emila Boca na stanowisko, lecz manifestacje zaczęły żyć własnym życiem. Według różnych doniesień, nie da się wykluczyć udziału wojska w organizacji protestów. Prezydent Traian Basescu wprost oskarżył służby wojskowe, związane jeszcze z klanem Ceausescu, o prowokację. Wskazywał na udział Mircei Dogaru, emerytowanego pułkownika i przewodniczącego związku weteranów, w organizowaniu wieców. Dogaru nie pozostał dłużny, wskazując, iż prezydent jest „sługą zagranicy”. Oliwy do ognia dolało pojawienie się 23 stycznia na proteście w Bukareszcie młodego podporucznika Alexandru Gheorghe w mundurze galowym. Żołnierz popierał Arafata, który od prawie tygodnia był już z powrotem na stanowisku, i zwracał uwagę na zaniedbania w resorcie obrony. Podkreślał również, że wojsko rumuńskie jest zawsze z narodem, co było oczywistym nawiązaniem do grudnia 1989 r., kiedy armia najpierw dokonała rzezi w Timisoarze, a
     
20%
pozostało do przeczytania: 80%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze