Ten straszny 11 listopada

Dodano: 07/11/2017 - Nr 45 z 8 listopada 2017

Felieton [Lubię dinozaury]

Zaraz 11 listopada – święto naszej niepodległości. Już teraz zaczęło się poruszenie na salonach. Świętować niepodległość? To takie obciachowe. Jak się z tego wytłumaczymy w Berlinie? Wiadome media już przygotowane, tytuły dawno napisane: „przerażające morze polskich flag”; „patriotyzm to rasizm”; „niepodległość jest homofobiczna” itd. A jedno hasło najbardziej przeraża postępowych mądrali. To „Bóg, honor, ojczyzna”. No, nazizm w czystej postaci. Rezygnując z perspektywy infantylnych pajaców udających Europejczyków, warto się chwilę nad tymi słowami pochylić. Bo pokazują one wielkość polskiego projektu tożsamościowego, polskiego patriotyzmu i jego specyfiki. Kolejność terminów nie jest przypadkowa. Najpierw jest Bóg. Ojciec wszystkich ludzi. To wobec Niego najważniejsza jest wierność. To zasady zawarte w Objawieniu mają nadrzędną wartość. Miłość, miłosierdzie, sprawiedliwość – żadne zobowiązania polityczne nie mogą naruszyć tych przykazań. Potem – honor, czyli zasady
     
55%
pozostało do przeczytania: 45%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze