Rok pierwszy, rok ostatni. W drodze do niepodległości

Dodano: 07/11/2017 - Nr 45 z 8 listopada 2017

Historia [11 listopada]

Wojna, która rozpoczynała się powszechnym entuzjazmem, trwała zbyt długo. Błoto, krew, setki tysięcy kalek, beznadziejne trwanie w okopach, cierpienia kobiet i dzieci – nie tak to sobie wyobrażano w radosnym sierpniu 1914 r. Miało być szybko, szlachetnie i po rycersku. Tylko Polacy, choć cierpieli bardziej niż inne narody, w 1917 r. wciąż patrzyli w przyszłość z nadzieją. Uproszona u Boga „wojna narodów” z każdym okropnym dniem przybliżała ziszczenie marzeń o Niepodległej. Na początku 1917 r. państwa centralne wciąż miały przewagę militarną, choć ich gospodarka coraz dotkliwiej odczuwała skutki wojny. Marszałek Hindenburg i generał Ludendorff ostrzegali Kaisera, że już niedługo armia nie będzie mogła prowadzić wojny: nie z powodu upadku ducha bojowego, lecz z braku zaopatrzenia. Przedstawili również plan prowadzący do sukcesu: należy spuścić ze smyczy U-Booty stojące w niemieckich portach. Jeśli będą one zatapiać miesięcznie 600 tysięcy ton zaopatrzenia płynącego do
     
9%
pozostało do przeczytania: 91%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze