Wiejscy antysemici nie chcą kanalizacji. Zidiociali celebryci o polskiej wsi

Po nieestetycznych Polakach na bałtyckich plażach celebryci znaleźli sobie kolejny obiekt kpin. Brudni, niechlujni, gnuśni, chodzący do kościołów brzydszych od hurtowni skarpet, a do tego antysemiccy – tak wyrażali się ostatnio o mieszkańcach polskiej wsi. Tymczasem najnowszy raport przygotowany przez badaczy zaprzecza owym stereotypom. Wieś rozwija się zaskakująco szybko, ale – i to boli celebrytów – nie porzucając konserwatywnej tożsamości.

Wywiad Jerzego Stuhra w „GW” nie pozostawia złudzeń, że ów stek wyzwisk wynika z tego, że wieś przyczynia się do rekordowych wyników poparcia dla PiS.

Wiejscy antysemici nie chcą kanalizacji
„Ale powiem pani, że do części naszego narodu nigdy nie miałem specjalnych złudzeń. Mieszkam na wsi, obserwuję ludzi od 30 lat. To się tliło i nagle doszło do głosu” – mówi w wywiadzie Stuhr. „Co ma pan ma myśli?” – dopytuje się dziennikarka i dostaje mocną odpowiedź: „Mówię o takim zaprzaństwie, o narodzie gnuśnym, nacjonalistycznym i antysemickim. O lenistwie, brudzie, wewnętrznym niechlujstwie”. Przykład ksenofobii podaje niezwykle barwny: „Chcieli u nas na wsi zrobić kanalizację. Mówię – no wreszcie. Ale firma wykonawcza pokazała mi listy, jakie dostała od ludzi. »Nie będą Żydy po mojej ziemi orać« – pisali”.
Ponieważ skan listu do tekstu dołączony nie jest, mamy uwierzyć Stuhrowi na słowo. Samokrytycznie przyznaje on, że to elity III RP pokpiły sprawę. Za słabo wykorzystany został „Bolek”: „Trzeba było do ludzi z małych miejscowości wysłać takiego Jacka Kuronia czy Lecha Wałęsę. Oni potrafili nawiązać kontakt. Nie zrobiono tego i ta lawa nagle się wylała”.

Kościół brzydszy od hurtowni skarpet
W podobnym stylu na łamach tygodnika „Polityka” pisze o polskiej wsi Agata Passent w tekście „Jezu, nie ufam Tobie”. Wiejski krajobraz widziany przez nią robi wrażenie przygnębiające: „Jadę gdzieś przez teren zabudowany, który od dekad nie...
[pozostało do przeczytania 72% tekstu]
Dostęp do artykułów: