Jak kręcono wiatrakowym biznesem. Miliardy, które wypłynęły z Polski

W ostatnich latach miliardy pochodzące z państwowych koncernów energetycznych trafiały do zagranicznych przedsiębiorstw prowadzących w Polsce farmy wiatrowe. Traciły na tym nie tylko narodowe spółki, ale także odbiorcy prądu.

W ostatnich latach jak grzyby po deszczu zaczęły powstawać w Polsce farmy wiatrowe. Biznes wydawał się strzałem w dziesiątkę. Tym bardziej że państwowe koncerny energetyczne zostały zobligowane przepisami prawa do dotowania tej branży. Nie tylko kupując produkowaną energię, ale również wydawane spółkom wiatrakowym tzw. zielone certyfikaty, z których wynikają prawa majątkowe. Zyski ze sprzedaży (każda MWh to jedno świadectwo) miały być zachętą do rozwoju farm wiatrakowych. Cztery lata temu rynek się załamał. Rosnąca w błyskawicznym tempie liczba „zielonych certyfikatów” doprowadziła do gigantycznego spadku ich wartości. Niektóre duże zagraniczne koncerny wcale jednak na tym nie straciły. Okazało się, że zawarły one z państwowymi koncernami energetycznymi bardzo korzystne, długoterminowe i trudno wypowiadalne umowy, w których cena za certyfikaty była sztywno ustalona. Narodowe spółki płaciły więc za „zielone” papiery kilka razy więcej niż wynosiła cena rynkowa. To poważnie uderzyło w ten strategiczny sektor. Kontrolowany przez Skarb Państwa gdański koncern Energa stracił na tym miliardy złotych. Ratunkiem są nowe przepisy dotyczące działalności farm wiatrowych, znajdujące się w ustawie o odnawialnych źródłach energii (OZE). Wchodzą w życie za dwa tygodnie. – Nowelizacja ustawy o OZE będzie służyć naszej gospodarce i Polakom, a nie określonym grupom interesów – podkreśla w rozmowie z „GP” Daniel Obajtek, prezes Energi.

Załamanie rynku przez biomasę
System zielonych certyfikatów mający finansować wytwarzanie zielonej energii został wprowadzony w Polsce dwanaście lat temu. Dokładnie 1 października 2005 r. Mechanizm był bardzo prosty. Ze względu na wysokie koszty OZE narodowe koncerny...
[pozostało do przeczytania 60% tekstu]
Dostęp do artykułów: