Przewodnik po świecie zjadaczy ośmiorniczek. Alfabet taśm

„Frajerzy”, „dupa”, „Rysiek” i słowa, które należy wykropkować – jeśli uważają Państwo, że u schyłku wakacji postanowiliśmy zaserwować słownik żargonu spod budki z piwem, to niewiele się Państwo mylą. Różnica jest taka, że pod rzeczoną budką nie rozmawia się raczej – a przynajmniej nie w trybie podejmowania decyzji – o losach Rzeczypospolitej Polskiej.

Czego zatem dotyczy niniejsza publikacja? „Gazeta Polska” postanowiła stworzyć alfabet pojęć, z którymi można było się spotkać na taśmach, na których zarejestrowano nieformalne rozmowy przedstawicieli rządu PO-PSL, biznesmenów i urzędników państwowych. Nagrań dokonano w stołecznych restauracjach między lipcem 2013 a czerwcem 2014 r. Pierwsze ich fragmenty zostały ujawnione przez tygodnik „Wprost” już w czerwcu 2014 r. Kolejne upubliczniały także inne media. Z nagrań wynika, że właśnie w luksusowych restauracjach omawiano nie tylko sprawy rozgrywek partyjnych, ale także tematy o istotnym znaczeniu dla Polski. Co znaczące, gdyby z nagrań wyciąć nazwiska i pojęcia fachowe, język naprawdę pasowałby do stylu bycia stałych bywalców osiedlowych ławeczek. Tyle że tam leją się zdecydowanie tańsze trunki.
A
Amber Gold
„Kilka miesięcy przed faktem zadzwoniłem do Donalda i powiedziałem mu, że sprawa Amber Gold jest dość poważna, że jest to piramida finansowa. Poważniejsza dlatego, że oni są właścicielami tego szybko rozwijającego się OLT Ekspress, że będzie jakaś awantura z tym OLT Ekspressem, ale przeszło na tematy związane... Ja nie wiem... Czy on myślał sobie, że ja wiem?”.
prezes Narodowego Banku Polskiego Marek Belka o aferze Amber Gold; restauracja Sowa i Przyjaciele
Arystokrata
„On się zachowywał jak arystokrata europejski. Mówił po angielsku lepiej niż wielu Anglików, po francusku lepiej niż wielu Francuzów. On się nie p***dolił [z] tym. Bardzo go szanowali, nie lubili go, ale bardzo szanowali. [...] Ale jak go widziałem parę razy w tych sytuacjach...
[pozostało do przeczytania 84% tekstu]
Dostęp do artykułów: