Stop dla pastafarianizmu

Dodano: 08/08/2017 - Nr 32 z 9 sierpnia 2017

Felieton [Walka o dusze]

Wojujący bezbożnicy przyjęli ostatnio nową strategię. Zamiast zakazywać religijności, karać za pobożność, postanowili ją ośmieszać. I w tym celu powstał pastafarianizm, nazywany niekiedy Kościołem Latającego Potwora Spaghetti. Teraz na drodze jego działania stanął… sąd. Tak, tak. Najprawdziwszy sąd. I to nie zacofany – polski, litewski czy węgierski, ale światły, nowoczesny, niemiecki – wzór rozsądku i umiarkowania. Sąd uznał, że władze lokalne mogą zakazać Kościołowi Latającego Potwora Spaghetti reklamować swoje rzekome nabożeństwa w miasteczku Templin w Brandenburgii. W Niemczech czymś absolutnie normalnym jest, że przy wjeździe do miasteczka stoją tabliczki informujące o tym, w jakich godzinach w kościele, katolickim lub luterańskim, są nabożeństwa. Lokalne władze miasteczka Templin zdecydowały jednak, że u nich nie będzie pastafariańskich tabliczek, a sąd przyznał im rację. Dlaczego? Otóż pastafarianizm nie jest żadną religią, lecz jedynie dość żałosną parodią
     
66%
pozostało do przeczytania: 34%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze