Zadyma – ostatnia deska ratunku

Prawo i Sprawiedliwość, w czasie swoich pierwszych rządów, popełniło zasadniczy błąd: rozpoczęło czyszczenie Polski, nie zmieniając sytuacji w naszym wymiarze sprawiedliwości. Efekty były opłakane.

Łapówkara, posłanka PO Sawicka, została wykreowana na bohaterkę, a ścigający ją ówczesny szef CBA Mariusz Kamiński i jego współpracownicy dostali karne wyroki. Wydaje się zatem, że teraz Jarosław Kaczyński wyciągnął solidne wnioski z tamtej porażki.

Elementarz zmiany
Nie da się zmienić naszego kraju bez radykalnego oczyszczenia wymiaru sprawiedliwości, i to od góry do dołu. Wszystkie instytucje wymagają sanacji. Stąd wynika determinacja w walce o uzdrowienie Trybunału Konstytucyjnego i teraz Sądu Najwyższego. Jeśli w Polsce mają zapadać wyroki zgodne ze stanem faktycznym, a nie układem sił politycznych, to musi nastąpić wielka zmiana strukturalna i personalna. Baronowie z PO i PSL poczuli, że to już nie przelewki, oto znika ostatni zawór bezpieczeństwa funkcjonujący w III RP. Pojawiło się widmo osobistej odpowiedzialności za niekorzystne dla państwa i interesu publicznego decyzje, ba, teraz można będzie zostać pociągniętym do odpowiedzialności za zwykłe łapówkarstwo i złodziejstwo.

Na złodzieju czapka gore
Przeciwko reformie wymiaru sprawiedliwości zgromadzili się nie tylko polityczni przeciwnicy, ale także rzesze ludzi o nieczystym sumieniu, stanęły przeciwko niej też ogromne fortuny zgromadzone dzięki piastowaniu funkcji publicznych. Bunt wspierany jest również przez tych, którzy dzięki politykom mogli prowadzić rozległe interesy i nie mieli w swoich dziedzinach żadnej konkurencji.
Mówiąc krótko: opozycja zorientowała się, że rząd PiS nie żartuje, na dodatek tym razem zabrał się za zmiany w państwie od właściwej strony. Możliwość rozliczenia niedawnych win stała się realna. Opozycja nie jest w stanie zablokować procesu legislacyjnego nowych ustaw. Czyni wszystko, co...
[pozostało do przeczytania 66% tekstu]
Dostęp do artykułów: