Skąd brednie o zasypywaniu podziałów?

Felieton [Widziane ze śmietnika historii]

Nikt zdrowy na umyśle nie będzie twierdził, że trzeba zasypywać podziały między katem i ofiarą, okupantem i okupowanym, złodziejem i okradanym, zdrajcą wysługującym się wrogowi a patriotą walczącym o życie. W Polsce jednak wystarczy kata, złodzieja i zdrajcę nazwać członkiem jednej z pasożytniczych partii i zaraz zaczyna się litania apeli o pojednanie i zakończenie „wojny polsko-polskiej”. Mamy więc jednać się na przykład z agentami NKWD. To może też z agentami gestapo? Ta schizofreniczna sytuacja wynika z dwu faktów. Złodzieje i zdrajcy są silniejsi, więc w przewidywaniu ich zwycięstwa wszyscy, którzy osiągnęli już pozycję, starają się zapewnić sobie jakąś przyszłość. Społeczeństwo polskie czuje się źle w demokracji, a idealna dla niego jest epoka jedności moralno-politycznej narodu Edwarda Gierka. Jedna opinia i dobrobyt na kredyt – oto ideał szarego Polaka. Różnica polega tylko na tym, że złodzieje chcieliby budować jedność wokół siebie, a patrioci – budować zgodę
     
61%
pozostało do przeczytania: 39%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze