Bolszewickie wyklęcie Rotmistrza

Witold Pilecki to jeden z największych bohaterów Polski, niezłomny żołnierz walczący z dwoma totalitaryzmami. Jednak do dziś zbyt często słyszymy, że ten człowiek bez skazy to postać kontrowersyjna.

W niedawnym sondażu (dla Polskiego Radia 24) 66 proc. Polaków odpowiedziało, że nie zna Pileckiego. To wynik wyklęcia Rotmistrza przez komunistów – najpierw zakatowali go w śledztwie i strzelili mu w tył głowy, a potem przez dziesięciolecia próbowali wymazać ze świadomości. Aby Polacy nie mogli oddawać hołdu swojemu herosowi, szczątki ukryli w zbiorowym dole śmierci, w jakim zresztą pozostaje do dziś.

Ale to bolszewickie wyklęcie, sowiecka propaganda niszcząca polską świadomość, trwa do dziś. Pilecki wraca w chwale jako narodowy bohater – trzeba go więc zniesławić i zniszczyć. Gdy patriotyczna Polska upamiętnia Go, kiedy przez centra polskich miast przechodzą marsze Jego imienia, wtedy uaktywniają się wrogowie Rotmistrza. Przecież nie po to ich ojcowie wyrywali mu paznokcie, oskarżali i skazywali. Przecież jego szczątki miały na zawsze pozostać nierozpoznane gdzieś pod ziemią, a jego wyjątkowa postać – na śmietniku historii.

Przypomnę kilka takich momentów. W 2009 r. Rotmistrz miał zostać uznany za bohatera Europy, patrona europejskiego dnia walki z dwoma totalitaryzmami – niemieckim i sowieckim. Odpowiednie propozycje składały organizacje pozarządowe (akcja „Przypomnimy o Rotmistrzu”) i eurodeputowani. W Parlamencie Europejskim ówczesny prezes IPN Janusz Kurtyka przybliżał postać polskiego żołnierza. Dzień wybrano nieprzypadkowo – 25 maja. Pilecki głosowanie jednak przegrał, do czego przyczynili się parlamentarzyści z Polski, w tym panowie: Buzek, Lewandowski, Onyszkiewicz, Piskorski, Protasiewicz, Rosati, Saryusz-Wolski, Wielowieyski.

Ci Polacy odrzucili polskiego bohatera. W ten sposób pogwałcili też polskie prawo. Bo Senat RP w uchwale z 7 maja 2008 r. uznał, że heroiczny czyn Rotmistrza, jakim było „...
[pozostało do przeczytania 65% tekstu]
Dostęp do artykułów: