Wypiąć się na... nie naszą wojnę

Dodano: 25/04/2017 - Nr 17 z 26 kwietnia 2017

Felieton [Widziane z Brukseli]

W polityce, zwłaszcza w polityce tak dużego państwa jak Polska (gwoli przypomnienia: piąta w UE ‒ po Brexicie), warto mówić własnym głosem, a nie śpiewać w cudzym chórze. No, chyba że ten chór śpiewa polską pieśń lub przynajmniej utwór zgodny z polskimi interesami. To pierwsze nie zdarza się często, to drugie już częściej. W ostatnim czasie mogliśmy i możemy obserwować szereg „wrzutek” ze strony obozu naszych przeciwników w świecie i w Polsce, którzy chcieli (i chcą) obóz niepodległościowy użyć jako kij bejsbolowy do załatwiania ich brudnych interesów. Było to szczególnie spektakularne podczas kampanii prezydenckiej w USA. Chciano nas poszczuć na Donalda Trumpa jako rzekomego rosyjskiego pachołka, jeśli nie „agenta wpływu” Moskwy. Część naszych publicystów, a także niektórzy politycy dali się nabrać i walili w kandydata republikanów niczym, nomen-omen, w kaczkę, ku uciesze połączonych orkiestr specjalistów od prorosyjskiego resetu w Stanach i składania kwiatów na
     
31%
pozostało do przeczytania: 69%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze