Azerbejdżan – Turcja. Nie czekali na Nabucco

Dodano: 12/01/2012 - Nr 2 z 11 stycznia 2012

Decyzję ws. TANAP podjął osobiście prezydent Ilham Alijew. Nazywa on projekt „bezpośrednią drogą z Azerbejdżanu do Europy” czy też „drogą Azerbejdżanu do przyszłości”. To wyraz utraty wiary Azerów w Nabucco, o którym Bruksela dużo mówi, ale udziałowcy nie robią niemal nic. We wrześniu 2011 r. wycofało się z niego konsorcjum BP, a miesiąc później Baku i Ankara zawarły tzw. porozumienia izmirskie – zacieśniające współpracę energetyczną bez oglądania się na mgliste zapowiedzi UE. Na pozór TANAP wydaje się być konkurencją dla Nabucco. Ale wcale tak być nie musi. Biorąc pod uwagę problemy z realizacją Nabucco, mógłby zastąpić turecki odcinek planowanego unijnego gazociągu. A na odcinku europejskim wykorzystać infrastrukturę przygotowywaną dla Nabucco. W ten sposób azerski gaz docierałby do Bułgarii, a stamtąd, skróconą wersją Nabucco, przez Rumunię i Węgry do Austrii. Dla Baku to lepsze rozwiązanie. Ma bowiem pełną kontrolę nad rurą. Tymczasem konsorcjum Nabucco nie potrafiło podjąć
     
38%
pozostało do przeczytania: 62%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze