4 stycznia 2012

Roman, imprezowy przyjaciel Misia, protestował ostatnio przeciwko pomnikowi prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Z kolei Miś przedstawia się z niezwykłą elegancją jako obrońca jego dziedzictwa. Przed Jarosławem Kaczyńskim. Wchodzę na stronę internetową hotelu „Nosalowy Dwór”, a w zasadzie dwóch hoteli o tej nazwie, i czytam ich slogan reklamowy: „Dwa hotele, dwa style, jeden resort”. No tak sobie właśnie myślałem, że jeden.

Przez media przeszedł news zredagowany przez pismaków nadających się do organu hitlerowskiej propagandy „Völkischer Beobachter” sugerujący, że Lech Wałęsa nie donosił SB (bo po tym jak był „Bolkiem” w latach 70., w latach 80. dokumenty dotyczące go fałszowano, o czym najpełniej piszą Cenckiewicz i Gontarczyk). Myślę, że po chamskich kłamstwach Wałęsy na temat smoleńskiej tragedii wszyscy porządni ludzie Solidarności mają mu do powiedzenia to samo, co kibice Grzegorzowi Lato: „Byłeś legendą, zostałeś sprzedajną mendą”.

Po Marszu Niepodległości na przestraszonej dysproporcją sił lewicy zaczęły pojawiać się zapewnienia, że wcale nie jest ona przeciwko kibicom i dostrzega nagonkę na nich. Piotr Rymarczyk z pisma „Bez Dogmatu” też sobie pozapewniał, po czym dodał: „Kibole, tworząc homofobiczną atmosferę, sprawiają, że ich grupa zaczyna wydawać się podejrzana (...), nie ulega wątpliwości, że wciąż w ogromnej większości są to przede wszystkim młodzi mężczyźni. Dlatego, żeby rozwiać podejrzenia, kibole muszą coraz zacieklej potępiać i wyszydzać »gejostwo«”. Hmm, panie Rymarczyk, czy tego skomplikowanego wywodu nie należy przetłumaczyć przypadkiem jako „Kibole, wy pedały”?

Komorowski w noworocznych życzeniach gaworzył o miłości i zaufaniu, czyli tym, co tacy nienawistnicy jak ja chcą zniszczyć. Mój nowy idol to Aleksander Zniszczoł, młody skoczek, który zadebiutował w Turnieju Czterech Skoczni. Zgoda buduje, Zniszczoł rujnuje.

Komoruski dywagował też o wielkim przeżyciu, jakim była dla Polaków beatyfikacja Jana...
[pozostało do przeczytania 55% tekstu]
Dostęp do artykułów: