Tylko jeden wyrok: dożywocie. Zabili, bo nie mógł się bronić

Dodano: 14/03/2017 - Nr 11 z 15 marca 2017

Kryminalni [Brutalne zabójstwo w Nowym Dworze]

To przerażająca zbrodnia. Trzech zwyrodnialców w bestialski sposób skatowało chorego człowieka umierającego na raka. Niewiele brakowało, aby mordercy pozostali bezkarni. – Już krótko po zabójstwie wiedzieliśmy, kto jest sprawcą, znaliśmy ich nazwiska i miejsce pobytu. W każdej chwili mogliśmy wysłać ich za kratki, ale brakowało procesowych dowodów, że dokonali zbrodni. Miesiącami sprawa tkwiła w martwym punkcie i naprawdę realna była groźba, że zabójcy wywiną się od kary – wspomina osoba znająca kulisy śledztwa. – Nie mogliśmy im jednak odpuścić. To wyjątkowo niebezpieczni ludzie. Do tragedii doszło pod koniec 2015 r. W czwartek, 3 grudnia, w mieszkaniu przy ul. Sienkiewicza w Nowym Dworze Mazowieckim, znaleziono zwłoki 40-letniego Janusza (imię zmienione). Na ciele mężczyzny oprócz ran kłutych widniały ślady brutalnego pobicia. Nawet doświadczeni śledczy przyznawali, że widok był szokujący. Krew była dosłownie wszędzie. Ustalono coś jeszcze – Janusz był śmiertelnie
     
18%
pozostało do przeczytania: 82%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze