Niemiecka kasa ekologów i Platformy. Wiatraki i polityka za berlińskie euro

Dodano: 14/03/2017 - Nr 11 z 15 marca 2017

KRAJ [Energia, ekologia, niemieckie lobby]

Polskie fundacje, które lobbują za „ekologicznymi” pomysłami korzystnymi dla niemieckiego biznesu, finansowane są pośrednio z... budżetu Niemiec. Wspiera je PO, której politycy od lat przewijają się przez instytucje sponsorowane przez Berlin. Jarosław Kaczyński, który w wywiadzie udzielonym „Gazecie Polskiej” nazwał Donalda Tuska „kandydatem niemieckim”, miał niewątpliwie rację. Były lider PO został ponownie szefem Rady Europejskiej wyłącznie w wyniku presji Berlina. Niemieckie wsparcie dla Tuska to jednak nic zaskakującego: jego środowisko, jak i on sam, od wielu lat funkcjonują w polskiej przestrzeni publicznej dzięki niemieckim pieniądzom.Komorowska i turbiny z Niemiec Niestety, indywidualne polityczne i finansowe profity, jakie czerpie polska liberalna „elita” ze współpracy z Niemcami, odbijają się na polskiej gospodarce. Najbardziej jaskrawym przykładem jest tu kwestia energii wiatrowej, której czołowym producentem w Europie są Niemcy. W kraju
     
8%
pozostało do przeczytania: 92%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze