Lider

To, że Polska musi mieć silną armię, jest oczywiste dla każdego obywatela posiadającego odrobinę szarych komórek. Dla mnie, jako prawie pacyfisty, jest to tym bardziej oczywiste. Nie lubię, gdy ludzie się zabijają, nie lubię, gdy widzę, że ktoś chce dochodzić swoich racji siłą. I właśnie dlatego uważam, że Polska musi się zbroić po zęby, wydawać na armię niemal tyle, co jej najwięksi wrogowie, i szukać dobrych sojuszy.

Owszem, lepiej politykę uprawiać w alkowie, jak Jagiellonowie i ostatni Piastowie, lepiej przy dobrym węgrzynie albo dwójniaczku. Ja w to naprawdę wierzę. Niestety, część naszych sąsiadów w to wierzyć nie chce. Napada nas, morduje i grabi przynajmniej raz na pół wieku. Co z nimi zrobić? Najlepiej przekonać, że tak dalej nie można. Rosja dzisiaj doznała gospodarczej zapaści. Nie zmienia to faktu, że wydaje niemal 5 proc. PKB na zbrojenia. Wkrótce będzie to dużo mniej i pewnie będzie te pieniądze wydawać o wiele mniej efektywnie niż Polska. Jednak nasze 2 proc. PKB to i tak cztery–pięć razy mniej niż wydaje biedna Rosja. Żeby wydawać więcej, trzeba politycznej odwagi i zdolności do przeprowadzenia takiego planu. Taką zdolność ma tylko jeden człowiek w Polsce – Jarosław Kaczyński. Jego pomysł wydawania 3 proc. PKB na zbrojenia to absolutne minimum dla utrzymania pokoju w tej części świata. Polska w ten sposób za dwa–trzy lata dorówna połowie rosyjskich wydatków na armię i stanie się najważniejszym w Europie partnerem Stanów Zjednoczonych. Jestem przekonany, że jest to absolutnie możliwe.
Jeżeli ktoś nie wierzy w nasze przewidywania, niech zobaczy nasze prognozy sprzed kilku lat, że zwycięstwo PiS i osiągnięcie przez tę partię bezwzględnej większości jest możliwe. Nasze przewidywania uważano wtedy za fantasmagorie. Wszystko okazało się prawdą.
Jest możliwe, by Polska w ciągu kilku lat stworzyła najsilniejszą armię w UE. To wystarczy do utrzymania pokoju. Do tego czasu musimy zapewnić sobie udział w amerykańskim...
[pozostało do przeczytania 20% tekstu]
Dostęp do artykułów: