Zahartowani w Donbasie

Dodano: 17/01/2017 - Nr 3 z 18 stycznia 2017

UKRAINA \ Jak zmienia się ukraińskie wojsko

Blisko trzy lata temu, gdy „zielone ludziki” zaatakowały na Krymie, a niedługo potem w Donbasie, Ukraina mogła rosyjskiemu agresorowi przeciwstawić gotowych do walki 6 tys. żołnierzy. Dziś ta liczba wynosi 100 tys., a wielu z nich posmakowało już prochu na donbaskim froncie. Ukraina nie jest już bezbronna, a Rosja – choć wciąż ma wielką przewagę – przespała najlepszy moment na blitzkrieg Do starcia z Rosją Ukraina przystępowała rozbrojona, z małą, źle uzbrojoną, skorumpowaną i zdemoralizowaną armią. Taki był efekt przeszło 20 lat lekceważenia obronności, które za czasów Wiktora Janukowycza przyjęło wręcz formę demontażu sił zbrojnych. Gdy w marcu 2014 r. rozpoczynała się pierwsza wojna w historii niepodległej Ukrainy, jej wojsko przypominało sowiecki skansen. Siły zbrojne na papierze liczyły ponad 130 tys. ludzi, ale zdolnych do walki było niecałe 10 tys. Większość sprzętu i broni, zwłaszcza w lotnictwie i wojskach pancernych, nadawała się tylko do remontu. W
     
18%
pozostało do przeczytania: 82%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze