1918 Zwycięstwo Wielkopolan

Później, w czasie wojny, Polacy wcieleni do niemieckiego wojska przekonali się, że nie tylko gospodarzyć, ale i walczyć potrafią lepiej od Prusaków. Nie brakowało jednostek, gdzie Polacy należeli do najlepszych, najczęściej odznaczanych żołnierzy.

Wszystko to musiało budzić w Wielkopolanach poczucie dumy. Dumy, która z czasem przekształciła się w przekonanie, że jeśli wykorzystają nadarzającą się szansę, to pokonają wroga i wyzwolą swoją prowincję.

Nie tylko Polak wrogiem, ale i każdy katolik

Militaryzm niemiecki zamierzał sobie podporządkować wszystko co nie niemieckie. Z kolei Bismarck przedstawiany jest jako wielki Polakożerca. Oczywiście, że do naszych przodków nastawiony był zdecydowanie negatywnie. Lecz i tu trzeba dodać, że „żelazny kanclerz” był przede wszystkim wrogo nastawiony do katolików i tę politykę kontynuowali jego następcy. Tyle tylko, że znacznie brutalniej niż Bismarck.

W Wielkopolsce w niektórych rejonach Komisja Kolonizacyjna miała zakaz sprzedaży ziemi Niemcom, jeśli byli katolikami. Budując nowe drogi, omijano wsie zamieszkane przez niemieckich katolików. Te miejscowości miały też marne szanse na jakiekolwiek wsparcie finansowe ze strony władz. Dlatego w wyborach lokalnych polscy i niemieccy katolicy często razem tworzyli listy wyborcze i wystawiali wspólnych kandydatów.

Nieprzygotowani do walki

Niejednokrotnie sugerowano, że powstańcy nie byli przygotowani do walki, że był to wybuch spontaniczny. Nikt nie planował rozpoczęcia powstania akurat w dniu przyjazdu Paderewskiego do Poznania. Jednak do walki przygotowywano się od dawna.

Wystarczy wspomnieć działające od lat w różnych miejscowościach teoretycznie sportowe Towarzystwa Gimnastyczne „Sokół”. Tak naprawdę była to organizacja paramilitarna, do której należeli wyłącznie Polacy. To samo zadanie miały różne polskie stowarzyszenia, których w zaborze pruskim działało wiele....
[pozostało do przeczytania 69% tekstu]
Dostęp do artykułów: