Rosja–Syria. Moskwa zbroi reżim Assada

Rosja zrealizowała w ten sposób podpisany w 2007 r., a wart 300 mln USD kontrakt. W lutym zapowiadał to już minister obrony Rosji Anatolij Sierdiukow. Nie pomogły protesty USA i Izraela. Kilka dni po informacji o rakietach z Murmańska wypłynęła eskadra Floty Północnej. Stacjonujące dotychczas w Arktyce rosyjski lotniskowiec, niszczyciel i okręty wsparcia obrały kurs na Syrię. Rosjanie twierdzą, że rejs był zaplanowany od dawna, nie ma związku z sytuacją w Syrii, a ćwiczenia bojowe odbędą się z dala od jej brzegów.

Wielu ekspertów uważa jednak inaczej – obecność rosyjskich okrętów ma utrudnić ewentualną interwencję zbrojną Zachodu w Syrii. Sugerują to też słowa byłego szefa sztabu floty rosyjskiej. Adm. Wiktor Krawczenko powiedział, że to sygnał wysłany USA i Europie mający „zapobiec wybuchowi konfliktu zbrojnego”.

Już w sierpniu Siergiej Ławrow mówił: „Rosja zrobi wszystko, co może, by zapobiec libijskiemu scenariuszowi w Syrii”. Szef MSZ niedawno powtórzył też, że Rosja jest przeciwna wprowadzaniu embarga na dostawy broni do Syrii. Przeciwna jest też sankcjom ONZ (a właściwie wszystkim). Syria jest bowiem nadal najbliższym sojusznikiem Rosji w regionie. Od ponad półwiecza Moskwa jest głównym źródłem uzbrojenia dla Damaszku.

W 1956 r., po kryzysie sueskim, ZSRS i Syria zawarły wojskowy pakt. Współpraca zacieśniła się jeszcze bardziej po puczu 1970 r., gdy władzę w Damaszku przejęli Assadowie. Kilka miesięcy po zamachu stanu Moskwa porozumiała się z Syrią w sprawie założenia morskiej bazy wojskowej w Tartus, porcie w rejonie zdominowanym przez mniejszość alawitów (należy do nich ród Assadów).

Za sowieckich czasów Tartus była główną bazą okrętów ZSRS operujących na Morzu Śródziemnym. Podupadła po rozpadzie ZSRS, ale od 2008 r. zaczęła się jej reaktywacja – na jej modernizację z Rosji popłynęły pieniądze. W Tartus pracuje obecnie 600 Rosjan modernizujących instalacje bazy.

Podobno Rosjanie biorą pod uwagę...
[pozostało do przeczytania 23% tekstu]
Dostęp do artykułów: