Krakowskie echa hołdu berlińskiego

Kiedy na stół wjechały paluszki Lajkonik, a pierwsze pragnienie zaspokoiliśmy dobrze destylowaną wodą z zapasów Gospodyni naszej, temat rozmowy – wcale oczywisty – podała Baronowa.

– Słyszeliście Państwo, że obserwatorium astronomiczne w piwnicy Uniwersytetu Bydgosko-Bromberskiego odebrało właśnie pierwszy intelligibilny sygnał z kosmosu najodleglejszego? Otóż, okazuje się, kosmos mówi Sikorskim!

– Tak, tak – wtrąciła Radczyni. Niezależnie ten sam sygnał z kosmosu odczytały anteny naszej Telewizji Najczulszej (w skrócie: TVN). Nie ma już wątpliwości. Przemówienie ministra Sikorskiego w Berlinie ma rezonans kosmiczny. Nareszcie coś nam się udało. Znów o nas głośno. Koniec z zaściankiem! Traktory zdobędą wiosnę! Pardon, zagalopowałam się nieco – zdyszana przypływem entuzjazmu Radczyni zamilkła, myśl swą urywając.

Raźniej nam się jakoś zrobiło po tak optymistycznej introdukcji. Paluszki (Lajkonik) chrzęściły nie bez wyraźnej satysfakcji.

Głos zabrał najszacowniejszy Prezes Akademii. Myśl urwaną Radczyni ciągnął godnie, wysnuwając jej (myśli) początek z głębokiej pomroki dziejów, którą światłem rozumu swego przed nami rozświetlił.

– Widzicie Państwo, mądrość całą nowego hołdu berlińskiego pojąć można nie w kosmicznym tylko kontekście, ale lepiej jeszcze widać ją z dziejów perspektywy. Palatyn Sikorski i książę nasz Palikot Donald idą przecież śladami wielkiego naszego księcia Bolesława Krzywoustego. O przydomek ten palatyn Sikorski rywalizuje z natury bardziej może z majordomusem księcia, Sławomirem, ale o naturę mniejsza. O historii chcę mówić. Książę Bolesław próbował przez lata nieroztropnej polityki oporu przeciw europejskim tendencjom zjednoczeniowym – to przyznać trzeba. Choć zapewnić Państwa mogę, że nauka najnowsza wykluczyła raz na zawsze stary mit o jakiejś wojnie z królem Europy Henrykiem V i rzekomej bitwie na Psim Polu. Żadnej takiej bitwy nie było. Przecież jednak prawdą jest, że Bolesław błądził...
[pozostało do przeczytania 85% tekstu]
Dostęp do artykułów: