Niebo jest OK!

Daniel wiedział, że królewskie jedzenie było duchowo zatrute. I przeszedł na warzywa. Kiedy nie potrafię sobie z sobą poradzić, też zaczynam pościć. Jednak mam tę skazę, że mogę wydać swoje ciało na spalenie najostrzejszymi promieniami słońca, sczeznąć w popiele sypanym na swą głowę. A pycha, jak to pycha, zamiast zdychać, z radości wzdycha.

Tyle razy przystępowałem do Ósmego sakramentu i miałem oczy szeroko zamknięte. Wreszcie, po jakimś rzeczywistym wysiłku duchowym, co oznacza przyznanie się w bezsilności do bezradności, eksplozja. Pismo Święte znów mówi do mnie jak najęte. Wreszcie rozumieć mogę metaforę żywej wody wypływającej spod ołtarza i nawadniającej martwą pustynię. Bóg jest źródłem życia i Radości.

Największy poeta starożytności, Ezechiel, w obrazie doliny pełnej wyschłych kości mówi o życiu. I nie chodzi o życie w przyszłym świecie. Królestwo, o którym mówi Jezus, nie dotyczy tylko czasów ostatecznych. Królestwo, życie, zbawienie. Właściwie te pojęcia znaczą to samo. Bo znów nie chodzi tu tylko o Zbawienie na końcu czasu będącym początkiem wieczności. Rymuje się do: kości. Do kości.

By mieć w sobie życie, a nie śmierć, trzeba słuchać Boga. To trudne. W rozpaczy proszę: Mów do mnie wielkimi literami. Ale nie chodzi tylko o to, by Boga słuchać. To mało. Trzeba Bogu zaufać.

By Bogu zaufać, trzeba o wiele więcej. Bo można wierzyć w Boga, ale nie wierzyć Mu, nie wierzyć w Jego obietnice. Ile trzeba mieć wiary i zaufania do kogoś, kogo nie widać, by wrzucić ostatni pieniążek do skarbonki i zdać się na Opiekę. Na Jego opatrzność. Niewidzialny jest na szczęście Wszechmocny, więc wdowa się na Nim nie zawiodła. Spróbuj. Spróbuję.

Takie zaufanie Bogu uwalnia całkowicie, daje wewnętrzny pokój i Radość. Dotknąłem tego. Kiedy dasz się dotknąć Radością, wolnością i Pokojem, nie chcesz niczego innego. Niczego!

A teraz pojedźmy po bandzie. Kiedyś umarły dwie kobiety. Księżna Diana i Matka Teresa....
[pozostało do przeczytania 53% tekstu]
Dostęp do artykułów: