16 listopada 2011

Chciała „Gazeta Wyborcza” mieć „Oburzonych”? To i ma. Bili się na ulicach i palili samochody bogatych prawie jak na Zachodzie. Czego jak czego, ale oburzenia odmówić im trudno (o licealistach z czesnym 800 zł powiedzieć się tego nie da). Byli oburzeni cholernie, wściekle. Na poziomie europejskim. My o żadnych „Oburzonych” losu nie prosiliśmy, raczej ostrzegaliśmy przed takim scenariuszem. Teraz „GW” oburza się na polskich „Oburzonych”. Mądry Polak (kolorowy) po szkodzie.

Były prezes PZPN Jerzy Bordziłowski walczył w wojnie polsko-bolszewickiej, co samo w sobie byłoby czynem chwalebnym, gdyby nie fakt, że walczył po stronie... bolszewickiej. Przyszłego prezesa PZPN (był w nim w
[pozostało do przeczytania 80% tekstu]
Dostęp do artykułów: