Święty relatywizm

Dodano: 08/11/2011 - Nr 45 z 9 listopada 2011

Duchowny kwestionujący sens walki o obronę krzyża, niedostrzegający zła w promocji Nergala stawia się poza Kościołem bardziej niż (wybaczcie porównanie) Ziobro poza PiS-em, natomiast lament „obozu postępu” wywołany faktem, że hierarchia wreszcie zauważyła zagrożenie i postanowiła zdyscyplinować rozbrykanego staruszka, wskazuje, że rysuje się jakiś ozdrowieńczy przełom. Przykładanie do Kościoła miarek świata medialno-parlamentarnego jest zawsze krokiem do jego unicestwienia. Nasza wiara opiera się bowiem na prawdach, które pochodząc od Boga, nie podlegają dyskusji czy głosowaniu. Stwarzanie iluzji, że w sprawach fundamentalnych możliwe są jakieś kompromisy, to w istocie próba kooptacji diabła do Trójcy Świętej. Pięćdziesiąt lat, które minęły od początku Soboru Watykańskiego II, dowiodły niestety, że w Kościele przesadnie otwartym w pierwszej kolejności przeciąg wywiewa Ducha Świętego, a w drugiej wiernych. A to pierwszy krok do zamieniania go w pijalnię piwa (widywałem takie na „
     
91%
pozostało do przeczytania: 9%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze