Spółdzielcy w służbie SB

SB pomaga w awansie

Tajemnica pozycji Dorfa w ruchu spółdzielczym jest łatwa do wyjaśnienia, gdy pozna się akta zgromadzone na jego temat w IPN. Zachowały się kompletne materiały, z których wynika, że został zwerbowany w 1983 r. jako tajny współpracownik SB ps. „Witek”. Był wówczas pracownikiem w Zakładzie Remontowo-Budowlanym Spółdzielni Mieszkaniowej w Rudzie Śląskiej.

Werbunku Dorfa dokonał młodszy chorąży Edward Zegarowicz, wówczas inspektor Wydziału V w Katowicach. Wydział V zajmował się m.in. „ochroną przemysłu”, co w praktyce oznaczało rozpracowywanie Solidarności w zakładach pracy. Podczas rozmowy w Biurze Paszportów, gdzie został wezwany, Dorf bez oporów podpisał zobowiązanie do współpracy z SB i przyjął pseudonim „Witek”. Już podczas inauguracyjnego spotkania nowo pozyskany konfident doniósł o nieprawidłowościach w Rudzkiej Spółdzielni Mieszkaniowej.

Zegarowicz w meldunkach nie ukrywał nadziei, że także dalsza współpraca będzie owocna. Nie mylił się. Jak dowodzą dokumenty, od 13 maja 1983 r. do 27 maja 1984 r. „Witek” spotkał się z esbekiem 23 razy (czyli dwa razu w miesiącu), przekazując informacje pisemne.

SB zlecała „Witkowi” rozmaite zadania, nakazywała mu m.in. „rozpoznanie kadry administracyjnej Spółdzielni Mieszkaniowej w Rudzie Śląskiej pod kątem postawy społeczno-politycznej, powiązań z zagranicą, utrzymywanych kontaktów z klerem katolickim oraz elementem chuligańskim. Ujawnianie działalności i poczynań osób o wrogich postawach antysocjalistycznych, grup nieformalnych i klik pracowniczych; ujawniania faktów wykorzystywania trudności gospodarczych w kraju dla wywołania niepokojów i konfliktów społecznych”.

Ze swoich zadań „Witek” wywiązywał się dobrze i był za to wynagradzany. Zachowały się raporty Zegarowicza: 29.08.1983 r.: „Wręczyłem osobiście TW. ps. Witek 1100 zł (jeden tysiąc sto złotych) za przekazane informacje”.

Pierwsza informacja napisana przez „...
[pozostało do przeczytania 79% tekstu]
Dostęp do artykułów: