26 października 2011

„Dzień dobry, ja dzwonię z Liceum Ogólnokształcącego numer osiem imienia Adama Mickiewicza. Ja chciałem zgłosić, że Janusz Palikot znajduje się pod szkołą” – takie nagranie odsłuchałem na swojej poczcie głosowej w czasie kampanii wyborczej. Licealista ów potraktował mnie jak pogotowie antypalikotowe. Jest pożar, dzwonimy po Straż Pożarną. Ktoś się połamał – do Pogotowia Ratunkowego. Pojawia się w Poznaniu Palikot – po Lisiewicza. Za brak reakcji przepraszam, byłem na drugim końcu Polski. Coś czuję, że nasze antypalikotowe happeningi – m.in. przyjazd po wymienionego szambiarką – mogą stać się teraz inspiracją dla różnych grup w Polsce. Zachęcam do odszukania ich na YouTube.

Czy ja dobrze usłyszałem, że ta manifestacja w Warszawie to był Marsz Otłuszczonych? – zapytał mnie jeden z mniej upolitycznionych kolegów, który zobaczył w telewizji Ryszarda Kalisza na Marszu Oburzonych. Dodał przy okazji, że jest gejowo i nie będzie lepiej.

Odkryłem, że „Gazeta Wyborcza” jest powiązana z kibolami! Tak, z tymi bandytami stadionowymi, co handlują narkotykami, plują na rodziny z dzieckiem („z dzieckiem radzieckiem” – jak śpiewa Kazik) oraz biją piłkarzy. Jej portal podał bowiem, że policja zatrzymała gang „parający się kradzieżami i legalizacją luksusowych pojazdów”. I ogłosił, że w gangu tym działał (tradycyjnie, jak w każdym gangu) kibol z Gdańska. A owe samochody kupowali... polscy celebryci. Znaczy się ludzie bliscy środowiskowo „Gazecie Wyborczej”, gdyż innych celebrytów w Polsce nie ma. Kibole, celebrytole i dziennikarzole działają razem! Szechter, przeproś za ojca, brata i kradzieże luksusowych limuzyn!

A propos wszechwładzy kibolstwa. Kieruję działem opinii „Gazety Polskiej Codziennie”. Skład stałych pracowników mojego działu jest następujący: jedna trzecia kobiety, jedna trzecia Żydzi, jedna trzecia kibole (Joanna Lichocka, Dawid Wildstein, Piotr Lisiewicz). Oczywiście jako kibol trzymam resztę za twarz i pilnuję, żeby opinie były...
[pozostało do przeczytania 53% tekstu]
Dostęp do artykułów: