Wsparcie dla mediów Strefy Wolnego Słowa jest niezmiernie ważne! Razem ratujmy niezależne media! Wspieram TERAZ » x

Wierzył w Polskę, jak się wierzy w Pana Boga…

RYS. ROMAN KRAMSZTYK
RYS. ROMAN KRAMSZTYK
Dodano: 02/06/2026 - Nr 23 z 03 czerwca 2026

Wybrał się w „inną podróż” – jak powiedział w jednej z rozmów tuż przed swoją samobójczą (najprawdopodobniej) śmiercią w Nowym Jorku 8 czerwca 1956 roku. 70 lat temu pod Hotelem Henry Hudson przechodnie zobaczyli leżące na ziemi i skrwawione ciało mężczyzny. To był Jan Lechoń (Leszek Serafinowicz), wspaniały polski poeta, który od dziecka wzrastał na tragicznego, romantycznego wieszcza. Zarażony polskością do cna, targany sprzecznymi siłami, pod wpływem aniołów i demonów, oddalony od ojczyzny, cierpiący, odebrał sobie życie.

Józef Wittlin, również przebywający po wojnie na emigracji w Stanach, opisał poetę tak: „Jak widmo wyglądał Lechoń na tle Nowego Jorku, jak zjawa z innego świata, do którego tęsknił w swoich wierszach. Nieraz ogarniało nas przerażenie na widok kontrastu, jaki stanowił Lechoń i Nowy Jork. Już przecież w Warszawie XX wieku wyglądał anachronicznie. Najbardziej było mu do twarzy w Bibliotece Polskiej w Paryżu, na Quai d’Orléans, wśród pamiątek po

     
10%
pozostało do przeczytania: 90%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów oraz lektora na gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas [email protected]

W tym numerze