Wsparcie dla mediów Strefy Wolnego Słowa jest niezmiernie ważne! Razem ratujmy niezależne media! Wspieram TERAZ » x

Jak zostałem aresztowany w Afryce

Dodano: 26/08/2025 - Nr 35 z 27 sierpnia 2025

Dałem paszport i łapówkę. Urzędniczka Emigration Office zrobiła się od razu wyjątkowo miła i poinformowała mnie, że nie muszę stać w kolejce, tylko żebym poczekał i usiadł na krześle. Po 10 minutach podszedł do mnie policjant, uzbrojony w kałasznikowa. – To twój paszport i wiza, miłego pobytu w Kenii – uśmiechnął się.

Przed wielkim wieżowcem Nyayo House, w którym znajduje się Emigration Office w stolicy Kenii Nairobi, rzuca się w oczy wielki napis: „Ten budynek jest wolny od korupcji”. Ale jak się okazuje, to tylko pusty slogan, bo bardzo szybko przekonuję się, że w praktyce to nie działa.

Mieszkając kilka miesięcy w Afryce co jakiś czas musiałem odwiedzać Emigration Office, żeby przedłużyć swoją wizę. Wchodząc do wieżowca, najpierw trzeba przejść kontrolę. Uzbrojeni w kałasznikowy policjanci każą przejść przez bramki, potem prześwietlają torbę. Kierują mnie na 17. piętro, bo tam jest wydział zajmujący się cudzoziemcami spoza Afryki. Wcześniej przeczytałem na

     
10%
pozostało do przeczytania: 90%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów oraz lektora na gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas [email protected]

W tym numerze