Kultura

Marcin Wolski
Z kolei felietony z okresu przełomu 1990–1991 oddają nie tylko znakomicie klimat tamtego czasu, ale też dokumentują sporo rozczarowań autora, najpierw wobec „pierwszego niekomunistycznego premiera” Tadeusza Mazowieckiego, później do obdarzonego wielkim kredytem zaufania Lecha Wałęsy. Wkrótce potem obrywa się Janowi Olszewskiemu za dążność do dekomunizacji. Kisiel jest wówczas przede wszystkim wolnorynkowcem, marzy mu się prywatyzacja i reprywatyzacja, szerokie otwarcie dla kapitału zagranicznego, a znienawidzony przez naród Leszek Balcerowicz wydaje się zbyt mało konsekwentny. Popiera Kongres Liberalno-Demokratyczny, ale jednak coś mu się w tej formacji nie podoba... Czytając wspomniany tom, stale miałem przed oczyma pytanie: gdzie dzisiaj byłby Kisiel? Co by publikował? Komu...
Maciej Parowski
Lewandowski rozprawia się z tym dyskretnie, nie operując kategorią typowości, lecz ludzkim dramatem. Syn (Szyc) z ojcem, rozgoryczonym weteranem strajkowym, odstawionym na boczny tor (znakomity Dziędziel) jeżdżą furgonetką do Francji po używaną odzież dla krakowskich szmateksów. Kiedy wychodzi na jaw sprawa domniemanego donosicielstwa, ojciec zamyka się, bagatelizuje swoją winę, zapada u brata we Francji, gdzie go zresztą fetują jako prześladowanego bohatera. Młody się szamocze, nie dowierza ojcu, w dodatku wali się jego układ rodzinny z córką zabitego działacza, z nieufną teściową. Naciskają dziennikarze, nie przyjmują ciuchów chętni dotychczas hurtownicy. Opuszczają przyjaciele. W dodatku rusza rozprawa lustracyjna. Szczęśliwie domniemany oficer prowadzący ojca (Pszoniak) zaprzecza...
Maciej Parowski
Na pewno nie pomocnikiem przy funeralnych ceremoniałach, bo z tym syn musi uporać się samodzielnie. Ogląda zdjęcia, pakuje rzeczy zmarłego, wspomina dzieciństwo i popkulturowe konteksty swojego dojrzewania. W retrospekcjach widać, że cała sytuacja przerastała matkę, która niekochana lawirowała między mężem i synem, wysyłając do młodego dwuznaczne sygnały. Także z tego powodu jest dziś on niedojrzały emocjonalnie. Gęste klimaty filmu zaliczam reżyserowi na plus. Małe były szanse, by nawet stary koń wyszedł bez szwanku z dziwnej atmosfery domu, a później z ostentacji ojca. Dlatego chłopak ma na koncie kilkanaście nieudanych związków, a ze swoim dziwnym doświadczeniem próbuje się uporać z pomocą minimalistycznych komiksów. Wiele w jego wewnętrzne oświecenie wnoszą rozmowy z inteligentnym...
Marcin Wolski
Z Grishamem w ogóle dzieją się dziwne rzeczy – z jednej strony usiłuje sięgać na wyższą półkę, tworząc gnioty w rodzaju „Malowanego domu”, które zadęte na Caldwella, Caldwellem jednak nie są. Z drugiej, pisze chyba dla pieniędzy fabuły w rodzaju „Teodora Boone”, cienkie jak herbata trzeciego parzenia. Dawny Grisham z „Klienta”, „Raportu Pelikana” czy „Firmy” był przede wszystkim sprawnym konstruktorem fabuł, które podszywał doskonałą znajomością prawa i prawników. Nie próbował moralizować na siłę. W „Zeznaniu” idzie dalej, przekracza granicę prawdopodobieństwa – skazanym jest sympatyczny, młody Murzynek wrobiony w zbrodnię przez gliniarzy, prawników i polityków. Można mieć wiele krytycyzmu wobec Ameryki, ale jakoś nie chce mi się wierzyć w wykonanie kary śmierci na młodym facecie,...
Marcin Wolski
Ich opis jest porywającą opowieścią rozgrywającą się na wielu płaszczyznach w kręgu władzy, wśród elit artystycznych, wpierw gorliwie wspierających reżim, a potem go kontestujących, ale również w rzeczywistości kolejkowej, wśród kibiców sportowych. Opowieści nierzadko towarzyszy ówczesny żart czy satyryczny kuplet, jedyna i skuteczna broń zniewolonego społeczeństwa. Mamieni dziś jakże często reklamami „szyneczki jak za Gierka” otrzymujemy rzeczywisty obraz tego pozornie „najweselszego baraku w obozie”, pozostającego wszak pokraczną krzyżówką więzienia z domem wariatów. Nie przypadkiem tom zaczyna rozdział poświęcony ucieczkom z socjalistycznego raju, od Stanisława Mikołajczyka po Ryszarda Kuklińskiego, a problem wolności czy dobra superrzadkiego, jakim był paszport „na wszystkie kraje...
Maciej Parowski
Nie pójdzie jej łatwo. Na placówce trwa polityczne przełożenie wajchy. Kapitan, świński blondyn o urodzie pruskiego oficera, trwoni kapitał zaufania i sympatii, jaki w kontaktach z Tuaregami zgromadził jego poprzednik, empatyczny porucznik (Canet). Ruszają aresztowania, padają pierwsze ofiary. To uniwersalne doświadczenie – w gazecie, fabyce, szkole, korporacji, państwie przejmuje stery zadufany dureń bez charakteru i wyczucia, więc w krótkim czasie wszystko idzie w diabły. Zamiast misji ratunkowej ruszy ekspedycja karna przeciw zbuntowanym Tuaregom. Marie de Beaumont, mimo kategorycznego zakazu, znajdzie sposób, by do niej dołączyć. Sympatyzują z nią Arabowie na żołdzie francuskim, wspiera, ale nie daje się namówić na żadne ekstrawagancje rozgoryczony porucznik. Szybko się okaże, że...
Łukasz Adamski
Już w latach 40. i 50. Sowieci próbowali za pomocą swojej agentury spenetrować fabrykę snów, organizując strajki i siejąc propagandę wśród intelektualistów, którzy zgodnie z maksymą Orwella są w stanie uwierzyć w każdą bzdurę. Po złotym okresie amerykańskiego kina w latach 50. lewica, trockiści i miłośnicy „wujka Stalina” uzyskali wpływy w fabryce snów podczas rewolucji lat 60. To właśnie filmy zbudowały czarną legendę wojny w Wietnamie czy oczerniały wizerunek Kościoła katolickiego. Dziś najwięksi aktorzy i celebryci stają podczas wyborów koło lewicowych polityków i nie ukrywają chęci budowy „nowego wspaniałego świata”. Przez ostanie lata konserwatyści w Hollywood byli w prawdziwym odwrocie i tylko tacy twardziele jak Clint Eastwood, Jon Voight, James Woods czy Andy Garcia potrafili...
Maciej Parowski
Film Sikory otwiera obraz pokiereszowanej kobiety, człapiącej rankiem na wysokich obcasach przez zapuszczone miasteczko. Ewa ma męża, dom, córkę tańczącą w szkolnym balecie, syna zainteresowanego komputerami. Kiedy mąż traci pracę, a kasy za złom i węgiel z biedaszybów nie starcza – przydarza się fucha sprzątaczki. Ale to pułapka – życzliwa szefowa (Guzik) pokazuje prawdziwą twarz i zmusza Ewę do pracy w burdelu. Ochroniarz, owszem, obroni ją przed brutalami, ale dla osobistej potrzeby potrafi wywołać Ewę z rodzinnej uroczystości. Larry Crowne Hanksa wylatuje na bruk, bo nie ma dyplomu – to pretekst, dołączą doń ci, którzy go zwolnili. Nie poddaje się jednak, zamienia samochód na skuter, likwiduje dom, sprzedaje rzeczy, idzie do szkoły, a tam uczą go otwartości i kreatywności. Sami...
Marcin Wolski
Zainteresowania autorki i tematy są rozległe – od kulisów upadku cara, przez niezwykłe dokonania polskiej Maty Hari i Jamesa Bonda w jednym, czyli Krystyny Skarbek, po przerażające doniesienia ze współczesnego chińskiego „archipelagu Gułag”; nieodmiennie jednak przewija się w niej czerwona, rzadziej brunatna nić XX-wiecznego totalitaryzmu. Okazuje się, że pewne zdarzenia, zakrawając na żart z cyklu o Radiu Erywań, są faktami, jak choćby rola służb i hipnotyzerów podczas prestiżowych pojedynków szachowych. Zachowania genialnego Bobby’ego Fischera podczas słynnych rozgrywek w Reykjaviku z Borysem Spasskim nie wypływały z szaleństwa Amerykanina, on czuł, co się dzieje... I potrafił skutecznie przeciwdziałać. Od Lenina po Putina wywiad był najsilniejszą bronią Moskwy. Długoletnia...
Marcin Wolski
Kiedy dostaliśmy do ręki paszport, a nasza waluta zaczęła być wymienialna, zakazany owoc stracił swój pociągający smak. W dodatku zbiegło się to z rozwojem masowej turystyki na świecie. Teraz praktycznie wszędzie można polecieć, zmalało też ryzyko, pod warunkiem że omija się kraje ogarnięte wojnami i rewolucjami. Zamiast w księgarni, lepiej wydać swoje pieniądze w biurze podróży. W dodatku telewizyjne kanały tematyczne typu „travel” czy „animal planet” sprawiły, że egzotyka jest na wyciągnięcie ręki. Zachłyśnięcie się możliwością zaliczania kolejnych miejsc z globusa z czasem przestało wystarczać, a ludzie, przynajmniej niektórzy, chcieli dowiedzieć się więcej o miejscach, w których byli, tym bardziej że z dostępnych przewodników mogli przeczytać głównie o zabytkach i klubach dla...
Maciej Parowski
Ale zamiast babrać się we własnych bebechach, reżyser opuścił konwencję dramatu psychologicznego i sięgnął po kino gatunków. Po kino katastroficzne. Katastrofizm to pojęcie worek. Kiedyś oznaczał postawę reprezentowaną m.in. przez Spenglera i Toynbeego, którzy przepowiadali zmierzch kultury Zachodu, przechodzenie jej w stadium cywilizacji, a potem upadek wywołany zanikiem twórczej żarliwości elit, wygodnictwem mas, spętaniem ludzi przez technikę i rozmyciem uczuć metafizycznych. To ostatnie eksponował nasz Witkacy. W latach 70. katastroficzne były filmy jak „Płonący wieżowiec”, „Zagłada „Posejdona”, „Trzęsienie. ziemi”, „Chiński syndrom”. Kino smakowało technologiczne porażki, ale i ostrzegało przed katastrofą, pokazując socjologię kraksy. Później w filmach takich jak „Deep impact” czy...
Katowski topór i święta włócznia Z lewej strony obrazu znajduje się mistrz krzyżacki Ulrich von Jungingen, ubrany w białą tunikę z czarnym krzyżem na piersi. Widzimy dwóch zabójców Krzyżaka. Jeden z piechurów celuje w gardło mistrza polską relikwią – włócznią św. Maurycego. Jej kopię wręczył Bolesławowi Chrobremu cesarz Otton III w 1000 r. jako wyraz sąsiedzkiej przyjaźni. Tym właśnie orężem piechur zabija agresora. Druga postać atakująca Ulricha to nie zwykły obozowy ciura, to kat. Można go rozpoznać po rekwizytach – czerwonym kapturze i sakiewce u pasa na „grosz wybaczenia”. Upadająca chorągiew krzyżacka uosabia całą potęgę Zakonu, wyrok wykonywany za pomocą katowskiego topora i włóczni św. Maurycego jest wypełnieniem się prawa ziemskiego, ale i Boskiego. Po prawej stronie...
Piotr Łuczuk
Zauważa Pan, że w ostatnim czasie w Europie okrzepły stosunki hegemonialne, a polski sen o potędze przerodził się w koszmar. Twierdzi Pan, że „Polska została rozłożona »postpolityką« Donalda Tuska”, podczas gdy amerykański politolog George Friedman w książce „Następne 100 lat” prognozuje, że w najbliższej przyszłości Polska ma szansę zostać „mocarstwem nad Wisłą”. Polska mogłaby być silnym państwem. Ale równie dobrze może się rozpłynąć w niebyt w ciągu następnych kilkudziesięciu lat – i pozostanie po niej wówczas tylko wspomnienie. Friedman uważał, że silna Polska powstanie wskutek działań amerykańskich, ja sądzę, że kluczowe znaczenie mają działania samych Polaków. To oni muszą zadecydować, czy chcą suwerennej Polski, czy im na niej w ogóle zależy, czy wolą być np. Serbołużyczanami...
Marcin Wolski
Co interesujące, podobne morderstwa zdarzają się również w Kalifornii i jedno w Czechach. Czy jest przypadkiem, że właśnie wówczas bawił tam Unterweger? W dodatku (jako dziennikarz) bardzo interesował się pracą policji, a także penetrował środowisko prostytutek. Zacieśnia się krąg podejrzeń. Nie ma twardych dowodów, ale równocześnie nikt nie pasuje tak doskonale do wizerunku mordercy jak znany pisarz. Jego alibi są wątpliwe, za każdym razem znajduje się w pobliżu miejsca zbrodni, powtarza się modus operandi. Unterweger wie o akcji, ma jednak po swojej stronie prasę. Cóż trudnego przedstawić śledztwo jako policyjny spisek przeciw znanemu twórcy. Zagrożony aresztowaniem ucieka do Ameryki, ale i tam prowadzone jest dochodzenie. W dodatku, w odróżnieniu od starej Europy, w USA wykonywana...
Maciej Parowski
Kto by oczekiwał takiej ostrości widzenia od „Nie opuszczaj mnie”, dozna zawodu. Za sprawą kruchej bohaterki Joanny (Grabowska), która zupełnie nie może się pozbierać, gdy jej mama (Barszczewska) ląduje w szpitalu z rozpoznaniem raka, wpadamy w halucynacyjny wir sytuacji i osób, z których każda została wytrącona ze stacjonarnej orbity. Ten film to kilka prywatnych końców świata, kilka kameralnych kolapsów anihilujących jakby i czas, i przestrzeń, i uczucia. Matka i córka nie potrafią sobie poradzić z umieraniem, reagują na nową sytuację bezradnością, histerią, kurczowym łapaniem się wspomnień, nostalgią, rozpaczą. Innego umierania – religijnego, duchowego – doznaje młody zakonnik Łukasz (Zieliński), któremu ani sport, ani przełożeni, ani nawet ofiarne opiekowanie się chorymi w szpitalu...
Marek Nowakowski
– Ten łajdak sprowadził sobie dziwkę – posłyszałem jej przenikliwy głos. – Chodźcie, zobaczcie! – nawoływała rodziców. – Zobaczcie ten rozkład moralny! Zerwali się rodzice. Zerwałem się i ja. Podbiegłem do drzwi i naparłem ciężarem swego ciała. – Ubieraj się! – poganiałem Jadźkę. – I wyskakuj oknem! Do drzwi szturmowali już moi rodzice wraz z ciotką. Jadźka ubrała się szybko i chichocząc przesadziła parapet. W parę dni potem ciotka powiedziała jadowicie słodkim głosem: – Nie powinieneś mieć do mnie żalu. Ja tylko dla twojego dobra. Skręcałem się z bezsilnej złości. Wredna baba. Ciotka Zosia. Przypomniałem sobie, co powiedział Zenon Morda po tej zepsutej nocy z Jadźką. On powiedział tak: – Stara panna. Z zawiści zrobiła ci taki szpas. Sama potrzebuje chłopa. To, co...
Marcin Wolski
Dołączył do Arthura Rimbauda, do którego śpiewał „Rimbaud, aniele stróżu mój” i Henri de Toulouse-Lautreca, „co nogi miał za krótkie”. Żył intensywnie, pozostawił po sobie nie tylko – jak twierdzi legenda – legion fanów i nieutulonych w żalu wielbicielek, ale i mnóstwo wierszy i tekstów, których pierwszy tom pt. „Co to jest miłość” właśnie się ukazał. Ich lektura potwierdza, że mieliśmy szczęście żyć w złotym wieku polskiej piosenki, którą tworzyli Jeremi Przybora, Agnieszka Osiecka, Wojciech Młynarski i Jonasz Kofta – autorzy, których mógłby (gdyby o nich wiedział) zazdrościć nam świat. Przecież przy ich utworach teksty największych światowych gwiazd brzmią często zgoła grafomańsko. Sądzę, że historia literatury doceni ich przede wszystkim jako poetów, żywych, prawdziwych, reagujących na...
Maciej Parowski
Trueba, reżyser oscarowy, nagrodzony za film aktorski z czasów wojny domowej Hiszpanii, tu z pomocą wybitnego rysownika i animatora oddaje się rekonstrukcji, ale szczególnego rodzaju. W animacji (to teoretyczne spostrzeżenie badaczy) odświeżają się chwyty kina zwykłego. Na przykład spadające kartki z kalendarza, wirujące wskazówki zegara, przyspieszona przemienność pór roku – w kinie realistycznym drażnią dosłownością; w animowanym uwodzą jako sposób filozofowania i opowiadania świata od nowa. Tę syntetyczną animowaną kubańskość uzyskano w „Chico i Ricie” dzięki cudem odnalezionym w Hawanie zdjęciom starych dzielnic, domów, ich wnętrz. W postaci syntetycznego, upiększającego rysunku, ożywione grą świateł, są barwniejsze, ciekawsze, bardziej mitologiczne niż wizerunki realistyczne....
Marcin Wolski
Jerzy Kosiński (Lewinkopf), wbrew własnym opowieściom, wyjechał z Polski legalnie w 1957 r. Swoją legendę „męskiej Anny Frank, której udało się przeżyć”, zbudował na postawie autobiograficznego „Malowanego ptaka”, w którym opisał losy żydowskiego dziecka prześladowanego przez nieludzkich Polaków w dobie Holocaustu. W istocie właśnie dzięki Polakom cała jego rodzina bezpiecznie przeżyła okupację w Dąbrowie Rzeczyckiej. Co do samego „Malowanego ptaka” jest oczywiste, że Kosiński nie napisał go niczym „drugi Conrad” po angielsku. Nie do końca jest też pewne, czy w ogóle go napisał. Podobnie jego następne dzieła są w dużej mierze dziełem studentów ghostwriterów. Autor nie gardzi plagiatami – według publicystów „Village Voice” słynne „Wystarczy być” to przeróbka „Kariery Nikodema Dyzmy”. CIA...
Maciej Parowski
Po krótkim prologu A.D. 1986 lądujemy w 1993 r. Placówki po obu stronach granicy istnieją, tylko granicy właściwie nie ma. Ruben pielęgnuje fobie, wpędzając w rozpacz francuskiego celnika Mathiasa (sam Boon). Mathias zakochany z wzajemnością w Irene (Vird), siostrze Rubena, nie wie, jak powiedzieć o tym jej rodzinie. Toteż Francuz wije się, słuchając tyrad belgijskiego kolegi i znosząc jego afronty, Irene domaga się zdecydowanych działań, ale niechęć Rubena do wszystkiego, co nie belgijskie, wydaje się nie do pokonania. Jak to w komediach – stare kłopoty staną się łatwiejsze do pokonania, kiedy przyjdą nowe. Jeśli zmorą zamkniętych granic są chamscy celnicy, to przy otwartych nosicielami niebezpieczeństw będą handlarze narkotyków. Tu wyglądają humorystycznie, ale Boon–reżyser wie...
Marcin Wolski
Opowiedział fabułę, porównał z „Psami” i „Różyczką”, dał dobry tytuł „Oni mogą wszystko”, delikatnie zganił, że opowieść zrealizowana jest po amerykańsku (to akurat uważam za komplement, bo obecnie żadna inna szkoła w filmie popularnym się nie liczy). I wszystko. Tymczasem wydarzenie, jakim jest ten film, daleko wykracza ponad możliwości zwykłej recenzji. Coś się w Polsce stało takiego, że dwóch starych wyjadaczy, w tym prezes Stowarzyszenia Filmowców, odważa się sięgnąć po temat tabu i opowiedzieć go sensacyjnie i przekonująco. W dodatku ktoś to zatwierdził, ktoś dał pieniądze, ktoś wpuścił na ekrany. Doprowadzić do wściekłości Adama Michnika i zdobyć poklask u Tomka Sakiewicza to naprawdę spora zasługa. To, że w PRL byli esbecy, że dochodziło do morderstw dokonywanych przez „...
Marcin Wolski
Barbara Stanisławczyk jest osobą odważną. „W miłosnych grach Marka Hłaski” postanowiła zmierzyć się z mitem. Inna sprawa, że jako rasowa reportażystka nigdy nie należała do osób bojaźliwych. W „Dziewczynkach” spenetrowała środowisko renomowanych prostytutek, w „Pajęczynie” już na początku lat 90. wzięła na spytki byłych esbeków. Mówili wtedy dużo i chętnie, zanim rządzące „autorytety moralne” przekonały ich, że niczego nie muszą. To wtedy po raz pierwszy trafiła na trop TW „Ewy”, żony Pawła Jasienicy rozpracowującej męża, ale nikt jej nie uwierzył. W „Miłosnych grach” idzie śladami „kobiet Hłaski”. Najpierw trafia do matki, potem do kochanek i kandydatek na żony (nieraz tak sławnych jak Agnieszka Osiecka), niektóre zgłaszają się same już po przeczytaniu pierwszego wydania książki. „...
Maciej Parowski
Gdzieś był, gdy zakładałem ziemię? Powiedz, jeżeli znasz mądrość. Kto wybadał jej przestworza? Wiesz, kto ją sznurem wymierzył? Na czym się słupy wspierają? Kto założył jej kamień węgielny ku uciesze porannych gwiazd, ku radości wszystkich synów Bożych? Bóg mówi to do Hioba szukającego przyczyny spadających na niego nieszczęść i mąk. Ale także do przyjaciół Hioba, dopatrujących się w jego losie winy i kary. Logika działań Stwórcy nie podlega takim prostym regułom, a piękno i rozległość jego dzieła będą argumentem i obroną. Bo przecież Bóg w jakimś sensie tłumaczy się przed Hiobem. Malick przekłada to Boże wyjaśnienie (i samochwalstwo?) na hipnotyczny cykl obrazów nawiązujących m.in. do Stanleya Kubricka. Miesza perspektywę kosmologiczną, kosmiczną i biologiczną, przekracza...
Piotr Lisiewicz
Reżyser Tadeusz Śmiarowski, autor filmów o Sławomirze Mrożku, robotniczych wystąpieniach w Radomiu i Ursusie z 1976 r. czy polskim lekkoatletycznym „Wunderteamie”, nie poszedł na łatwiznę i nie skupił się tylko na efektownych ujęciach zadym, jak zapewne postąpiłoby 90 proc. jego kolegów po fachu, przygotowując film o kibicach. O nich też jest, ale w filmie widzimy także oprawy kibiców przypominających Powstanie Warszawskie, Czerwiec 1956, Powstanie Wielkopolskie, Żołnierzy Wyklętych, wreszcie ofiary smoleńskiej tragedii. Kibice mówią o tym, czym jest dla nich patriotyzm – ten, który zaczyna się od dzielnicy i miasta, a kończy na miłości do swojego kraju. Słyszymy o pomocy kibiców dla domów dziecka. Wypowiadają się aktywni kibole jeżdżący na wyjazdy, ale są też wypowiedzi dwóch...
Marcin Wolski
– Mnie też bliskie są ideały chrześcijańskie! – poparł Rosjanina Mataki. Było to z jego strony dość odważną deklaracją. Na temat stosunku prezydenta Stanów Zjednoczonych do wiary krążyły najróżniejsze spekulacje. W zależności od potrzeb marketingowych bywał raz bardziej chrześcijaninem, raz muzułmaninem lub animistą, a krytycy uparcie wytykali mu młodzieńcze grzeszki: praktykowanie voo-doo i flirt z satanizmem. – A co do rzekomych bredni na temat zjawisk nadprzyrodzonych... Muszę zmartwić szanownego kolegę. Jeszcze za czasów moich poprzedników w Agencji Bezpieczeństwa Narodowego utworzono komórkę zajmującą się wspomnianą problematyką. Wnioski są niezwykle ciekawe. Mianowicie osiemdziesięciu dziewięciu procent cudów uznanych przez Kościół rzymskokatolicki nie można zakwestionować, również...
Joanna Lichocka
– Mnie też bliskie są ideały chrześcijańskie! – poparł Rosjanina Mataki. Było to z jego strony dość odważną deklaracją. Na temat stosunku prezydenta Stanów Zjednoczonych do wiary krążyły najróżniejsze spekulacje. W zależności od potrzeb marketingowych bywał raz bardziej chrześcijaninem, raz muzułmaninem lub animistą, a krytycy uparcie wytykali mu młodzieńcze grzeszki: praktykowanie voo-doo i flirt z satanizmem. – A co do rzekomych bredni na temat zjawisk nadprzyrodzonych... Muszę zmartwić szanownego kolegę. Jeszcze za czasów moich poprzedników w Agencji Bezpieczeństwa Narodowego utworzono komórkę zajmującą się wspomnianą problematyką. Wnioski są niezwykle ciekawe. Mianowicie osiemdziesięciu dziewięciu procent cudów uznanych przez Kościół rzymskokatolicki nie można zakwestionować, również...
Antoni Zambrowski
To był początek drogi przez mękę kierowcy karetki Michała Wysockiego. Stał się on celem ataków czerwonych inkwizytorów. Podczas śledztwa grozili, że jeśli się nie przyzna, zabiją mu syna. Ten uczciwy człowiek kilkakrotnie usiłował popełnić samobójstwo. W czerwcu i lipcu 1984 r. podczas sądowej tragifarsy milicjantów uniewinniono, obarczając winą załogę karetki pogotowia. Skutkiem tej operacji był rozpad małżeństwa pana Michała. Z kart wspomnień wyłania się też postać prawdziwego bohatera tej tragedii – naocznego świadka, Cezarego Filozofa. On, w odróżnieniu od innych, nie bał się wsiąść do radiowozu wraz z przyjacielem, a następnie był bezsilnym świadkiem jego katowania. Mimo zagrożenia świadczył odważnie o prawdziwych przyczynach śmierci Przemyka. Konsekwencje takiej postawy on i jego...
Marek Nowakowski
Udałem się na spacer po miasteczku. Czerwone dachy domów, tak charakterystyczne dla dawnych ziem niemieckich. Uliczki krótkie kończyły się w polu. Pola czarne, świeżo zaorane. Falisty krajobraz, daleki las. Obszedłem staw. Miałem widok na więzienny gmach. Z wieżyczki przyglądał mi się strażnik. Dotarłem do rzeki Pisy. Postałem chwilę na moście. Obok na brzegu cierpliwy wędkarz. Ruszyłem z powrotem do rynku. Grupka ludzi przy przystanku autobusowym. Pod sklepem spożywczym kolejka kobiet. Wzmożony ruch mężczyzn przy stoisku z alkoholem. Przeważnie nabywali po kilka butelek najtańszej wódki pod nazwą „Bałtyk”. Rynek objeżdżał traktor z przyczepą wyładowaną drzewem. Mężczyzna w mundurze straży więziennej zajechał rowerem pod sklep. Pozdrowił traktorzystę. Ten w odpowiedzi zamachał mu ręką...
Marcin Wolski
Reszta była już wynikiem gry sił, własnej dynamiki i determinacji konkretnych ludzi. Nie bez znaczenia byli właściwi szefowie na właściwe czasy – Kieres na rozruch, Kurtyka na rozwój. Kompromisowy prezes w rodzaju Leona Kieresa umożliwił start, ktoś bardziej rewolucyjny sprawiłby zgładzenie dziecka na etapie raczkowania. A tak Instytut mógł wykorzystać krótki okres koniunktury, aby okrzepnąć. Doszło też do faktów dokonanych, po których powrót do przeszłości (z wizją spalenia lub zabetonowania archiwów) stał się nierealny. Po klęsce Macierewicza i upadku rządu Jana Olszewskiego sprawa wydawała się przegrana. Jednak sam fakt, że stanęła na porządku dziennym, a społeczeństwo dowiedziało się o istnieniu agentury, sprawił, że nie udało się zamieść jej pod dywan. Dzięki AWS, paradoksalnie...
Maciej Parowski
Zjawiają się atrakcyjna pani prokurator (Ostaszewska) i znużony glina (dawno nieoglądany Bukowski). Kiedyś mieli romans. Przyjeżdża też żona Telaka, dziwnie nieporuszona, opanowana (Stenka). Sprawa wygląda na rutynową, trzeba ustalić chronologię wejść i wyjść z pokoi, pójść tropem wzajemnych oskarżeń podejrzanych. Ale dociekliwość dawnej pary sprawia, że rychło wykroczymy poza miejsce i czas zdarzenia. Wszak rzecz dzieje się w Polsce, wracają nierozliczone lata 80. Szybująca nad Krakowem kamera, ciągły szmer SB-ckich komunikatów przypominają, skąd przybyliśmy i kim jesteśmy. Pani prokurator coraz częściej spotyka się na rynku z komisarzem, a jej mąż (Adamczyk) zaczyna się niepokoić, słysząc w słuchawce hejnał mariacki, kiedy żona jest w pracy. Bardziej denerwuje się demoniczny...
Marcin Wolski
Pochodził ze znakomitej litewskiej rodziny wymienianej przez Mickiewicza, która doczekała się własnej ulicy na Mokotowie. Jego dziadek Ferdynand zorganizował na Litwie oddział, który walczył z carskim najeźdźcą. Kolejny z Narbuttów, Antoni, ojciec pisarza, zasłynął przed I wojną światową jako redaktor naczelny „Tygodnika Wileńskiego”. On sam jako pisarz zadebiutował późno w 1965 r. Wcześniej, od 1957 r. parał się publicystyką na łamach „Tygodnika Powszechnego”. Szybko jednak rozstał się z redakcją. Nie pasował tam. Najlepiej czuł się w „drugim obiegu”, gdy publikował w „Zapisie”, „Spotkaniach” czy „Opinii”, a następnie już legalnie w „Ładzie” i w „Tygodniku Solidarność”. Całą jego twórczość udało się zebrać w 20 tomach wierszy, felietonów, powieści. Ostatniego zbioru „Żniwo lat...
Marcin Wolski
Jest historia agenturalnej współpracy znanego operatora Jerzego Lipmana zarejestrowanego jako TW „Jeż”, choć film (leżakujący na półkach telewizji) pokazuje ją dużo ostrzej. I jest Andrzej Wajda. Niezłomny, zyskujący pozytywne noty nawet u donosicieli. Ci w większości pozostają nierozszyfrowani, poza Zygmuntem Kałużyńskim, którego wizerunek jest wyjątkowo paskudny, a dzieło plugawe. Inni TW – tacy jak zarejestrowani pod pseudonimem: „Daniel” Daniel Passent, „Irena” – operator Andrzej Kostenko czy donosząca zapamiętale na swoją koleżankę Czyżewską Krystyna Stypułkowska – nie mają własnych rozdziałów. Autor z dużą wyrozumiałością traktuje rozmaite „grzechy młodości” artystów, jakimi było czytanie przez Łapickiego stalinowskich kronik filmowych, wśród których nie brakowało relacji z...
Maciej Parowski
Miejscowi, m.in. innymi dwie dziewczyny (Frycz i Kulig), zamierzają wystartować – pierwsza chce za wygraną urządzić salon fryzjerski w Irlandii, druga ciuła na kurację nieślubnego niemowlaka w inkubatorze. Na estradzie, w centrum jest sejf ze złożoną tam nagrodą ufundowaną przez biznesmena Stukrotnego (Melski), cynika i despoty. Sejf będzie celem zabiegów paru grup, zakonnicy wyprzedzą wszystkich, ale i tak ich wyczyn zarejestrują kamery w podczerwieni. Na szczęście istnieją cuda, no i zbiegi okoliczności. Ten film jest bajką, może baśnią. Dlatego możliwy jest tu ksiądz (Lichota), który weźmie udział w turnieju z zakonnicą, bo przecież taniec też jest rodzajem modlitwy. Możliwa jest też zakonnica buntownik, kombajnem atakująca limuzynę lokalnego despoty. Możliwe są wielokrotne cuda i...
Marcin Wolski
Niezwykły był ten wybór po krótkim pontyfikacie Jana Pawła I, tak jakby sama Opatrzność pragnęła skorygować ludzki błąd, niezwykłe było też cudowne ocalenie z perfekcyjnie przecież zaplanowanego zamachu. Fascynujące owoce wydała siejba nie tylko w Polsce, podróżował przecież po całym świecie, wszędzie pozostawiając po sobie niezatarte ślady. Wstrząsającym przykładem posługi aż do ostatniego tchnienia był okres świadomego umierania. I jakże znamienne było zamknięcie przez wiatr Świętej Księgi na jego trumnie. Choć przecież zamknął się tylko jeden doczesny rozdział jego egzystencji. A ile jeszcze nie wiemy – co naprawdę zdarzyło się podczas tajemniczego spotkania młodego księdza z Polski z kontrowersyjnym wówczas Ojcem Pio (którego potem ów ksiądz wyniósł na ołtarze), czego dowiedział...
Marcin Wolski
Jak to się stało? Nie uzyskał przecież swojego miejsca przez urodzenie (co jest udziałem wielu synów swoich sławnych ojców, przeważnie zresztą niedorastającym tatusiom do łydek), nie lobbowała za nim żadna z wpływowych mniejszości (etnicznych bądź seksualnych), a wręcz przeciwnie. Stosunek Salonu wyznacza umieszczenie go na czarnej liście Michnika, ale przecież i w kręgu Kaczorów nigdy nie był beniaminkiem. W oczach piłsudczyków jawi się zdecydowanie antysanacyjnie, ale dla endeków jest stanowczo za mało endecki. Więc kto za nim stoi? Zagadka. W dodatku w swojej „spowiedzi” dość pilnie chroni prywatności, napomykając jedynie o epizodach, które wcześniej z wypiekami na twarzy usiłowali rozszyfrowywać i weryfikować czytelnicy „Walca stulecia” i „Ciała obcego”. Z podobnym problemem mamy też...
Maciej Parowski
Departament lekceważy ekspertyzę, po czym dochodzi do inwazji. Mister Joseph drukuje w „New York Times” artykuł krytykujący administrację za wprowadzanie opinii publicznej w błąd. Ta mści się oskarżając Wilsonów o nepotyzm i za pomocą kontrolowanego przecieku dekonspiruje panią Wilson jako agentkę CIA. Jest to przestępstwo, naraża życie agentki i jej informatorów. Jak bywa w kinie amerykańskim, sprawa globalna łamie się tu przez losy jednostek. Mamy męża i żonę, których zatarg z administracją wystawia na nieuzasadnione napaści, konfliktuje ze sobą. Penn i Watts dobrze sobie radzą z tym aktorskim wyzwaniem – są jak należy, solidarni, twardzi i zdeterminowani. Ale kiedy los przyciśnie, zachowują się histerycznie, okazują słabość, gotowość do odwrotu. Sprawa publiczna rozkłada się na...
Marcin Wolski
Szekspir, wystąp W dobie zaostrzającej się walki politycznej i zarysowujących się możliwości odprężenia międzynarodowego każda inicjatywa jest szczególnie cenna. Może z wyjątkiem prywatnej. Od wieków niejaki William Shakespeare był silną bronią imperialistów brytyjskich w walce z nowymi prądami duchowymi przebiegającymi Europę. Ten burżuazyjno-rojalistyczny twórca, który swoją karierę rozpoczął od stanowiska błazna królowej Elżbiety, wsławionej wojnami zaborczymi i uciskaniem ubogich warstw ludności, oddał swój niewątpliwy talent na usługi ciemnego wstecznictwa politycznego. Bo też przyjrzyjmy się tematyce formalnie nie najgorszych sztuk rzeczonego Shakespeare’a. Gloryfikuje w nich królewskie samodzierżawie ze wszystkimi krwawymi zbrodniami, występkami i nieprawościami, jakie mu...
Marcin Wolski
Bohaterka Anastazja przypomina postać z komiksu, komsomołka do szpiku kości oddana idei komunizmu i Stalinowi osobiście, mimo iż ten wysłał do piachu jej ojca, skądinąd żarliwego bolszewika. Niepokonana w walce wręcz, skoczek spadochronowy, pływaczka w przeręblach, a jednocześnie błyskotliwy analityk i doskonały śledczy. W dodatku piękna, odważna i do nieprzytomności ambitna. Sowiecki nadczłowiek. Nadludzi na kartach powieści Suworowa jest zresztą więcej. Obok Nastii można do nich zaliczyć Chowanowa, człowieka Stalina do tajnych poruczeń, tajemniczego czarodzieja Rudolfa Mazura czy nieustraszonego czekistę, a wcześniej zabójcę czekistów – tytułowego Żmijojada. I oczywiście nadczłowieka numer jeden – towarzysza Józefa Wissarionowicza Stalina, krojonego na olimpijską miarę, tyleż...
Marek Nowakowski
– Jego zło... – mówił adwokat – posiada format! – Napomknął, iż w związku z nim sięgnął znów do Dostojewskiego. Zdjął okulary, przecierać zaczął chusteczką. Oczy czerwone, królicze. Nieprzyjemna odsłona. Od pewnego czasu z głębi sali, poprzez tańczące pary i zmienną grę świateł, dawał mi serdeczne znaki kolega z gimnazjum. Nie widziałem go wiele lat. Zastosowałem płodozmian i opuściłem mecenasa. Chyba obaj byliśmy zadowoleni. Mecenas B. zmęczył się rozmową. Taki był czujny, napięty. Wyraźnie obawiał się moich nałogowych skłonności do opisywania. Zasiedliśmy z gimnazjalnym kolegą na wysokich stołkach przy barze. Lekarz, z paszportem amerykańskim, pierwsza wizyta w kraju od piętnastu lat. Przezywaliśmy go Ypsylon. Nie mam pojęcia dlaczego. Dopytywał się o losy rówieśników....
Maciej Parowski
Wygląda to na spisek matrymonialny. Przeciw żonie przemawiają i sceny wspólnego przyjazdu, i rozbłyski czułych wspomnień Harrisa. Widzom pokazano też jego paszport. Hipoteza amnezji wydaje się nie do utrzymania. Tak reżyser przygotowuje nas do „twistu”, wykręcenia kota ogonem, postawienia akcji na głowie, zmiany moralnych znaków z plusa na minus oraz emocjonalnych identyfikacji. Jak w filmie o duchach, kiedy okazują się nimi ci, których braliśmy za żyjących („Inni”). Tu chodzi o to, że człowiek, którego uważaliśmy za ofiarę, nie do końca nią jest. Finalne wyjaśnienie (trochę w stylu „Syndykatu zbrodni” sprzed półwiecza i „Teorii spisku” sprzed dekady) nie wypada dobrze, wszyscy recenzenci to podkreślają. I nie chodzi tylko o warsztat, ale i – mimo amerykańskiej współprodukcji – o nadto...
Marcin Wolski
Historia rodziny Broków i Sokołów, poprowadzona sprawnie, momentami sensacyjnie, pokazuje najważniejsze momenty naszej historii (a właściwie nie tylko naszej). Pamiętnik Jakuba Broka, bolszewickiego czekisty, przynosi chyba najpełniejszy, a na pewno jeden z najbardziej drastycznych opisów rosyjskiej wojny domowej, porównywalny jedynie z obrazkami Goi z cyklu „Okropności wojny”. Zaczyna się w 1905 r. od pogromu w białorusko-żydowskiej wiosce, a kończy w naszych czasach recydywy III Rzeczypospolitej. Po drodze będzie i rewolucja bolszewicka, i II wojna wraz z Holocaustem, i stalinizm w Polsce, Październik 1956, Marzec 1968, „Solidarność” i stan wojenny... Głównym bohaterem jest Adam Brok, syn Benedykta (Barucha), dziennikarza tygodnika „Republika”, niezwykle podobnego, wręcz tożsamego z...

Pages