Kultura

Filip Rdesiński
Jeszcze w 2010 r. nagrywała nowe piosenki. Jedna z nich, „Break Free”, zaśpiewana wspólnie z Michaelem Boltonem, była jej mocnym powrotem na scenę. Niestety, ciężka choroba nie dała jej w pełni cieszyć się sukcesem. Między nami nie ma już także Davy Jonesa, znanego brytyjskiego aktora i piosenkarza, cenionego przede wszystkim jako wokalista grupy The Monkees. Na naszej rodzimej scenie nie zaśpiewa już Bogusław Mec, jeden z najbardziej twórczych polskich muzyków lat 70. i 80. Pamiętać będziemy go szczególnie za genialny i niesamowicie emocjonalny utwór „Jej portret”. Nie zobaczymy już też nigdy więcej Doc Watsona, jednego z najlepszych i najbarwniejszych wokalistów folkowych zza oceanu, ojca równie świetnego Merle Watsona. Doc, poza rewelacyjnym wokalem, był też cudownym wirtuozem gitary....
Maciej Parowski
Oczywiście ewoluował. Ostro zabiegał o pozycję Brytanii w świecie zimnej wojny, grał z Amerykanami, walczył z Sowietami i Chinami, potem czynił gesty odprężeniowe. Teraz tępi mniejszych przeciwników globalnego ładu, terrorystów i szaleńców z tzw. państw zbójeckich. Bonda zmieniali też aktorzy. Sean Connery zrobił zeń urzekającego macho, Roger Moore zdystansowanego błazna, Bond Pierce Brosnana był wszystkim, tylko nie wojownikiem. Dopiero Craig, aktor o fizjonomii plebejskiej, uczynił agenta 007 sprinterem, strzelcem, nurkiem, poranionym i zdradzonym żołnierzem, który walczy o sprawę, ale i własną głowę. Tak jest w „Skyfall”. Życie, nawiasem mówiąc, dopisało filmowi niesamowitą puentę. Na premierze Craig, podtrzymywany przez żonę, pocił się i słaniał. Ciężko być nadczłowiekiem, nawet w...
Marcin Wolski
Sądzę też, że w tytule najnowszej pracy Rafała „Myśli nowoczesnego endeka” jest więcej kokieterii niż rzeczywistego odwołania do Dmowskiego i do wartości ideowych narodowej demokracji. Raczej już do jej sposobu patrzenia na państwo. Z perspektywy czasu trudno negować, że II RP była syntezą – wspólnym dziełem Ziuka i pana Romana – cała praca u podstaw nie zdałaby się na nic, gdyby nie legiony, siła zbrojna, bez której, zamiast Koła w Dumie, jak za cara, mielibyśmy jakąś Autonomiczną Priwislinską CCR w Światowym Związku Republik Swobodnych. Toteż jedyny spór może być o proporcje w owej syntezie. W mojej tradycji rodzinnej więcej jest spuścizny Dziadka, ale nie neguję, że Rafał ma korzenie sięgające Ligi Polskiej. Podobnie w kwestii „polactwa” Ziemkiewicz widzi prawie wyłącznie...
Artur Dmochowski
Wiek zagłady Film zrealizował 34-letni łotewski reżyser Edwins Snore. Chciał pokazać najbardziej do dziś zakłamywany – i to nie tylko w Rosji, ale również na Zachodzie – temat w historii najnowszej. Reżyserowi udało się dotrzeć do źródeł wcześniej nieznanych. Odnalazł np. materiały z samych początków partii nazistowskiej, w których Goebbels mówi z najwyższym podziwem o Leninie, a Hitlera określa jako jego niemiecki odpowiednik. „Soviet Story” to historia XX wieku w pigułce. Opowiada bowiem o fundamentach ideowych, na których zostało zbudowane poprzednie stulecie, a które właściwie w niewiele naruszonym stanie trwają do dziś. Film wyemitowały telewizje 10 krajów – od Estonii i Łotwy, po Ukrainę i Gruzję. Nie pokazano go w Europie Zachodniej, natomiast mogli go zobaczyć Amerykanie...
Filip Rdesiński
ANIELSKI GŁOS Odkrycie muzyczne „Britain’s Got Talent”, czyli Susan Boyle, 20 listopada powróci z czwartym już albumem, „Standing Ovation”. To nowa odsłona hitowych kawałków muzycznych z popularnych filmów i musicali. Krążek zawiera m.in. nowe interpretacje „Send in the Clowns”, „Bring Him Home” i „Somewhere Over The Rainbow”. Susan Boyle doskonale czuje się w musicalowym repertuarze. – Praca nad albumem była czystą przyjemnością i przebiegała w naturalny sposób, ponieważ znałam te piosenki i w studiu mogłam identyfikować się z bohaterami musicali, z których pochodziły – mówi wokalistka. O SAMOBÓJSTWIE „Agłaja” to przedstawienie, które można będzie zobaczyć 26, 27 i 28 października w Teatrze Nowym w Poznaniu na Trzeciej Scenie. Monodram grany przez Dorotę Abbe traktuje o...
Filip Rdesiński
Herbert, widząc w drzwiach swojego mieszkania Gintrowskiego, stwierdził: „Wiedziałem, że w końcu się spotkamy”. Z początku poeta nie był przekonany do prezentowania swoich wierszy w formie śpiewanej. Szybko jednak polubił zarówno twórczość barda Solidarności, jak i jego samego. Pewnego dnia Gintrowski zapytał poetę, czy to aby nie on napisał „Raport z oblężonego miasta”. Tekst „Raportu” pieśniarz dostał do ręki przypadkiem w formie bibuły. Herbert spojrzał na wiersz, chwilę się namyślił, po czym stwierdził, że jest nieźle napisany, ale… to nie jego. To inteligentne i niewymuszone poczucie humoru było drugim po twórczości niepodległościowej elementem, który spajał ich współpracę. Panowie wspólnie potrafili żartować, ale też mieli do siebie olbrzymi szacunek. Gintrowski nazywał Herberta „...
Hanna Shen
Wychowanek armii i partii Prawdziwe imię i nazwisko pisarza urodzonego w 1955 r. w „słusznej ideowo” rodzinie chłopskiej brzmi Guan Moye. Pseudonim Mo Yan oznacza w klasycznym chińskim „nie mów”. Wielu uważa, że właśnie owo „niemówienie” zapewniło Mo Yan sukces w komunistycznych Chinach. Laureat tegorocznej literackiej Nagrody Nobla nigdy nie zdobył się na krytykę chińskiego reżimu. W służalczej postawie wobec partii posunął się tak daleko, że w jednej z wypowiedzi sugerował, iż pisarze chińscy nie są narażeni na żadne kłopoty ani ingerencje cenzury. Jako 12-latek w czasie Rewolucji Kulturalnej Mo porzucił szkołę i rozpoczął pracę w rafinerii oleju. W 1976 r. wstąpił do Chińskiej Armii Ludowo-Wyzwoleńczej, gdzie był oficerem ochrony, instruktorem politycznym i oficerem propagandy. W...
Tomasz Łysiak
Historie alternatywne, political fiction czy też historical fiction, są ostatnio – jak mawiają Francuzi – „à la une”, czyli zajmują pierwsze strony gazet. A to w dużej mierze za sprawą książki Piotra Zychowicza „Ribbentrop–Beck” i dyskusji, jaka przetoczyła się w mediach na temat „co by było, gdyby”. Jak potoczyć by się mogła historia Polski, jeśli Rzeczpospolita sprzymierzyłaby się z III Rzeszą. „Mocarstwo”, najnowsza powieść Marcina Wolskiego, siłą rzeczy wpisuje się w intelektualny krajobraz tej debaty, nawet jeśli czyni to poprzez wizję literacką. W lekkiej, klasycznej już u tego autora formie książka dotyka wielu cierni tkwiących w naszej zbiorowej pamięci, a niektóre z nich „wyjmuje”, by wysnuć zupełnie nową opowieść. Niezwykle optymistyczną. Jak mogłaby wyglądać rzeczywistość...
Marcin Wolski
Ludzie „światli i doskonale wykształceni” zwykli traktować tę sferę wzruszeniem ramion i pogardliwym określeniem „nieszkodliwe zabobony”. Przynajmniej do momentu, kiedy ich własne dziecko znikało w którejś z agresywnych sekt lub zapadało na chorobę, wobec której oficjalna psychiatria okazywała się bezradna. Książka Roberta Tekielego, kontynuująca jego działalność publicystyczną na łamach „Gazety Polskiej”, jest doskonałym katalogiem tych zagrożeń, a nade wszystko udaną próbą znalezienia wspólnego mianownika dla tych rożnych zjawisk i tendencji. Jest nim po prostu zło – sfera demonów, Ojca Kłamstwa, szatana po prostu. Nawet jeśli z początku wygląda to na niegroźną zabawę z kartami tarota czy noszeniem różnorakich amuletów, może (choć dodajmy – nie musi) stanowić wezwanie dla Zła, być...
Maciej Parowski
„Wydra”, partyzancki wykonawca wyroków (Dorociński), rozwala skazańców na zimno, bawiąc ich przedtem rozmową, ale przyjdzie mu się zmierzyć z konfidentem, szkolnym kolegą, Kondolewiczem (Stuhr) i jego żoną (Bohosiewicz). Kondolewicz donosi na partyzantów i szantażem zmusza sanitariuszkę oddziału „Pestkę” (Rosati), by wsypała kolegów. „Wydra” prowadzi Kondolewicza do lasu na egzekucję, ale przedtem ulega grzesznej pokusie. Spóźnia się, oddział zostaje wymordowany, niemieccy spadochroniarze świętują zwycięstwo. „Wydra” zgotuje im łaźnię, jakiej polskie kino nie widziało, niczym Apacz białym osadnikom. Rzecz dzieje się w okrutnej przestrzeni odwróconych wartości. Miejscem składania donosów jest kościół, konkretnie konfesjonał z zamontowanym mikrofonem. Donos to antyspowiedź, nie wyznaje...
Paweł Piekarczyk
Umiał sprostać temu, co śpiewał Teraz, gdy Przemek nie żyje – a mnie jest bliżej do pięćdziesiątki niż do czterdziestki – mogę się przyznać, że głównym powodem, dla którego przez prawie całe życie nosiłem brodę, było to, że Przemek ją nosił, a jeżdżenie przez wiele lat fiatem 126p znosiłem dzielnie dlatego, że Przemek też jeździł maluchem… On miał wtedy taką puchową kurtkę, czerwoną z zewnątrz, a żółtą w środku. Do dziś tęsknię za taką kurtką. Trochę to sentymentalne, ale tak właśnie było. Teraz mogę już też wyznać, dlaczego denerwuje mnie, gdy mówi się o mnie „bard”. Kiedyś uznałem, że prawo do takiego tytułu ma właśnie Przemek Gintrowski, a więc mnie jakoś nie wypada używać tego miana. A tytuł „bard” przyznałem mu w duszy za to, że tak bardzo trudno było oddzielić go od jego...
Filip Rdesiński
DWA KONCERTY BETH Beth Hart znów zagra w Polsce. Ostry, mocny, charakterystyczny głos, sceniczny ogień i prawdziwe do bólu teksty. Beth to sceniczne zwierzę, które z rockowo-bluesowych kawałków potrafi stworzyć zabójczą muzyczną amunicję. Jej życie pod względem ilości nałogów, skandali i problemów z prawem przypomina życie Janis Joplin i Amy Winehouse, z tą różnicą, że Beth udało się wyjść na prostą. Swoje trudne doświadczenia opisuje w piosenkach. Wokalistka 25 lutego wystąpi w Warszawie, a dzień później da koncert w Chorzowie. Już dziś jednak można poczuć przedsmak lutowych koncertów. Właśnie ukazała się bowiem jej najnowsza płyta „Bang Bang Boom Boom”. NASZE POCZĄTKI „Myśliwi, rolnicy i pasterze epoki kamienia. Osadnictwo i życie codzienne nad dolnym Sanem i Łęgiem”....
Maciej Parowski
Młodzi żarliwie przyjęli autora na premierze „Felixa, Neta i Niki…”, żywo reagując na odstępstwa filmu od oryginału. Jego książki są syntezą polskiej szkoły pisania z przymieszką sentymentu (Makuszyński), hultajstwa (Niziurski), wiedzy historycznej („Pan Samochodzik” Nienackiego) czy science fiction (jak u Broszkiewicza w „Wielkiej, większej, największej”). Wszystkie były filmowane z dobrym skutkiem. Tematycznie najbliżej Kosikowi do Broszkiewicza, językowo do Niziurskiego. Miała TVP wobec jego dzieła plany serialowe, poległy na kosztach. Na razie jest adaptacja drugiego tomu z katastrofą w tytule. Młodzi aktorzy – wynalazca Felix (Klier), komputerowy geniusz Net (Stolarczyk) i obdarzona paranormalnymi zdolnościami Nika (Łepkowska) zostali dobrze wybrani. Przygoda wakacyjna obok...
Marcin Wolski
Zresztą i on nie mówi wszystkiego, chroni agentów, których prowadził, a także największych resortowych tajemnic, nie chcąc zapewne znaleźć się na liście „seryjnych samobójców”. Jeśli kogoś nie oszczędza, to siebie, pastwiąc się wręcz nad sobą. Nie szuka wykrętów, okoliczności łagodzących, a nawet traumy z dzieciństwa, która podobno mogłaby postawić jego działania w trochę innym świetle. Przy okazji obnaża słabość opowieści o agentach, którzy „mniej szkodzili”, ekshibicjonistycznie wyznając, jak donosił na rodzinę, inwigilował znajomych, łamał kariery przyjaciołom, permanentnie żyjąc w kłamstwie. Przypadek Molki jest nietypowy z jeszcze jednego powodu – podobno na palcach jednej ręki można policzyć płatnych tajnych współpracowników, którzy zostali przekształceni w regularnych...
Piotr Gontarczyk
Zychowicz stawia tezę, że w przededniu II wojny światowej polska dyplomacja nie powinna była zawierać sojuszu z Francją i Wielką Brytanią, tylko związać się z Niemcami, Rzeszą. Pakt Beck–Hitler miałby na celu doprowadzić do uderzenia na Rosję Sowiecką i starcie z powierzchni ziemi ZSRS i komunizmu. Autor zakłada, że III Rzesza i tak zostałaby pokonana przez aliantów zachodnich, do których przyłączyłaby się Polska w końcowej fazie wojny, odwracając się od swojego sojusznika i dołączając do obozu zwycięzców. Ale wcześniejszy wybór Niemiec miałby oszczędzić nam wielu zniszczeń i ofiar: represji sowieckich i niemieckich, kacetów i łagrów, Palmir i Katynia. Nie tylko utrzymalibyśmy Kresy Wschodnie, ale nawet moglibyśmy rozszerzyć strefę wpływów na Ukrainę. W ten sposób nawet państwo polskie...
Bohdan Urbankowski
1. Polska Nie krył się w cichych katakumbach modlitw lecz wyrywał najeźdźcom kraj skibę po skibie, człowieka po człowieku. I na pewno uczynił jeden co najmniej cud: widziałem: ludzie którzy klęczeli wzdłuż trasy jego przejazdu podnosili się z kolan! Nim odjechał długo stał na kamiennym placu w środku miasta modlitwą i krzykiem skądś, może z zaświatów przywoływał ducha ziemi – tej ziemi by czuwał, gdy jego zabraknie. 2. Europa, młodość Ból – zastrzyki – kroplówka – znów ból. Lecz dla młodych miał zawsze twarz ojca. Był dla nich przewodnikiem po rzekach, górskich szlakach i po krętych ścieżkach w głąb dusz – Tylko na którejś z tych dróg można jeszcze napotkać Boga. Przekonywał ich do własnej młodości – – bo kto będzie odmieniał świat jeśli nie ty...
Marcin Wolski
Urodzony w 1928 r. w Warszawie, jako 13-latek wstąpił do Szarych Szeregów. Po Powstaniu Warszawskiem trafił do Oświęcimia, a następnie do obozu Hersbruck, skąd wyzwolili go Amerykanie. W amerykańskiej strefie okupacyjnej uczęszczał do szkoły średniej i udzielał się w Polskiej Służbie Wartowniczej. Kiedy w 1947 r. wrócił do Polski, nie czekały go nagrody. Po paru miesiącach został aresztowany przez Informację Wojskową i oskarżony o szpiegostwo na rzecz USA. Piętnastoletni wyrok odsiedział na Mokotowie, we Wronkach i Rawiczu. Wyszedł na mocy amnestii w 1956 r. Z zarzutu szpiegostwa oczyścił go dopiero Sąd Najwyższy w 1998 r. Choć zadebiutował wkrótce po uwolnieniu wierszem w „Po prostu” i opowiadaniem w „Przeglądzie Kulturalnym”, jego kariera literacka rozwijała się powoli....
Filip Rdesiński
PROJEKT REZNORA Trent Reznor powraca. I, co ciekawe, nie ze swoim sztandarowym projektem Nine Inch Nails. Tym razem będzie miał nam do zaproponowania How To Destroy Angles. Jest to kapela, którą wraz z żoną Mariqueen Maandig założył dwa lata temu. W skład grupy wchodzą ponadto Atticus Ross i Rob Sheridan. How To Destroy Angles usłyszymy po raz pierwszy już w listopadzie. Wówczas ma się ukazać EP-ka grupy „An Omen EP”. Zawierać ona będzie sześć utworów, spośród których większość znajdzie się na pierwszej długogrającej płycie zespołu. Według naszych informacji, płyta powinna się pojawić w 2013 r. ŚLĄSKI PRYMITYWISTA „Sztukmistrz. Erwin Sówka retrospektywnie” to tytuł wystawy, którą od 5 października będzie można zwiedzać w Muzeum Śląskim w Katowicach. Jeżeli ktoś nie wie, kim...
Filip Rdesiński
Konkurencji zależało, by się go pozbyć. Lis błagał stróżów prawa o wyrozumiałość, wszak uliczne granie to jego jedyne źródło utrzymania poza 600-złotową rentą,. Od lat parał się tą działalnością i nikt nigdy nie miał do niego żadnych pretensji. Żartował, że reprezentuje UPR – Uliczne Przedsiębiorstwo Rozrywkowe. Ubłagał obniżkę mandatu do 200 zł. Zbulwersowani tą historią muzycy postanowili wesprzeć Tadeusza Lisa. 22 września zorganizowali uliczny happening. Na poznańskim Starym Rynku stawili się przedstawiciele kapel podwórkowych, muzycy reggae z Piły, bluesmani z Wielkopolski i Śląska, muzycy folkowi z Krajenki. Grali i zbierali pieniądze na opłacenie absurdalnej kary, którą został obłożony Tadeusz Lis. Co ciekawe, największy aplauz otrzymali od… turystów z Japonii. Happening głośnym...
Maciej Parowski
Roberto (Darin) to kostyczny pięćdziesięciolatek, samotnik i mizantrop, prowadzący sklep żelazny na przedmieściach Buenos Aires. Żyje do bólu monotonnie, kładzie się i wstaje wraz z budzikiem, handryczy z dostawcami i klientami, nie odpisuje na listy kobiety, z którą łączył go kiedyś płomienny romans. Jedyną namiętnością Roberto jest wieczorna lektura gazet – wycina z nich i wkleja do albumów opisy niesamowitych, paradoksalnych zdarzeń, gdzie los zdaje się z człowieka drwić, karcić go bądź po prostu nim igrać. Ten sam los sprawi, że Roberto spotka i odegra ważną rolę w życiu młodego Juana, Chińczyka (Huang), wyrzuconego z taksówki przy lotnisku. Obaj są przeraźliwie samotni. Juan jest w dodatku bezbronny i dzięki temu być może zatwardziały mizantrop weźmie odpowiedzialność za los...
Marcin Wolski
Kto wie, w jakim stopniu owa amputacja Kresów, tak życiodajnych dla narodu, zaowocowała w procesie przerabiania nas w Ziemkiewiczowskie „polactwo”? Po roku 1989 wspomnienia odtajały,  pojawiły się pamiętniki i artykuły. Jednak z niewiadomego powodu temat Lwowa nie znajdował odzwierciedlania w literaturze pięknej. Nie powstawały dzieła osadzone w tamtych miejscach, między tamtymi ludźmi. Owszem, w komediach filmowych poznawaliśmy przesiedleńców zza Buga, czasem przemknął obraz lwowskiego międzywojnia. Dlaczego? Może dlatego, że czytelnicy lubią happy endy, a nasze lwowskie powieści z wyroku Historii mieć ich nie mogły. Nie ma jej i „Lwowska noc”, debiut powieściopisarski Wiesława Helaka, reżysera filmowego i scenarzysty.  Zawodowe umiejętności widać w jego prozie, filmowym...
Józef Darski
Wyzwoleńcy 1989 r. Andrzej Nowak formułuje tezę, że w 1989 r. zostaliśmy wyzwoleni z łaski dotychczasowych panów, którzy nam wolność poprzednio zabrali. Jesteśmy więc wyzwoleńcami bez przeszłości i zakorzenienia w tradycji. Dlatego rzesze mieszkańców Polski nie mają żadnego dziedzictwa i wynikającego zeń poczucia ciągłości historycznej. Tu można by widzieć przyczynę podatności na hasła typu: „Wybierz Pepsi” zamiast Polskę. Dla wielu pamięć jest ciężarem, który odrzucają, by uniknąć wynikających z tego zobowiązań i dlatego „wybierają przyszłość”. Dla nich modernizacja ma polegać na rezygnacji z tożsamości i zapomnieniu, zwłaszcza walki o wolność, czyli uzasadniać rezygnację z niej i podporządkowanie się silniejszym. Nowak widzi w tym racjonalizację poczucia własnej słabości....
Piotr Lisiewicz
I zachwala atrakcje związane z Euro niczym profesjonalna bufetowa: „Będzie też możliwość zjedzenia, co najważniejsze. Będzie kompleksowe zaplecze gastronomiczne. Oprócz produktów serwowanych na stoiskach oficjalnych sponsorów nie zabraknie też polskich akcentów, bo będą regionalne kuchnie, pierogi, żurek, przygotowano też wedlowską czekoladę i wybór regionalnych ciast”. Sylwia Krasnodębska napisała, że ten film spodoba się fanom „Alternatyw 4” czy „Misia”. To trafne skojarzenie. Ten typ ironii wraca, bo propaganda Tuska, nadzorującego przez okno samolotu rozbudowę autostrad, przypomina coraz bardziej tę z PRL-u, a i jednolity front mediów przyczynia się do tego skojarzenia. Gronkiewicz-Waltz mówi: „Nie wiem, czy widziała pani tego Rosjanina, który mówił: ale drogi macie ekstra”....
Sylwia Krasnodębska
Stadion naszym „Misiem” Z filmem Śmiarowskiego jest jak z kabaretem Jana Pietrzaka. Mimo że w trakcie oglądania widz pęka ze śmiechu, to jednak do domu wraca smutny i zaniepokojony. Stadion Narodowy, jak mawia w filmie ekonomista Robert Gwiazdowski, to nasz współczesny „miś”, na którego głupio wydaliśmy pieniądze i ten wydatek prawdopodobnie nam się nigdy nie zwróci. – Wpuszczono auta na drogi, na których nie powinno się jeździć – informuje dziennikarz „Gazety Polskiej Codziennie” Marek Michałowski i dodaje, że po Euro trzeba będzie je zamknąć, by dalej remontować. – Wmówiono Polakom, że są tyle warci, ile dobrego powiedzą o nich cudzoziemcy – pada z ust socjolog Barbary Fedyszak-Radziejowskiej. Tłumaczy ona również, że z socjotechnicznego punktu widzenia lepiej jest mówić przed...
Filip Rdesiński
FESTYN HISTORYCZNY „Wehikuł czasu” to plenerowa lekcja historii dla całej rodziny. Impreza odbędzie się 29 września w gdańskiej Twierdzy Wisłoujście. Na terenie warowni, łączącej elementy architektury obronnej od XV do XIX w., zaprezentują się grupy rekonstrukcji historycznej. Będzie można spotkać średniowiecznych rycerzy i wojsko napoleońskie. Duże emocje wzbudzi zapewne pełnokontaktowy turniej średniowieczny. Zwiedzający będą mogli wziąć udział w zabawach plebejskich z nagrodami, zwiedzić obóz napoleoński czy posłuchać krótkich wykładów na temat historii twierdzy. Początek o godz. 10.00. DWIE WYSTAWY We wrocławskim Muzeum Narodowym w październiku zostaną otwarte dwie interesujące wystawy. 1 października Lech Twardowski zaprezentuje w muzealnym holu ogromną instalację malarską...
Filip Rdesiński
Interesująco zapowiada się też koncert zespołu Maanalainen, istniejącego od końca lat 80., lecz nieposiadającego do tej pory dorobku wydawniczego. Maanalainen to po fińsku podziemie. I taki jest właśnie ten zespół – undergroundowy, niekomercyjny, prawdziwy. Artyści grają muzykę mocną, choć także finezyjną. Poruszają się po obszarach post-hardcore, jazzcore, progresiv. Łączą style i brzmienia. W trakcie festiwalu zagra także Zebra. Jest to zespół grający eksperymentalny dub. Posługując się elektroniką, kontrabasem, fletem, djembe, puzonem, saksofonem, perkusją, klawiszami i gitarą basową, muzycy tworzą miksy ostre i ciężko psychodeliczne. Ich koncert będzie zarazem premierą najnowszego albumu grupy „Electronic Heart”. Na wrocławskiej imprezie zaprezentują się też Mikromusic, Marcelina, LOV...
Marcin Wolski
Do wyjątków-ryzykantów należy od lat Bronisław Wildstein. Po „Dolinie nicości” opisującej losy dawnych bohaterów opozycji w III RP, po „Czasie niedokonanym” poświęconym skomplikowanym rodowodom polsko-żydowskim, w ukazującej się właśnie powieści „Ukryty” sięga po czasy najnowsze. Najbardziej bolesne. Akcję osadza w pamiętnym lecie 2010 r., parę miesięcy po tragedii smoleńskiej, po przegranych wyborach, przy czym niejako osią zdarzeń staje się Krakowskie Przedmieście i Krzyż pod Pałacem. Widzimy rozmodlony tłum i jego chuligańskie obrzeża. I obrzeża obrzeży, gdzie kryją się inspiratorzy haniebnych prowokacji. Jednak nie jest to typowa powieść polityczna czy sensacyjna. Wildstein sięga po nośną konwencję czarnego kryminału, z właściwymi dla niego akcesoriami. Jest policjant, tyleż...
Maciej Parowski
Przy tym wszystkim są zwykłymi dwudziestolatkami. Kończą szkoły, chodzą na techniczne praktyki. Natchniony Magik kocha się w dziewczynie z osiedla, a nawet weźmie z nią ślub, ale jak przystało na modelowego artystę, nie odnajdzie się w związku. Szczęśliwy jako ojciec, spełniający się artysta zagoniony przez teściów do pracy w sklepie, nie pogodzi tych ról i popełni samobójstwo. Z książki scenarzysty Macieja Pisuka, z artykułu Lidii Ostałowskiej, która pierwsza pisała o Paktofonice, wiadomo, że prawda była bardziej skomplikowana. Chciał uniknąć powołania do wojska, trochę świrował. Film pomija ten wątek, eksponując wizerunek artysty dającego wiele innym, a przez polski system show biznesu zostawionego z pustymi rękami. Dobre jest w filmie aktorstwo. Ekipa filmowa konsultowała postacie...
Filip Rdesiński
GRA DLA DZIECI „Tajemnice Władców Wyspy” to gra terenowa z elementami edukacyjnymi, którą najmłodszym fanom historii proponuje Muzeum Archeologiczne w Poznaniu. Impreza odbędzie się 22 września w Rezerwacie Archeologicznym Genius Loci na Ostrowie Tumskim. Młodzi gracze w towarzystwie archeologów zwiedzą ciekawe zakamarki Ostrowa Tumskiego i będą mogli poznać tajemnice wyspy. Dla wszystkich uczestników przewidziano nagrody. Zwycięzcy będą mogli zaprosić swoją klasę na bezpłatne zwiedzanie Rezerwatu w dowolnym terminie. Udział w grze jest bezpłatny. Obowiązują jednak zapisy pod numerem telefonu 61 85 22 167. MUZYCZNI FIGHTERZY One Direction zgarnął aż trzy statuetki Moon Mana w trakcie gali MTV VMA. Młodzi muzycy wygrali w kategoriach Najlepszy wideo Pop, Najlepszy debiutant...
Dominik Tarczyński
Ciężkie życie emigranta W 2003 r., jak wielu młodych Polaków, wyjechałem do Londynu w poszukiwaniu pracy. W mainstreamowych mediach nazywano nas „emigracją wolnościową”, co dla mnie było zniewagą. To hasło było czystą manipulacją, mającą obrazować wielki sukces prounijnej polityki, która daje szanse podróżowania i pracy w różnych krajach naszego kontynentu. Rzeczywistość była jednak inna. Ponad 90 proc. tych, którzy wyjechali do Anglii, zmusiła do tego sytuacja ekonomiczna. Nie była to żadna „emigracja wolnościowa”, lecz „ekonomiczne wypędzenia”. Już kilka miesięcy po moim przyjeździe do Londynu, wspólnie z Andrzejem Tutkajem, wiceprzewodniczącym koła członków indywidualnych Zjednoczenia Polskiego – największej polonijnej organizacji w Wielkiej Brytanii – zaangażowałem się w pomoc...
Maciej Parowski
„Raj: Miłość” to część trylogii o cnotach teologicznych (Miłość, Wiara, Nadzieja). Ponieważ szykowana na ten rok część o wierze skonfrontuje fanatyczną chrześcijankę z jej spokojniejszym mężem muzułmaninem, spróbuję nie przechwalać reżysera. Cholera wie, jaki jeszcze nam numer wykręci. Ale w „Miłości” gra czysto, pokazuje konkretną sytuację, nie kryje realiów i cynicznej podszewki. Austriaczki przyjeżdżają do szemranego kurortu w Kenii po wrażenia. Że będą musiały za atrakcje dodatkowo zapłacić, przekonują już pierwsze sceny z małpkami na balkonie. Owszem, ustawią się w kolejce do poczęstunku bananem, ale już nie dadzą się sfotografować. Kurort od plaży oddziela lina, w tle morze – spokojne, martwe srebro. Za tymi linami pokornie wyczekujące sylwetki czarnych mężczyzn, którzy, gdy...
Józef Darski
Obserwując ostatnie wydarzenia w Polsce, natychmiast przypomniałem sobie fabułę powieści Volkoffa oraz postać „agenta Cerkwi w KGB i agenta KGB w Cerkwi”. Oczywiście nie należy utożsamiać wielebnego Ilji i jego finezji z gen. Michajłowem, który zaszczycił miast Watykanu Kościół Polski, ale jedność Cerkwi i KGB nadal pozostaje faktem i przynosi konsekwencje, z którymi trzeba się liczyć. Towarzysz arcybiskup, jako odpowiedzialny za sprawy zagraniczne Patriarchatu Moskiewskiego, podlegał bezpośrednio towarzyszowi przewodniczącemu KGB. Obu łączyło ciche porozumienie, gdyż zdawali sobie sprawę, że reżim potrzebuje zmian. Towarzysz arcybiskup mógł nawet zostać szefem liberałów w KGB, czyli zwolenników transformacji i zmiany metod na bardziej subtelne. Jak sam przypomniał Andropowowi,...
Marcin Wolski
Miałbym problem ze ścisłym zakwalifikowaniem powieści do jednego gatunku – nie jest to bowiem ani klasyczna powieść polityczna z kluczem, ani fantastyka naukowa, ani fantasy, ani utwór satyryczny, ani historia alternatywna, ani opowieść drogi... A właściwie są one wszystkie wymieszane w inteligentny sposób, tak że bystry czytelnik odgadnie tam mnóstwo literackich nawiązań, m.in. do Lema i Bułhakowa, braci Strugackich i Jegora Byłyczowa, „Czarnoksiężnika z krainy Oz” i Sołżenicyna, z których Gociek czerpał pełnymi garściami, dbając wszelako o proporcje. Zauważyłem też z pewną nieśmiałością liczne podobieństwa do młodej wolszczyzny z lat „60 minut na godzinę”, słuchowiska „Numer” czy „Matriarchat”, choć zapewne z racji różnicy pokoleń i życiowych doświadczeń ja zawsze lubiłem happy endy, a...
Filip Rdesiński
TEATR CHARYTATYWNIE „Tak dla Nowaków” to akcja charytatywna, w którą włączył się krakowski teatr Groteska. W niedzielę 16 września 2012 r. o godz. 13 w teatrze odbędzie się spektakl „Aksamitny Królik”, z którego honoraria aktorskie przekazane zostaną na wsparcie akcji i na budowę domów dla rodzin Nowaków. Straciły one domy w wypadku awionetki Cessna, do jakiego doszło 21 sierpnia. „Aksamitny Królik” to przedstawienie adresowane głównie do najmłodszej publiczności. Opowiada o przyjaźni łączącej chłopca z ożywioną zabawką, którą jest tytułowy Aksamitny Królik. To opowieść także o pokonywaniu życiowych trudności, z jakimi zmierzyć się muszą także Nowakowie. OBRAZY NA TORZE „Po drugiej stronie Tory. Wojenne portrety z Tybingi” to niezwykła wystawa przygotowana przez Żydowskie...
Filip Rdesiński
Niejasne są też okoliczności śmierci innego wielkiego twórcy – Stanisława Ignacego Witkiewicza. Ten wybitny polski filozof, malarz, poeta, pisarz, fotografik i artystyczny awanturnik 18 września, tuż po wkroczeniu wojsk sowieckich do Polski, miał popełnić samobójstwo przez zażycie odurzającego weronalu i podcięcie tętnicy szyjnej. Powodem samobójstwa miało być nadejście ze wschodu barbarzyńskiej kultury, która odebrałaby Witkacemu wolność. Do dziś jednak nie wiadomo do końca, jak zginął Witkacy, gdyż jego życiowa partnerka, będąca jedynym świadkiem tych zdarzeń, przedstawiała za każdym razem inną ich wersję. Na dodatek, ekshumowane i przewiezione do Polski z Ukrainy po wojnie rzekome ciało artysty, jak się później okazało, należało do młodej kobiety. Znany bard Jacek Kaczmarski poświęcił...
Maciej Parowski
Trudno wchodzić drugi raz do tej samej rzeki. Nie dlatego, żeby Farrell był gorszym aktorem od Schwarzeneggera, a Beckinsale bądź Biel brzydsze od Sharon Stone czy Rachel Ticotin. Zużył się bohater, który nie wie, kim jest, wszechmocne służby rozpoczynają nań łowy, a on i tak utrze im nosa, przytuli kochankę i załatwi wredną żonę. Po pionierskim filmie Verhoevena często oglądaliśmy podobną fabułę – w kilku „Tożsamościach Burne’a”, „Długim pocałunku na dobranoc” z Geeną Davis, „Historii przemocy” (znów Cronenberga) czy niedawno w „Tożsamości” z Liamem Neesonem. Tymczasem Wiseman zmienia niewiele. Nie chodzi o Marsa, Ziemia jest zniszczona, jedynie na dostatnią Brytanię pracują kolonie w Australii, połączone tunelem na wskroś globu. Bohater codziennie ultraszybką windą przemierza tę...
Marcin Wolski
Ja użyłem fantastycznej podpórki w postaci cudownego wyzdrowienia marszałka Piłsudskiego – z nim taki manewr w 1939 r. wydawał się możliwy i prawdopodobny, a bez niego...? Teoretycznie polska miała do wyboru trzy ewentualności: albo z Hitlerem przeciw Stalinowi, albo ze Stalinem przeciw Hitlerowi, albo szaleństwo w postaci ryzyka wojny na dwa fronty, bo przecież „gwarancje” francusko-angielskie trudno było traktować poważnie. Nawet liderzy II RP dopuszczali przegraną, utrzymanie się na błotach poleskich i przyczółku rumuńskim lub odrodzenie Polski dopiero po klęsce Niemiec. Tylko – pisze Zychowicz – jak mogli zakładać, że jeśli nawet Sowiety w 1939 r. zaczekały na „wykrwawienie imperialistów”, pod koniec wojny nie uderzyłyby w próżnię polityczną powstałą po załamaniu III Rzeszy? Praca...
Filip Rdesiński
REKONSTRUKCJA „Pomorze 39” to tytuł wielkiej rekonstrukcji historycznej, która odbędzie się 9 września w Muzeum – Kaszubskim Parku Etnograficznym. Impreza trwać będzie w godz. 9–16. Na 22 hektarach przedstawiona zostanie widzom historia zajmowania Pomorza przez wojska niemieckie we wrześniu 1939 r. Będzie to jednak nie tylko historia starć zbrojnych, ale też losów ludności cywilnej. Współorganizatorem inscenizacji jest Muzeum II Wojny Światowej oraz Samodzielna Grupa Odtworzeniowa „Pomorze”. Los Pomorza w 1939 r. zaprezentuje ok. 100 rekonstruktorów ubranych w historyczne mundury i ubrania cywilne. Nie zabraknie też wielu pojazdów wojskowych i broni. MUSICAL W OPERZE „My Fair Lady” – tym lekkim musicalem 7 września Opera Nova w Bydgoszczy otwiera nowy sezon. Musical oparty na...
Filip Rdesiński
Sukces, jaki osiągnęła Alicia, to kwestia talentu, ale też tytanicznej pracy, jaką w każde swoje przedsięwzięcia wkłada. Nauczyła ją tego matka Teresa Augello, imigrantka pochodzenia włosko-irlandzkiego. Tuż po tym, jak opuścił ją mąż, Jamajczyk Craig Cook, postanowiła zainwestować w swoją córkę. Posyłała ją na liczne kursy i szkolenia taneczno-muzyczne. Czteroletnia Alicia zadebiutowała jako wokalistka w programie The Cosby Show. Gry na fortepianie uczyła się od siódmego roku życia, a gdy miała lat 12, zaczęła uczęszczać do Professional Performing Arts School w Nowym Jorku, którą to szkołę ukończyła z wyróżnieniem. Mając 16 lat nagrała piosenkę „Dah Dee Dah”, która ukazała się na ścieżce dźwiękowej filmu „Faceci w czerni”. Mając lat 21 zdobyła swoje pierwsze pięć statuetek Grammy, które...
Maciej Parowski
Prowincjonalne młode małżeństwo gubi się Rzymie. W jego łóżku w hotelu ląduje omyłkowo luksusowa prostytutka (Cruse), żona zaś trafia przypadkiem na plan filmowy, gdzie bryluje Ornella Muti i aktor, w którym się skrycie kochała. Mamy i Allena, dawno już nieoglądanego. To Amerykanin, zgryźliwy awangardowy reżyser oper na emeryturze. Świetnie zagrana żona (Davis) trochę zeń podkpiwa, ale i chroni przed trudami życia. Akurat córka zakochała się we Włochu, który jest lewakiem, a jego ojciec grabarzem. Stwarzałoby to konflikt nie do pokonania, gdyby nie fakt, że ów grabarz okazuje się mistrzem śpiewu. Wokal wychodzi mu, co prawda, tylko pod prysznicem, ale rasowi awangardziści biorą nie takie przeszkody. Karty są zręcznie rozdane, puenty i przesłania przewidywalne, aktorstwo świetne, małe...
Marcin Wolski
Być może dlatego tak skrupulatnie pomniejszane są straty innych narodów skazanych na zagładę – „następnych w kolejce do pieca” – Polaków, Cyganów, a obawa przed konkurencją jest jednym z korzeni rozpowszechnionego na Zachodzie antypolonizmu. Tymczasem podobieństwa losu są oczywiste. Żaden z narodów podbitych przez Hitlera (oprócz Żydów) nie był traktowany z równym okrucieństwem jak Polacy. Rosjan mordowano, chciano wyprzeć z Europy, ale towarzyszyło to wojennym zmaganiom, a pełne wytępienie nigdy nie wchodziło w grę. Morderczy plan wobec Polaków realizowano od pierwszych godzin wojny. Odbiegał on od losów uciemiężonych ludów Zachodu – tylko w Polsce za najmniejsze przewinienie groziła śmierć (za pomoc Żydom – nawet całej rodzinie). Polacy mieli być wytępieni, a tylko w pewnej części...

Pages