Kultura

Miał to być wielki hit wiosennej ramówki TVN, tymczasem trzeba obejść się smakiem. Znęcanie się nad produkcją warto rozpocząć od scenariusza. Paweł Maślona i Agnieszka Wiśniowska teoretycznie opowiedzieli wszystko już w pierwszym odcinku. Bezkompromisowy, ale nadzwyczaj spokojny komisarz z problemami rodzinnymi, natychmiastowe aresztowanie podejrzanej o przestępstwo, handlarz narkotykami wyśpiewujący policji wszystko, co wie o pochodzeniu skradzionych pieniędzy i… sztampowe dialogi. Chyba nic tak nie denerwuje w serialach jak kompletnie nieprzemyślane frazesy. Dobrym przykładem będzie choćby dyskusja między przełożonym a komisarzem Pawłem Szulcem w stylu: „Bierz to śledztwo, sprawę masz jasną, masz podejrzaną, czego ci więcej potrzeba? – Nie mam głowy do tego. – Czyli oddam sprawę...
Zieja był otwarty. Tolerancyjny. Bez wad. Dlatego musiałem go zderzyć z antybohaterem. Czyli z diabłem. To esbek, który go przesłuchuje. Tu rodzi się dramaturgia w moim filmie – mówi Robert Gliński, reżyser filmu „Zieja”. Rozmawia Sylwia Kołodyńska   W najbliższy piątek wchodzi do kin Pana film fabularny „Zieja”. Pokazuje Pan w nim m.in. konflikt wewnątrz Kościoła. Trudno oceniać dziś pozytywnie kompromisy, na jakie szedł w latach 50. Episkopat. Chyba nie ma co do tego wątpliwości. Ale czy to znaczy, że ten podział był tak prosty, by po jednej stronie pokazać dobrego Zieję, a po drugiej złych biskupów? Tak widzi Pan ten podział? Film nie jest o konfliktach wewnątrz Kościoła. To wątek poboczny, trzecioplanowy. Głównym bohaterem filmu jest ksiądz Zieja, a nie biskupi. Interesuje...
Urodziny mistrza [6/6 gwiazdek] Andrzej Korzyński, 80, GAD Records Andrzej Korzyński jest jednym z pionierów polskiej muzyki elektronicznej. Napisał ścieżkę dźwiękową do ponad 150 filmów, przez lata współpracując z najważniejszymi reżyserami ostatnich dekad, m.in. z Andrzejem Wajdą i Andrzejem Żuławskim. Z okazji 80. urodzin kompozytora wydawnictwo GAD Records przygotowało kompilację jego bogatej twórczości. Wśród utworów znajdziemy doskonale znany muzyczny motyw z „Człowieka z marmuru”, a także tematy z seriali „07 zgłoś się” i „Tulipan”. Czeka nas też sentymentalna podróż do krainy dzieciństwa, a to za sprawą muzyki do „Akademii Pana Kleksa” oraz serialu „Janka”.   Za ciosem [5/6 gwiazdek] Trupa Trupa, I’LL FIND (EP), Antena Krzyku Ostatni, ubiegłoroczny krążek polskiej...
Marcin Wolski
Współczesny kryminał amerykański nie zajmuje się na ogół zbrodniami, które są popełniane najczęściej z powodu pieniędzy, miłości, zdrady, zemsty. To przeszłość. Współczesne powieści sensacyjne zdominowali mordercy, seryjni psychole, niekierujący się racjonalnymi motywami.  Nikt nie zbadał współzależności między poziomem dobrobytu a liczbą schizoidów przypadających na głowę mieszkańca. W „Umyśle zabójcy” Mike’a Omera na blisko 3-milionową populację Chicago przypada ich dwóch. Nie wiadomo, czy to dużo, czy mało – w każdym razie sprawę musi rozwikłać znakomita doktor psycholog Zoe Bentley. Przy czym zmusza ją to do zmierzenia się z własną przeszłością, kiedy jako 14-latka brawurowo wytropiła „mordercę z sąsiedztwa” – niestety nikt jej nie uwierzył, aresztowano niewinnego chłopca, a...
„Sala samobójców. Hejter” to bardzo intrygująca opowieść o mechanizmach powstawania oraz dramatycznego oddziaływania cyberprzemocy. Komasa już „Salą samobójców” czy „Miastem ’44” pokazał, że z niezwykłą lekkością i inteligencją potrafi mówić do widzów współczesnym językiem kina. Tym razem wirtualna rzeczywistość kształtuje realny świat w najtragiczniejszy możliwy sposób.  Wystarczy spryt w znalezieniu pomysłu na rozpoczęcie fali hejtu, kilka wpisów w internecie i zaszczuta ofiara poddaje się w mgnieniu oka. Główny bohater, Tomek, tak właśnie robi karierę w dużej firmie, która daje mu zlecenia na kompromitowanie różnych osób. Komasa rysuje internet, a nawet gry komputerowe, jako miejsce omawiania planu zbrodni. Aż włos jeży się na głowie. Jednak reżyser postanawia nabić widza w...
Różnica między biblijnymi historiami o Marii Magdalenie a przedstawieniem pt. „Maria Magdalena. Wykład o grzechu” jest mniej więcej taka jak między patronką kobiet szczerze pokutujących a protektorką popędu seksualnego. Swobodne interpretowanie Ewangelii i spekulacje w imię artystycznej wolności? Oczywiście, ale dlaczego dzieje się to pod brandem Centrum Myśli Jana Pawła II? Bóg zakazał Adamowi i Ewie sięgać po owoc zakazany, czyli ten z drzewa wiedzy. Ewa nie posłuchała i owoc zerwała i w odpowiedzi dostała od Boga dużo wiedzy, a także bólu i łez. Co w tym złego, skoro „później ktoś powiedział, że prawda was wyzwoli”?. Czy Samson osłabł na pewno dlatego, że odcięto mu włosy? Dlaczego trzy razy oszukał swoją kochankę Dalilę na temat swojej słabości i dopiero za czwartym razem przyznał...
Romantyczna zima [5/6 gwiazdek] Paulina Przybysz, ODWILŻ, Kayax „Za co płacisz, przecież masz już te graty” – w takt hip-hopowych dźwięków Paulina Przybysz zachęca do minimalizmu. I choć rap wychodzi jej znakomicie, równie przyjemnie słucha się jej mocnego głosu w soulowych utworach. Na najnowszej płycie pojawiło się wielu gości, w tym instrumentalne wsparcie od znakomitej, jazzowej grupy EABS. Bywa tanecznie („36,6”) i przebojowo, jak w udanym duecie z Dawidem Podsiadło „Dobrze” czy w romantycznej piosence „Zima”. Wielość gatunków, w które wplątała się wokalistka, wcale nie przeszkadza i nie zmienia faktu, że to bardzo przemyślane i spójne wydawnictwo.   Najbardziej znana chrypa [2/6 gwiazdek] Sosnowski, TYLKO SIĘ NIE DENERWUJ, Mystic Bart Sosnowski to chyba najbardziej dziś...
Marcin Wolski
Prawda o czasach komuny jest ciągle niesłychanie potrzebnym, a zarazem wielce deficytowym towarem. Można tylko chylić czoło przed Bohdanem Urbankowskim, który w swym najnowszym dziele zajmuje się całym draństwem komunistycznego reżimu i upodleniem literackiego środowiska. Autor „Ja Szekspir, ja Bóg” decyduje się na mroczną, acz frapująca powieść, w której na tle losów polskich obywateli (zwłaszcza kulturalnej elity) rozwija się kariera demiurga zła – ubeka, będącego syntezą wielu nadzorców literatów i literatury. Najwięcej postać zawdzięcza osobie Krzysztofa Majchrowskiego, który w służbie Władzy Ludowej dosłużył się stopnia generała i rozstał się z tym światem w roku 2000, popełniając samobójstwo (choć dobrze poinformowani twierdzą, że nie można odejść z Organów na własną prośbę)....
Niebezpieczne napięcia wynikające z różnic kulturowych i etnicznych, przemoc, która eskaluje w zatrważający sposób i nieprzewidywalne problemy związane z polityką migracyjną. To wszystko w obiektywie debiutującego reżysera Ladj Ly tworzy obraz Francji niemal apokaliptycznej. Reżyser bardzo boleśnie, trafnie i niepokojąco pokazuje wielkie problemy polityki makro w skali mikro. A konkretnie w głowach młodych chłopców z rodzin afrykańskich imigrantów, których niewinny wybryk, kradzież małego lwiątka z cygańskiego cyrku, powoduje reakcje prowadzące do tragedii. Choć nawiązania do powieści „Nędznicy” Victora Hugo są ewidentne, to jednak Ladj Ly stworzył historię i jej bohaterów na nowo. „Od kiedy człowiek musi karmić lwa?” – pyta muzułmanin, właściciel budki z kebabem i boss przestępczego...
Harley Queen jest łotrzycą z komiksowego uniwersum wydawnictwa DC, uwikłaną w patologiczny związek z nemezis Batmana – Jokerem. Oznaczony kategorią R (tylko dla dorosłych) obraz opowiada o podjętej przez Harley próbie przejęcia kontroli nad swoim życiem. W kinach „Ptaki nocy, czyli fantastyczna emancypacja pewnej Harley Queen”. Komiks jako zjawisko kulturowe ma tyleż samo zwolenników co przeciwników. Nie tak dawne są czasy, gdy nawiedzeni protestanccy kaznodzieje organizowali palenie komiksowych zeszytów na stosach. Dziś jednak o komiksach wykłada się na uniwersytetach i dyskutuje na gromadzących fanów konwentach. O czasy, o obyczaje Śledząc komiks amerykański od jego początków po dzień dzisiejszy, jesteśmy świadkami przemian, które zachodziły w świecie. Doskonale widać to na...
Obraz serca przebitego i oplecionego koroną cierniową, zwieńczonego krzyżem otoczonym płomieniami, to symbol religijny znany również z popkultury. Ale czy wiemy, z jakiej historii wyrósł? Do polskich kin tydzień po światowej premierze wchodzi hiszpański film „Najświętsze Serce”, prowadzący widza przez wielowiekową historię objawień, światowych rewolucji i wojen aż do chwili, kiedy wielkie narody odpowiedziały na wezwanie tytułowego Najświętszego Serca – Serca Pana Jezusa. Znana pisarka Lupe Valdes ma kryzys twórczy, a od swojego wydawcy, po roku bezowocnego oczekiwania na nową książkę, otrzymuje ultimatum – 15 dni na przedstawienie szkicu nowej książki. Poszukując inspiracji, natrafia na tajemniczą historię sprzed lat. Wyrusza do Francji, by w niewielkiej miejscowości obejrzeć szklaną...
Co przyniesie noc? [5/6 gwiazdek] Agnes Obel, MYOPIA, Deutsche Grammophon Choć najnowsza, czwarta już płyta duńskiej piosenkarki Agnes Obel właśnie debiutuje w renomowanej, klasycznej wytwórni Deutsche Grammophon, twórczość artystki dość trudno zamknąć w jednym gatunku muzycznym. Delikatne, fortepianowe kolaże przywołują melancholię Erika Satie, a całość wzbogacona o wiolonczelę, syntezatory i niezwykły głos wokalistki to podróż w filmowe klimaty Davida Lyncha i „Miasteczka Twin Peaks”. Tajemniczości dodaje też noc, która stała się tłem jej piosenek i przynosi wiele niepokojących pytań. Już za tydzień artystka zawita do Polski – koncert w warszawskiej Progresji 15 marca.   Nieudana rocznica [2/6 gwiazdek] Ozzy Osbourne, ORDINARY MAN, Epic Records Mija dokładnie pół wieku od...
Marcin Wolski
Nazywanie papieży najdłuższą dynastią cywilizowanego świata ma głęboki sens. Wszyscy ci lepsi i gorsi, święci i wyklęci byli spadkobiercami św. Piotra, depozytariuszami Chrystusowej religii. Lista zaprezentowana przez Kazimierza Dopierałę w „Księdze papieży” zawiera 264 nazwiska.  Oznacza to, że w blisko dwutysiącletniej historii na każdego statystycznie przypada niespełna 8 lat pontyfikatu, choć jedne trwały parę dni, inne biły rekordy. W początkach Kościoła papieże pochodzili z różnych stron, ostatnie cztery wieki należały do Włochów, obecnie już trzeci pontifex maximus jest cudzoziemcem. Od 150 lat autorytet patriarchy Zachodu nie opiera się na jego ziemskiej władzy – państwo kościelne ogranicza się do murów Watykanu, wspierany jest przez blisko miliard katolików. Dzieło...
„Bad boy” znaczy zły... film. Bohaterami Vegi są dwaj bracia – kibic Paweł (Antoni Królikowski) i policjant Piotr (Maciej Stuhr). Mężczyzn różni niemal wszystko. A gdyby problemów w ich relacji było za mało, staje między nimi kobieta (Katarzyna Zawadzka). Jakkolwiek Vega by tłumaczył, że wątki w filmie nie nawiązują do żadnych realnych zdarzeń, to jednak związków między filmową „WKS Unia” a Wisłą Kraków jest wiele. Gangster Paweł może budzić skojarzenia z Pawłem M., pseudonim Misiek, który miał wpływy w Wiśle, a po tym, jak trafił za kratki, zaczął współpracować z policją. Filmowa Ola, prezes klubu i prawniczka zarazem, przypomina prawniczkę Małgorzatę S., prezes Wisły, zatrzymaną przez Centralne Biuro Śledcze Policji. No i w końcu słynna historia, gdy „Misiek” rzucił nożem w piłkarza...
„Ty je..ny skur...lu” – mówi Józef do Boga. A będący homoseksualistą Jezus prosi Boga o 12 mężczyzn do towarzystwa. Brazylijska „komedia” pt. „Pierwsze kuszenie Chrystusa” wciąż dostępna jest na polskiej platformie Netflixa. Czy Netflix ugnie się pod naciskiem protestujących? W Brazylii się udało. Wystarczyło 2 mln bojkotujących widzów. W Polsce póki co jest ich 1,5 mln. Podająca się za komediową, brazyliska grupa artystów Porta dos Fundos wyprodukowała 45-minutowy film, który pokazuje 30. urodziny Jezusa. Jubilat żyje w przekonaniu, że jego ojcem jest Józef. Podczas urodzin dowiaduje się, że jednak jest synem Boga. Mężczyzna nie chce iść w jego ślady. Infantylny, niewyżyty seksualnie Bóg, dobierający się w stajence do Maryi, proponuje Jezusowi 3-letni okres próbny na zabawę w Boga. W...
Nowy przypływ [4/6 gwiazdek] Jazzpospolita, PRZYPŁYW, Audiocave Choć w nazwie i w duszy gra im jazz, w rękach dzierżą raczej rock’n’rollowe instrumentarium. Na nowy album warszawskiej grupy Jazzpospolita trzeba było czekać aż trzy lata. Zespół przeszedł w tym czasie znaczną metamorfozę, a z poprzedniego składu zagrali jedynie założyciel – basista Stefan Nowakowski oraz klawiszowiec Michał Załęski. O dziwo, muzycznie wszystko zostało po staremu – rozległe pejzaże gitarowe przeszywają mocne wejścia perkusji, a całość uzupełnia delikatna elektronika. Na pewno jest tylko nieco bardziej melancholijnie. Być może więcej emocji czeka nas w trakcie przedwiosennej trasy koncertowej – warto sprawdzić.   Jeszcze więcej tańca [5/6 gwiazdek] Tame Impala, THE SLOW RUSH, Modular Jeśli od...
Marcin Wolski
Nareszcie! Janusz Szewczak powiedział otwarcie to, do czego wielu z nas dochodziło pokątnie. Ludzkość coraz szybciej wkracza w wiek głupoty, koronując niejako czasy nazywane „epokę rozumu”, która od XVIII wieku przyniosła więcej nieszczęść niż wszystkie „wieki ciemne” razem. Po autokracji i demokracji nadeszła dziś era „idiotokracji”, jak brzmi tytuł najnowszej książki profesora.  Przyczyn powszechnego zidiocenia jest wiele – podważenie autorytetu Boga, na którego prawach opierała się cała nasza cywilizacja, erozja wszystkich innych autorytetów, których miejsce zajęli „celebryci”. Kryterium prawdy dziś nie istnieje. Nie ma bredni, sprzecznej nawet ze zdrowym rozsądkiem, która nie uzyskałaby naukowego wsparcia. Mądrość i rzetelną wiedzę zastąpiła ta pozorna, rodem z „mediów...
Miłość i pożądanie jak zwykle przyniosą tragiczny finał. Bo przecież „tak się kończą zalecanki”. Janusz znęcił i stumanił gołąbeczka – Halkę. Ale nic nie obiecywał, a jego Panna Młoda tuż za ścianą, niczego nieświadoma, tańczy i wygląda swego ukochanego, którego wierności nie podałaby w wątpliwość. Spłakany wzrok Halki wciąż dla ukochanego lśni…  I choć Treliński za pomocą znakomitej scenografii Borisa Kudlički, zamieniającej scenę w ogromną pozytywkę, tworzy atmosferę weselnej zabawy, to jednak od pierwszych chwil ciąży na niej jakaś nieokreślona klątwa. Katastrofa nadchodzi nieubłaganie. Rozleje się krew. Krew ciężarnej, porzuconej Halki. A wtedy weselny orszak w okamgnieniu zamieni się w żałobny marsz. Moniuszkowską „Halkę” Treliński przenosi w lata 70. Uwidacznia społeczne i...
„Pieśń Konfederacji Barskiej” rozbrzmiała podczas uroczystej gali „Gazety Polskiej”. Warto przypomnieć o historii i kontekście wspaniałego utworu – wielu błędnie uważa, że była ona śpiewana przez uczestników konfederacji barskiej. „Nigdy z królami nie będziem w aliansach, / Nigdy przed mocą nie ugniemy szyi, / Bo u Chrystusa my na ordynansach, / Słudzy Maryi!” – wzniosła pieśń, którą zna chyba każdy. Ma nie tylko religijny, ale przede wszystkim niepodległościowy charakter. „Pieśń Konfederacji Barskiej”, którą śpiewamy przy ważnych okazjach i państwowych uroczystościach, powstała w 1843 roku, zatem 71 lat po upadku związku zbrojnego szlachty, stworzonego w obronie wiary katolickiej, a przeciwko imperium rosyjskiemu oraz Stanisławowi Augustowi Poniatowskiemu. Niektórzy uważają, że...
„Boże ciało” Jana Komasy nie dostało statuetki. Ale trudno mówić o smutku. W ciągu ostatnich lat Polska była krajem najbardziej dostrzeżonym w dawnej kategorii filmu nieanglojęzycznego, a obecnej filmu międzynarodowego. W historii zdobyliśmy dziesięć statuetek. Można powiedzieć, że musieliśmy obyć się smakiem, ale można też cieszyć się z ugruntowania pozycji lidera w nominacjach do Najlepszego Filmu Międzynarodowego. W ciągu ostatnich lat aż cztery razy dostrzegła nas Amerykańska Akademia Sztuki i Wiedzy Filmowej. Na Oscara szansę miały: „W ciemności” (2012), „Zimna wojna” (2019) i teraz „Boże ciało”. Oscara 2015 otrzymała „Ida”. Polska była więc w ostatnim czasie najczęściej nominowana w tej kategorii. „Boże ciało” vs. „Parasite” Koreańska produkcja musiała wygrać z polską....
Do kin weszła właśnie erotyczna propozycja „365 dni”, a rynek książek jest oblężony twórczością nowoczesnej i wyedukowanej seksualnie autorki Blanki Lipińskiej. Najgorsze jest to, że poza groźnymi treściami twórczość wizażystki aż bije po oczach pustką. Druga najlepiej zarabiająca pisarka. Odebrała dwie nagrody w dziedzinie literatury obyczajowej – „Nadzieja Plejady” i „Bestseller Empiku”. Ma na koncie trzy książki, z których dwie nie różnią się zbytnio nawet tytułami. Oto Blanka Lipińska, która uważa się za najbardziej utalentowaną polską pisarkę w ostatnich latach. Twierdzi, że niesie ze sobą kaganek oświaty – rewolucję seksualną. Jej banalna twórczość opiera się na jednym: seksie – w różnych miejscach, pozycjach, z echem niewyszukanych dialogów. Literatura dla nakręconych nastolatek...
Kliniki aborcyjne to bardzo smutne, mroczne miejsca, więc moje nawrócenie było jak moment, w którym w końcu stanęłam po stronie słońca po długim czasie przebywania w ciemności – mówi Abby Johnson, była dyrektor „kliniki” aborcyjnej Parenthood Planned w USA, obecnie działaczka pro-life. Rozmawia Sylwia Kołodyńska Twoja najnowsza książka „Ściany będą wołać” to zapis wspomnień byłych pracowników „klinik aborcyjnych”. Napisałaś w niej, że aborcja ma specyficzny zapach. Co miałaś na myśli? To wyjątkowy i nieprzyjemny zapach. Woń krwi i substancji chemicznych, których używamy podczas aborcji. Napisałaś też, że kliniki aborcyjne są nastawione na rezultaty. Chodzi o to, by w jak najkrótszym czasie zamordować jak najwięcej dzieci i jak najsprawniej pozbyć się ciał. Tak działały obozy...
Powrót do źródeł [6/6 gwiazdek] Gil Scott-Heron, WE’RE NEW AGAIN: A Reimagining by Makaya McCraven, XL Gil Scott-Heron nie bez powodu nazywany był czarnym Bobem Dylanem. Amerykański poeta i muzyk całe życie walczył z rasizmem i polityką nierówności. Choć przez lata zapomniany, pozostawił po sobie muzykę, która w ogromnej mierze wpłynęła na kształt współczesnego hip-hopu. W 2010 roku, tuż przed śmiercią, wydał swoją ostatnią płytę „We’re new again”. Teraz za reedycję albumu zabrał się perkusista Makaya McCraven, a zmiany, które wprowadza, są rewolucyjne. Uwalnia ją od modnych przed dekadą trip-hopowych dźwięków, przenosząc do świata jazzu i bluesa – muzyki, którą Gil Scott-Heron od początku pokochał.   Pieśni [5/6 gwiazdek] Piotr Beczała, Helmut Deutsch, KARŁOWICZ, MONIUSZKO,...
Marcin Wolski
Im człowiek robi się starszy, tym chętniej sięga do wspomnień. Kiedy z opóźnieniem trafiłem na książkę Henryka Wańka „Szalone życie Macieja Z.”, natychmiast oddałem się lekturze, pragnąc znaleźć odpowiedzi na pytania, na które czekałem przez lata.  Doskonale znałem Macieja Zembatego, a przecież 9 lat po jego śmierci nadal pozostaje on dla mnie człowiekiem zagadką. Dlaczego osoba z takim potencjałem osiągnęła jedynie cząstkę tego, co mogła osiągnąć? Kiedy poszedłem na uniwersytet, starszy zaledwie o trzy lata Maciej był już Postacią. Cytaty z jego piosenek, w rodzaju „a uszy miał ogromne, muskularne” z dnia na dzień stawały się kultowe. A piosenka do muzyki Chopina złamała wszelkie kanony obyczajowe popkultury. W finale Opola 1971 bisowano ją wielokrotnie, a Zembaty trafił do ligi...
Historia lidera grupy Akcent w interpretacji Jana Hryniaka to opowieść mająca w sobie wiele z amerykańskiego mitu – od pucybuta do milionera. Reżyser przyznał, że docenia postawę Zenka Martyniuka, który przez całą karierę przeszedł, po prostu będąc sobą. A film jest oczywiście przy okazji bardzo sentymentalną podróżą w czasie do lat 80. i 90. Wówczas muzyki słuchano z jamników, w polonezie mieściło się osiem osób, a w drzwiach wisiały kolorowe, plastikowe szarfy. Swoją drogą można je dziś kupić w sieci za całkiem niemałe pieniądze.  Hryniak skupił się na postaci, fascynacji i emocjach. Śmiech sceptyków filmu o Zenku przed premierą szybko ucichł po seansie. Krzysztof Czeczot rozmawiając z dziennikarzami podkreślał, że zdecydował się na rolę ze względu na dobry scenariusz i ciekawie...
Gdyby reżyser choć raz zajrzał do wnętrza krakowskiej szopki, być może dostrzegłby czarnoskórą postać jednego z Trzech Króli przy Jezusowym żłobku. Być może wtedy nie atakowałby „czarnoskórego lajkonika”... W ramach tegorocznego festiwalu Opera Rara w Krakowie krajowa i międzynarodowa publiczność mogła zobaczyć aż czterokrotnie zupełnie zapomnianą operę Gioacchino Rossiniego „Sigismondo”. Premiera w 1814 roku w weneckim La Fenice nie przyniosła sukcesu kompozytorowi. Sam wspominał, że „publiczność nudziła się, ale okazała się na tyle uprzejma, by dać orkiestrze dokończyć wykonanie muzyki”. Librecista Giuseppe Foppa konstruuje w dość typowy sposób dla włoskiej opery dworską intrygę. Król Sigismondo nie radzi sobie z wyrzutami sumienia po tym, jak przed kilkunastu laty skazał na śmierć...
Taka piękna katastrofa [4/6 gwiazdek] Destroyer, HAVE WE MET, Merge Polscy fani twórczości Dana Bejara na pewno doskonale pamiętają 2011 rok nie tylko ze względu na udaną płytę „Kaput”, ale także fantastyczny koncert zespołu Destroyer na katowickim Off Festivalu. Najnowsza płyta Kanadyjczyka to kontynuacja syntezatorowych retro brzmień znanych z poprzednich albumów. Niestety, tym razem w tle nie usłyszymy ani ciepłych dźwięków saksofonu, chórków, ani nawet melodyjnego pianina. Elektronikę przeszywają zaś powracające, mroczne dźwięki gitary. W posępnych nagraniach odnajdziemy echa elektronicznych poszukiwań Radiohead, dawnych płyt Davida Bowiego, a także Joy Division.   W podwójnej roli [5/6 gwiazdek] Yundi, CHOPIN: PIANO CONCERTOS NOS 1&2, Warner Classics Już w tym roku...
Marcin Wolski
Od czasów rewolucji francuskiej chrześcijaństwo, a szczególnie katolicyzm, jest głównym wrogiem tzw. postępu – dlatego walczy się z nim siłą i propagandą, tajnymi stowarzyszeniami i jawnymi bojówkami, a na koniec całym aparatem państwa. „Chrystofobia” Grzegorza Kucharczyka to niezwykłe kompendium owej straszliwej wojny toczonej do dziś. Era wielkich prześladowań nie minęła. We współczesnym zglobalizowanym świecie codziennie ginie więcej chrześcijan niż w epoce Dioklecjana. W pierwszej chwili może dziwić, że Kucharczyk dopatruje się korzeni tej wojny w reformacji, której ojcowie występowali wszak w imieniu Boga, zakwestionowali jednak Kościół, zasadę hierarchiczności, autorytet papieża i   świętych obcowanie – słowem cały metafizyczny wymiar wiary. Co istotne, we wszystkich...
W filmach kostiumowych trudno o to, by choćby najbardziej wyrafinowana treść przykryła formę egzotyczną dla oka współczesnego widza. A Greta Gerwig na tej formie nie oszczędzała.  W świetle świec trzeszczą kredensy. Czarują: wypolerowane pianino, wianki z polnych kwiatów, zbyt wiele ważące suknie, różowe poliki i złoto-rude loki. Jest kluczyk z czerwoną wstążeczką, bezcenne kartki płonące w kominku, karoce z końmi i koronki na włosach. Oto Ameryka XIX wieku i aura, w której pisarka Jo March (Saoirse Ronan), będąc jedną z czterech sióstr, postanawia wydać wymarzoną książkę. Jest w tej opowieści dużo uroczej naiwności, bolączek dojrzewania oraz dziewcząt, które choć dorosłe, zachowują się hałaśliwie i gwarnie, niczym kilkuletnie dzieci. To równie piękne jak irytujące. Ekranizacja...
Jacek Lilpop
Nie chodzi o to, by odtwarzać to, co jest wokół nas, ale tworzyć swoje własne, indywidualne widzenie. Od początku balansuję na granicy abstrakcji i form realistycznych – mówi Krzysztof Pająk. Z artystą rozmawia Jacek Lilpop Szkoda, że Pana wystawa „Kody DNA” w Domu Artysty Plastyka Związku Polskich Artystów Plastyków w Warszawie trwała tylko dwa tygodnie. Ale jesteśmy w Pana pracowni i są tu obrazy z tamtej i innych wystaw. Możemy więc rozmawiać o Pana twórczości. Więc pierwsze „sakramentalne” pytanie – co wywarło największy wpływ na Pana działalność artystyczną?  Studiowałem na Wydziale Wzornictwa Przemysłowego warszawskiej ASP, który w tamtym czasie był i jest obecnie najlepszym wydziałem Akademii Sztuk Pięknych. Od początku jednak byłem nastawiony na malarstwo. W latach 1979–...
Był autorem lub współautorem wszystkich największych przebojów Budki Suflera, w tym „Jolka, Jolka pamiętasz”, „Takie tango”, „Jest taki samotny dom”, „Za ostatni grosz” czy „Bal wszystkich świętych”. Był maszynką do robienia hitów, człowiekiem obdarzonym niebywałą muzykalnością. Zmarł 6 lutego w wieku 69 lat. O śmierci Romualda Lipki poinformował w mediach społecznościowych zespół Budka Suflera. Pod postem natychmiast pojawiły się tysiące wzruszających komentarzy. „Odszedłeś, ale dla nas będziesz zawsze żył w swojej muzyce”, „Pana muzyka, Panie Romualdzie, będzie nadal żyła w nas wszystkich, którzy się na niej wychowali”, „Muzyka Twoich piosenek kołysała i będzie nadal kołysać pokolenia, jak nieśmiertelne tchnienie wiatru... niosące i ukojenie, i nowe życie...” – pisali liczni fani...
Bam – pada głośne uderzenie w beczkę, które wybija się z rytmu ulicznego tanga. Bam – pada uderzenie kobiety, po którym ona już nie może się podnieść. Są takie sceny w tym spektaklu, które przyprawiają o dreszcze. Obok nich nie można przejść obojętnie. Chce się na chwile zamknąć oczy, ale wtedy człowiek uświadamia sobie, że takie rzeczy dzieją się w realnym świecie. Tango operita Astora Piazzolli „Maria de Buenos Aires” nie jest łatwą sztuką. Tu taniec i namiętność idą w parze z brutalnością i okrucieństwem, piękno ze złem, czystość z brudem i nierządem. Stąd też oglądając ten spektakl na scenie Basenu Artystycznego (scena Warszawskiej Opery Kameralnej), można czuć jednocześnie zachwyt i przerażenie. To opowieść wstrząsająca. Spektakl zamknięty jest klamrą – zaczyna się i kończy...
Można prowadzić z Pawłem Passinim analizy historii Kościoła i snuć rozważania filozoficzne na temat postawy Judasza. A można też napisać, że w przeintelektualizowanym spektaklu #chybanieja reżyser użył tematu afer pedofilskich w Kościele, by ogłosić, że Judasz był jego najjaśniejszym punktem… I zagrać to aktorami słaniającymi się w chorym transie. Gdzie się kończy Kościół? I czy poza nim nie ma zbawienia? To pytania postawione w finale spektaklu Pawła Passiniego #chybanieja zagranego w Centrum Kultury w Lublinie w ramach Karnawału Teatralnego. Na takie pytania łatwiej byłoby odpowiedzieć rzeczowo, gdyby nie koncert manipulacji, którego przed ich zadaniem dokonał Passini w trakcie półtoragodzinnej sztuki. Twórcy opisując afery pedofilskie wychodzą z założenia, jakoby papież był jak Bóg...
Marcin Wolski
Legenda Kresów to ciągle niewyczerpany rezerwuar opowieści godnych zagnieżdżenia się w zbiorowej wyobraźni Polaków. Dotąd miejsce poczesne zajmowali tam wielcy hetmani, zagończycy i awanturnicy, o kobietach wspominano peryferyjnie. A jeśli już, to żartobliwie, np. tak jak pisał Andrzej Waligórski o dzielnej obrończyni Trembowli, Annie Dorocie Chrzanowskiej, która w obliczu tureckiej nawały zatkała własnym ciałem wyłom w murze, walnie przyczyniając się do zwycięstwa. Pani komendantowej akurat brakuje w pracy Joanny Puchalskiej „Wilczyce z dzikich pól”, mimo że podtytuł głosi „Kresowe Polki z temperamentem”. Faktycznie, nie zbywało tego animuszu ani Annie Błockiej, która za wziętym w jasyr mężem peregrynowała aż do Konstantynopola, ani „Laszce diablicy” Zofii Opalińskiej, która pochowała...
Powrót do korzeni [5/6 gwiazdek] Janek Pęczak, JESTEM Gitarzysta Janek Pęczak współtworzył wiele rock’n’rollowych składów, choć najbardziej znany jest z wieloletniej działalności w T.Love. Zawieszenie zespołu Muńka Staszczyka dało okazję do realizacji solowych pomysłów, których efekty zaowocowały autorskim albumem „Jestem”. Za mikrofonem Pęczak daje się wreszcie poznać nie tylko jako świetny instrumentalista, a płyta – jak sam mówi – jest powrotem do źródeł. W piosenkach opartych na brzmieniu akustycznej gitary usłyszycie więc zarówno fascynację Bobem Dylanem, jak i Neilem Youngiem. W przebojowej piosence „Szedłem do Ciebie” znalazła się też szczerość i energia dawnych płyt T.Love.   Muzyczny Herbert [6/6 gwiazdek] HERBERT 3.0, NCK Błażej Król, Krzysztof Zalewski, Mela...
Oglądając najnowsze dzieło brytyjskiego mistrza reżyserii Guy Ritchiego mamy wrażenie, że do tego filmu nie można dołożyć żadnej sceny i żadnej z niego usunąć. Uwielbiamy, gdy używa się wręcz aptekarskiej precyzji przy budowaniu punktów zwrotnych, napięcia i błyskotliwych scen. I gdy ta precyzja finalnie przekłada się po prostu na świetną rozrywkę. Widz ma świadomość, że za lekkością, z jaką odbiera film, stoi wytężona praca reżysera, którą porównać można do zadania neurochirurga. I gdy filmowcy w pocie czoła realizują każdą kolejną scenę, widzowie wybuchają śmiechem co kilka minut. Każdy żart sytuacyjny jest błyskotliwy. A kryminalny rollercoaster, w którym uczestniczą bohaterowie, nie pozwala na chwilę oddechu.  Mikcey Pearson (zniewalający Matthew McConaughey) to brytyjski...
Choć Jan Komasa, reżyser nominowanego do Oscara filmu „Boże Ciało”, podkreśla w rozmowie z „GP”, że stara się nie brać udziału w pozafilmowej debacie, promując swój film w USA zrobił dokładnie odwrotnie. Na łamach „Hollywood Reporter”, opowiadając o genezie filmu, skarży się na „skrajnie konserwatywną kulturę nacjonalistyczną, rasistowskie obelgi i potępianie praw kobiet” w naszym kraju. Tym samym wpisał film w ostry konflikt polityczny.  Film „Boże Ciało” nie ma wydźwięku politycznego. Nie ma w nim oczywistych odniesień do katastrofy smoleńskiej czy postaci Jarosława Kaczyńskiego. Jest po prostu ciekawym filmowym dziełem o małej, zwaśnionej społeczności lokalnej, w której pojawia się mężczyzna udający księdza. Film nie jest atakiem na Kościół katolicki ani na polski naród. Jan...
Wierność sobie [4/6 gwiazdek] Bill Fay, COUNTLESS BRANCHES, Dead Oceans Mija dokładnie 50 lat od debiutu brytyjskiego barda Billa Fay’a w londyńskiej wytwórni Decca Records. Dla wielu współczesnych wykonawców jego utwory wciąż jednak pozostają niewyczerpanym źródłem inspiracji. O ich ponadczasowej mocy może świadczyć piosenka „I Hear you Calling” w wykonaniu zespołu The War of Drugs. Tymczasem Fay nadal pozostaje wierny swojej muzyce, nagrywając najnowszą płytę przy skromnym akompaniamencie fortepianu i gitary. Niezmiennie, od pół wieku, towarzyszy mu zachwyt nad pięknem i ten charakterystyczny, kojący spokój, jak w uroczej piosence „Love Will Remain” czy zamykającej album „One Life”.   W drodze po Oscara [6/6 gwiazdek] Alexandre Desplat, LITTLE WOMAN (Original Motion Picture...
Marcin Wolski
Wiele lat musiało minąć, zanim zaczęliśmy zdawać sobie sprawę z ogromu zakłamań dokonanych przez „wiek świateł” – Oświecenie, który głosząc wolność, równość, braterstwo, za najważniejszy argument uznawał gilotynę. Mity wówczas zrodzone, których wspólnym mianownikiem była wielka nienawiść do Boga i chrześcijaństwa, okazały się nadzwyczaj trwałe i ukształtowały sposób myślenia współczesnego świata.  Dwa tygodnie temu rekomendowałem w ramach intelektualnej odtrutki „Średniowiecze” Jacka Kowalskiego, dziś praca jeszcze bardziej znacząca: „Nie mów fałszywego świadectwa” Rodneya Starka. Nie wiem, jak ów Teksańczyk uchował się w dobie poprawności politycznej, ale umieszczam jego pracę wśród lektur obowiązkowych, niezbędnych do walki z lewactwem i ustrojoną w naukowe tytuły brednią....
I wojna światowa. Front zachodni. Dwóch szeregowych ma 8 godzin na przedostanie się do żołnierzy z rozkazem wstrzymania działań wojennych. Od tej decyzji zależy życie 1600 żołnierzy, a może i losy wojny. W zadaniu tym nie byłoby nic nadzwyczajnego, gdyby nie fakt, że ci dwaj szeregowi muszą przejść samotnie przez teren wroga.  Reżyser Sam Mendes usłyszał podobną historię od swojego dziadka, który w czasie wojny był kurierem. Na jej kanwie zbudował fikcyjną opowieść i pokazał ją w filmie tak, by oddać realia prawdziwej wojny. Podkreślał, że ma nadzieję, iż „1917” da widzowi obraz wojny w skali makro, choć przecież pokazuje jedynie mały skrawek, i to fikcji. A mimo to daje doświadczenie wojny, a technika filmowania sprawiająca wrażenie grania jednym ujęciem, niemal zaciąga widza do...
Wiele wskazuje na to, że wiedzę Vegi o problemach polskich klubów piłkarskich można porównać do jego znajomości tajników polityki. Trudno spodziewać się przełomowego widowiska. Za to na pewno czeka nas przesyt wulgarności. Od czasów serialowego „Pitbulla” Vega niczym pozytywnym nie zaskoczył. O ile jeszcze „Twarzą w twarz” czy „Służby specjalne” nosiły znamiona poważnych produkcji, a „Botoks” zaciekawił na gruncie medycyny i tego, jak daleko może posunąć się człowiek, o tyle „Polityka” była już kompletnym niewypałem. I to najgłośniejszym, bo Vega miał przecież ujawnić całą prawdę o polskim życiu publicznym. Odgrażał się przymusową emigracją, gdyż źli politycy zamierzali go dorwać i przechwycić scenariusz. Z Antoniego Macierewicza zrobił homoseksualistę, a do rangi symbolu...
Podpisała zgodę na około 22 tysięcy aborcji. Dopiero gdy była świadkiem zabiegu aborcyjnego na monitorze USG, zrozumiała, w jakim biznesie pracuje i postanowiła odejść. Abby Johnson (bohaterka filmu „Nieplanowane”) oraz inni byli pracownicy ośrodków aborcyjnych są autorami tej wstrząsającej książki i mówią o sobie wprost, że byli płatnymi mordercami…  „To nie będzie miła lektura” – uprzedza wstęp książki Abby Johnson i innych byłych pracowników przemysłu aborcyjnego. Byli dumni, gdy poszerzali kadry aborcyjnych ośrodków, a jako ich pracownicy mieli specjalny benefit – bezpłatną aborcję. Niektórzy wierzyli w to, że pomagają kobietom, walczą o ich prawa i godność zgodnie z hasłem „Trzymajcie różańce z dala od moich jajników”. Inni czuli misję ratowania związków czy rodzin, w których...
Przetrwać karnawał [2/6 gwiazdek] Selena Gomez, RARE, Interscope Records Nowa płyta aktorki i piosenkarki Seleny Gomez to lekka, karnawałowa propozycja. Na krążku nie zabrakło tanecznych utworów z hip-hopowym sznytem i latynoskimi akcentami. Singiel „Lose You To Love Me” trafił nawet na amerykańską listę przebojów Billoboard Hot 100, bardziej chyba jednak za sprawą łzawych nawiązań do burzliwego romansu artystki z popularnym piosenkarzem Justinem Bieberem niż samych walorów artystycznych. Na płycie jest na szczęście kilka bardziej elektryzujących piosenek, które dają cień szansy, że album zostanie z nami nieco dłużej niż tylko na czas karnawału.   Chybiony cel [4/6 gwiazdek] Sheku Kanneh-Mason, ELGAR, Decca Classics Oczy całego świata od dłuższego czasu zwrócone były na tego...
Marcin Wolski
Do lektury „21 polskich grzechów głównych” Piotra Stankiewicza przystąpiłem dopiero po roku, zniechęcony opiniami o kontrowersyjności lub nawet obrazoburstwie. Szkoda. Bo choć nie ze wszystkimi tezami autora można się zgodzić, praca jest jak podmuch świeżego powietrza, przewiewający opary samozadowolenia. Słynna praca pułkownika Zbigniewa Załuskiego z 1962 roku stanowiła istotny element wielkiego sporu w obozie władzy między zwolennikami i przeciwnikami bohaterszczyzny, już wtedy idąc na przekór rzecznikom pedagogiki wstydu. Stankiewicz mimo zachowania reguł pamfletu i satyrycznej formy nie wpisuje się w wojnę polsko-polską. Jego praca jest zobiektywizowanym opisem polskich niemożności – często ze sobą sprzecznych, jak „niedasizm”, „optymizm magiczny” – ja na miejscu autora nazwałbym...
Gdy Sandra Bullock i George Clooney w „Grawitacji” przykręcali śruby podwieszeni pod satelitę w kosmosie, a gdzieś w oddali świeciła nasza Matka Ziemia, widzom właściwie nie pozostawało nic innego, jak oddać się marzeniom. „Proxima” jest filmem o 180 stopni innym. Zamiast kosmicznych widoków jest pot i krew podczas przygotowań do lotu w Gwiezdnym Miasteczku pod Moskwą i na terenie kosmodromu Bajkonur w Kazachstanie. Filmowcy skorzystali z autentycznych lokalizacji Agencji Kosmicznej, w których ćwiczą astronauci. Sara (Eva Green) nie przypomina zrelaksowanej celebrytki udającej się we wspaniałą podróż marzeń. Wygląda raczej na umęczoną i wychudzoną sportsmenkę, dla której historyczny wylot jest przede wszystkim związany z matczynym bólem kobiety, która zostawia swoje dziecko. Trudno to...

Pages