Joanna Lichocka

Joanna Lichocka
Rotmistrz Pilecki ma nie być teraz znaleziony z  tych samych powodów, co na przykład generał Fieldorf –  by nikt nie powiedział: „Dajcie już spokój z tą Łączką, w końcu mamy odnalezionych wszystkich najważniejszych, kończymy sprawę” – z dr. hab. Krzysztofem Szwagrzykiem rozmawia Joanna Lichocka Gdzie jest „Inka”? W Gdańsku. Na Cmentarzu Garnizonowym. Już Pan to wie? To jest ten sam cmentarz, na którym jest symboliczny grób „Inki”. Istnieje dokument, z którego to wynika. Został odnaleziony przez Waldemara Kowalskiego, dziś pracownika Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku, w ramach projektu, który od dwóch lat realizujemy. Na mocy porozumienia między Instytutem Pamięci Narodowej, Ministerstwem Sprawiedliwości i Radą Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa podpisanego w listopadzie...
Joanna Lichocka
Donald Tusk wciąż wierzy w szkołę politologiczną, która mówi, że w polityce wygrywa ten, kto wzbudzi większą niechęć do przeciwnika. Na tym zbudował swój elektorat – na pogardzie i swoistym odczłowieczeniu „pisiorów”.   Od kilku miesięcy sondaże pokazują zdecydowaną przewagę PiS nad PO. Czy to już punkt zwrotny, gdy poparcie dla rządzących sypie się nieodwołalnie i następuje upadek? Tak jak było to w historii rządów AWS czy SLD?   Na pewno nastąpiło trwałe odwrócenie nastrojów. Jednak to jeszcze nie jest moment, w którym można mówić o upadku PO. Ma ona zdecydowanie niższe poparcie niż PiS, ale wciąż ma zdolność odrabiania strat. Obóz władzy dysponuje jeszcze wieloma zasobami, choć widać też, że brak mu nowego pomysłu, jak się ratować. Rządzący nie są w stanie zdecydować się...
Joanna Lichocka
Musimy domagać się, aby osoby, które dysponują ekspercką wiedzą na temat katastrofy, nawet jeśli dzisiaj mają bardzo odmienne poglądy, zechciały ze sobą rozmawiać. Jestem przekonany, że w wielu sprawach można będzie znaleźć wspólny punkt widzenia, a w innych przynajmniej zrobić protokół konkretnych rozbieżności   Uznał Pan, że w sprawie katastrofy smoleńskiej mamy do czynienia z sytuacją niekomfortową moralnie i intelektualnie. Dlaczego?   Rozumiem, że nawiązujemy do listu, który wysłałem do panów Antoniego Macierewicza i Macieja Laska z apelem o doprowadzenie do wspólnej konferencji na temat katastrofy. Nie widzę dziś niestety żadnych przesłanek do tego, by powiedzieć, że temat katastrofy w Smoleńsku odchodzi w przeszłość, by stwierdzić, że uporaliśmy się z tą tragedią. A...
Joanna Lichocka
W środę do księgarń trafiła książka prof. Andrzeja Zybertowicza „III RP – kulisy systemu”, nad którą patronat medialny objęła „Gazeta Polska”. Jest ona zapisem rozmów, jakie ze znanym socjologiem przeprowadziła publicystka „GP” Joanna Lichocka. Jako pierwsi publikujemy fragmenty książki.   Joanna Lichocka: Przyzwolenie na bylejakość to według Pana spadek, który Polacy mają po PRL-u.   Andrzej Zybertowicz: Częściowo.   Często mówi się, że traktowanie państwa na zasadzie, im ono słabsze, tym lepiej, jest znacznie dłuższe i bierze się z czasów zaborów, zwłaszcza zaboru rosyjskiego. Ale jest to z kolei w absolutnej opozycji do tego, co niosło pokolenie Solidarności czy republikańskiego testamentu polskiej inteligencji, opisanego na przykład w „Rodowodach niepokornych”...
Andrzej Zybertowicz
W środę do księgarń trafiła książka prof. Andrzeja Zybertowicza „III RP – kulisy systemu”, nad którą patronat medialny objęła „Gazeta Polska”. Jest ona zapisem rozmów, jakie ze znanym socjologiem przeprowadziła publicystka „GP” Joanna Lichocka. Jako pierwsi publikujemy fragmenty książki.   Joanna Lichocka: Przyzwolenie na bylejakość to według Pana spadek, który Polacy mają po PRL-u.   Andrzej Zybertowicz: Częściowo.   Często mówi się, że traktowanie państwa na zasadzie, im ono słabsze, tym lepiej, jest znacznie dłuższe i bierze się z czasów zaborów, zwłaszcza zaboru rosyjskiego. Ale jest to z kolei w absolutnej opozycji do tego, co niosło pokolenie Solidarności czy republikańskiego testamentu polskiej inteligencji, opisanego na przykład w „Rodowodach niepokornych”...
Joanna Lichocka
Premier Tusk chce zatrzymać „śnieżną kulę” rosnących notowań PiS i słabnących wpływów PO–PSL. Próbuje przejść do kontruderzenia – mówi dr Tomasz Żukowski, socjolog i politolog z IPS Uniwersytetu Warszawskiego.   Okopy negatywnych emocji – bariera, która miała uniemożliwić przepływ elektoratu do PiS – opisane po raz pierwszy przez Pana, chyba już padły?   Niemniej bardzo długo istniały, służyły swoim twórcom. To także dlatego Platforma przez kilka lat utrzymywała sporą przewagę nad PiS. Znacząca część ludzi, których poglądy i tożsamości są bliskie Prawu i Sprawiedliwości (wolą publiczną służbę zdrowia od prywatnej, odrzucają wprowadzenie euro w miejsce polskiego złotego, czują silne związki z Kościołem), deklarowała wówczas poparcie dla PO. Od Prawa i Sprawiedliwości...
Joanna Lichocka
Władze w Warszawie śpiesznie ogłosiły, że Polska nie ma zamiaru angażować się w militarne rozwiązanie kryzysu syryjskiego. Nikogo to nie zaskoczyło – mimo przynależności Polski do NATO, Warszawa pod rządami PO konsekwentnie prowadzi politykę prorosyjską. Ale nie tylko o to chodzi – kraj jest w takim stopniu rozkładu, że nie ma już możliwości wzięcia udziału w takiej operacji.   Wyglądało to jednak przede wszystkim na gorliwe zapewnienie wschodniego sąsiada: my jesteśmy grzeczni. Ta decyzja polskich władz, że w żadną akcję militarną w Syrii Polska się nie zaangażuje, zbiegła się z wypowiedzią rosyjskiego eksperta Kremla. Michaił Aleksandrow z Instytutu Wspólnoty Niepodległych Państw w Moskwie napisał: „Rosja powinna jasno dać Zachodowi do zrozumienia, że za agresję wobec Syrii...
Joanna Lichocka
Bez względu na to, czy konflikt między Donaldem Tuskiem a Jarosławem Gowinem jest faktyczny czy iluzoryczny, świetnie wpisuje się w strategię ratowania Platformy. Poszedł silny sygnał do centroprawicowych wyborców, że nie muszą PO porzucać.   Kolejne sondaże są dla partii Tuska i jego samego dramatyczne. Niektóre z nich pokazują nawet 13-procentową przewagę PiS nad PO, a pracę premiera ocenia już krytycznie 70 proc. Polaków. Jednak dynamika strat partii rządzącej nie odpowiada dynamice wzrostu partii opozycyjnej. PiS wspina się wyraźnie wolniej, niż PO traci, choć poparcie dla partii Jarosława Kaczyńskiego rośnie nieprzerwanie. Opowieści o szklanym suficie, którego Prawo i Sprawiedliwość nigdy nie będzie w stanie przebić, tak by móc myśleć o tworzeniu rządu, można wyrzucić do kosza...
Joanna Lichocka
Wrócił PRL, mamy czasy komunistyczne – mówiła w TVN24 pasażerka pociągu, który przez kilkadziesiąt godzin stał na trasie Katowice–Bielsko-Biała, bo ktoś ukradł trakcję, wykoleiła się lokomotywa, działał tylko jeden tor, pociąg nie mógł jechać, a żadnego zastępczego transportu nie było. – Dawno nie miałam takiej przejażdżki – dodała jeszcze, a zdezorientowane lemingi wysłuchiwały tego zdania kilkakrotnie z ekranów telewizji. Zdanie miało moc – oddawało codzienność naszą powszednią.   Anonimowa pasażerka wyraziła to, co odczuwają Polacy – cofnęliśmy się w rozwoju. Zamiast „skoków cywilizacyjnych”, od których roi się w propagandzie PO, mamy postępujący rozkład państwa, jego podstawowych dla obywateli instytucji.   Percepcja selektywna   Kontakt z aparatem państwa jest...
Joanna Lichocka
Być może to czas wakacyjny sprawia, że politycy PO zaprzestali walk pod dywanem. Tłuką się już publicznie, bez skrępowania, na oczach Polaków.   Zrozpaczony tygodnik „Polityka” pyta na okładce: „Po co PO te wybory?”, a pracownicy TVN sami już nie wiedzą, do jakich tematów sięgać, by kryć rozsypywanie się partii. Chodzi nie tylko o Jarosława Gowina, choć on sam sprawia sporo problemów Donaldowi Tuskowi. Kolejne sondaże – Homo Homini dla Wirtualnej Polski, według którego PiS popiera 35 proc. Polaków, a PO 24 proc., oraz powtórzony kilka dni później przez tę samą pracownię dla „Rzeczpospolitej” i potwierdzający wysoką przewagę PiS (33,8 proc.) nad PO (25,6 proc.) – wywołują w szeregach Platformy całkiem dobrze widoczną panikę. Najpoważniejsza walka toczy się oczywiście między...
Joanna Lichocka
PO, po bankructwie haseł o „profesjonalizmie” i „modernizacji” jej rządów, powtarza slogan o „kolejnym skoku cywilizacyjnym”, który dzięki niej nadchodzi, nadszedł lub ma nadejść. W zestawieniu z tym, co każdy może zobaczyć w Polsce, brzmi to kabaretowo. PO nie ma wyjścia – chcąc utrzymać władzę, musi straszyć PiS-em, bo nie ma innego pomysłu, który mógłby zmobilizować wyborców III RP. Musi prowokować wydarzenia, które naprawdę wyborców przestraszą.   Ale nim na serio zacznie się operacja pod hasłem: PO jedyną siłą, która ochroni Polaków przed agresywną prawicą i jej bojówkami, Tusk musi odzyskać niekwestionowane przywództwo nie tylko w partii, ale i w całym obozie postkomunistycznym. Ma kłopot z ambicjami prezydenta Bronisława Komorowskiego, który nie pozostawia wątpliwości, że...
Joanna Lichocka
Rozbijanie wspólnoty to także rozbijanie materii, na której można się oprzeć, mobilizując własny elektorat. Gdy nie ma wartości wspólnych, nawet sprowadzonych do ciepłej wody w kranie, nie ma jak budować poparcia, bo odwoływanie się do prywatnych interesów i egoizmów jest spoiwem zbyt słabym. Establishment III RP zaczyna się tego dowiadywać   Gorączkowe łatanie dziury budżetowej, impas w ratowaniu wizerunku zagrożonej odwołaniem w referendum Hanny Gronkiewicz-Waltz czy trudne dla PO pytania programowe Jarosława Gowina to tylko część kłopotów, jakie w ostatnim czasie gnębią partię rządzącą. Jeden z nich wywołał też ostatnio Eugeniusz Kłopotek, poseł PSL do specjalnych poruczeń, mówiący głośno niewygodne dla koalicjanta słowa, gdy jego partia chce dać Platformie prztyczka w nos...
Joanna Lichocka
Najwyraźniej politycy PO znów doszli do wniosku, że PiS jest ich ostatnią deską ratunku. Tonąc w stolicy, chwytają się straszenia wyborców partią Jarosława Kaczyńskiego. Polacy mogli się ostatnio dowiedzieć, że referendum o odwołanie prezydent Warszawy Hanny Gronkiewicz-Waltz to „akcja polityczna, której współorganizatorem, a tak naprawdę inicjatorem, jest PiS”. Że na referendum idą tylko zwolennicy PiS-u, inni je bojkotują. Że owszem, były potknięcia komunikacyjne pani prezydent, ale PiS wykorzystuje je do swojej partyjnej gry. Nie tylko zresztą referendum jest czymś złym ze względu na swoją „pisowskość”. Jest także podejrzane prawnie. Otóż – przekonują z kamienną twarzą politycy PO – podpisy pod wnioskiem zbierały „opłacane hostessy”. Co z tego wynika? Oprócz tworzenia niejasnego...
Joanna Lichocka
Nie udał się liderowi PO zabieg, który miał potwierdzić jego bezdyskusyjne przywództwo w partii. Przeciwnie. Dyskusyjność ta jest bardziej widoczna.   Park przy Hali Wystaw Kapelusz w Chorzowie przegrodzony dwumetrowym, metalowym płotem. Kilkuset policjantów szczelnie otaczających teren zjazdu. Z psami, konno, na łódkach, a także w helikopterze. W policyjnych, opancerzonych samochodach i na motocyklach. Niektórzy w rynsztunku z pałkami i tarczami do rozpędzania tłumów. Tak obraduje władza, która wie, że jest znienawidzona. Która się boi.   Kordony policji   Polecenie musiało przyjść z samej góry. Nie jest dla nikogo z otoczenie premiera tajemnicą, że szef rządu bywa w stanach, które dalekie są od równowagi emocjonalnej. Mówiąc kolokwialnie – „sypie się”. Być może...
Joanna Lichocka
Wyniki wyborów samorządowych w Elblągu potwierdziły przewagę PiS, ale udowodniły także coś innego. Partia Jarosława Kaczyńskiego wciąż nie ma poparcia, które pozwalałoby na stabilne rządy i przeprowadzenie poważnych zmian w Polsce. Postkomuna utrzymuje (nadwątlone wprawdzie, ale jednak) status quo.   Brzmi to paradoksalnie, ale sukces kandydata PiS w „czerwonym” Elblągu, wynik, od którego zakręciło się w głowach niektórym politykom tej partii, jest triumfem… za małym. Otóż 36 proc. głosów oddanych na komitet wyborczy PiS i blisko 32 proc. na startującego z list PiS Jerzego Wilka nie oznacza wcale ani objęcia władzy w tym mieście, ani też – nawet gdyby kandydat PiS wygrał wybory na prezydenta miasta w drugiej turze – stabilnych rządów tej partii w mieście. Okazuje się, że mimo...
Joanna Lichocka
Rząd przyjął założenia budżetowe na przyszły rok. Teraz projekt ustawy trafi do sejmu. Od tego momentu ustawa w ciągu czterech miesięcy musi zostać uchwalona. Jeśli tak się nie stanie, prezydent będzie mógł rozwiązać sejm. Wygląda na to, że może to być jedyny ratunek dla Platformy, który uchroni ją przed podzieleniem losu AWS i UW. Oczywiście w ciągu kilku najbliższych miesięcy może wydarzyć się cud – trend się odwróci i PO znów zajmie miejsce partii cieszącej się największym poparciem. W polskiej polityce wiele rzeczy jest możliwych. Choć prawdopodobieństwo takiego obrotu sprawy to nie więcej niż 5 proc. Znacznie bardziej realistyczny jest scenariusz przeciwny – osuwania się PO w odmęty obciachu. Koło kibla Obciach to jedno z ważniejszych zjawisk w polityce – często...
Joanna Lichocka
Jarosław Gowin całkiem nieźle rozgrywa Donalda Tuska. Ma niewiele czasu, ale też nie ma go i premier. Stan PO nie daje wielkiego marginesu błędu jej liderowi. Lato będzie w tej partii gorące.   Platformę „zaczyna cechować buta, partyjniactwo i budzące wątpliwości moralne korzystanie z przywilejów władzy”. To słowa Jarosława Gowina z listu do członków PO. Trzeba powiedzieć, że zabrzmiały jak wypowiedzenie wojny liderowi partii. Większość polityków PO lojalnych wobec Donalda Tuska jednoznacznie i prawidłowo zdiagnozowało je jako zagrożenie. Propagandyści PO ogłosili Gowina „piątą kolumną”, a Stefan Niesiołowski stwierdził – choć bez zwyczajowego plucia jadem – że Gowina „kariera w PO jest skończona”. Jednak posłowie z ostatnich ław, ci, którzy przeliczyli sondaże na przyszłe mandaty...
Joanna Lichocka
Ten wielki i dumny Reytanowski krzyk – że nie będziemy niewolnikami dwóch mocarstw, że się na to nie godzimy – ten wielki krzyk nawet z jakimś małym rozlewem krwi połączony, no trudno – mógłby sprawić, że Polska przebudziłaby te wszystkie małe narody, które żyją wokół nas i które chcą wydobyć się spod władzy rosyjskiej albo spod władzy niemieckiej - z Jarosławem Markiem Rymkiewiczem rozmawia Joanna Lichocka.   Zdrada i zdrajcy – to jest główny temat Pana książki „Reytan. Upadek Polski”.  Wstrząsająca jest scena, gdy zdrajca sprzed blisko dwustu pięćdziesięciu lat, Adam Poniński, zmierza do Pałacu Namiestnikowskiego na Krakowskim Przedmieściu. Idzie, stukając kosturem o chodnik. Mija Krzyż i to, co było wokół niego – znicze, kwiaty, fotografie. Idzie między autobusami jadącymi...
Joanna Lichocka
Kłopotem PO jest jej lider. Wobec wciąż rosnącego niezadowolenia Donald Tusk powinien ustąpić ze stanowiska premiera. Ten najbardziej oczywisty manewr ratunkowy jest jednak dla PO niewykonalny. Premier słusznie boi się politycznego niebytu.   Znamy to dobrze z niedawnej historii. Dokładnie tak samo zachowywał się lider SLD Leszek Miller, który po aferze Rywina nie był w stanie przez wiele miesięcy ustąpić ze stanowiska premiera, mimo czytelnych sygnałów, że takie przełamanie kryzysu mogłoby ratować ówczesny obóz władzy. Problemem Millera było nie tyle kurczowe trzymanie się stanowiska, ile strach, że nie ma dokąd odejść. Ustąpienie szefa rządu i potem lidera SLD oznaczało – historia pokazała, że słuszny był ten lęk – kilkuletni polityczny niebyt. Co mi zrobisz, jak mnie złapiesz...
Joanna Lichocka
Prestiżowa klęska Donalda Tuska w głosowaniu nad likwidacją części sądów rejonowych była pierwszym głosowaniem w sejmie, gdy koalicjanci byli tak wyraźnie przeciw sobie. To sygnał dla klasy politycznej, że trzeba brać pod uwagę przyspieszenie kalendarza wyborczego. Ale też tego, że premier, który wcześniejszych wyborów woli nie ryzykować, musi – by przetrwać – zaproponować jakiś rodzaj ucieczki do przodu.   Nic nie pomogły zabiegi premiera, by skłonić do głosowania większość sejmową za utrzymaniem zmian zaproponowanych przez Jarosława Gowina. A szef rządu zrobił wiele, by to głosowanie wygrać. Dwa dni przed nim wezwał klub parlamentarny do swojej kancelarii, by zdyscyplinować posłów PO w tej sprawie. Chwilę przed głosowaniem wszedł na trybunę apelować, by zmian nie odrzucać. Wyniki...
Joanna Lichocka
Historia przyznała obozowi patriotycznemu rację, w moim przekonaniu przyzna ją i teraz – tak zakończył przemówienie z okazji uchwalenia Konstytucji 3 maja prezydent Bronisław Komorowski. Nie sposób się z tym przypuszczeniem nie zgodzić.   Prezydent nie miał na myśli obozu patriotycznego w takim sensie, w jakim rozumieją go opozycyjni wobec rządów PO politycy, eksperci i publicyści, a także miliony Polaków. Przeciwnie – próbował przekonywać, że patriotyzm „wielkiej zmiany” tworzą ci, którzy są „bez kompleksów”, „otwarci na nowe nurty europejskie” – w domyśle, rzecz jasna, sam pan prezydent i partia, z której się wywodzi. Współczesną targowicą – sugerował – są ich przeciwnicy, ci „odwróceni w przeszłość”. Wystąpienie prezydenta pokazało jednak paradoksalnie siłę elektoratu...
Joanna Lichocka
Istniejący w Polsce podział polityczny przestaje być, wbrew pozorom, głównie smoleński. To podział na zwolenników systemu III RP i tych, którzy domagają się zmiany. W znacznej części staje się tożsamy ze starym podziałem na postkomunizm i postsolidarność. Ocena okoliczności, w jakich doszło do katastrofy, sposób wyjaśnienia jej przez rząd i gra Donalda Tuska wraz ze stroną rosyjską wokół uroczystości w Katyniu w 2010 r. są zasadniczym źródłem konfliktu. Nie ma w tym nic dziwnego. Smoleńsk niesie taki bagaż doświadczeń dla wspólnoty, że musi bulwersować. To nie tylko skandaliczny sposób prowadzenia śledztwa, ale też stawiane publicznie pytanie, czy premier dopuścił się zdrady stanu. To także pogwałcone podstawowe w zachodniej cywilizacji prawa człowieka do godnego pochówku i szacunku...
Joanna Lichocka
Dymisja ministra skarbu jest pierwszym chyba w ostatnich latach przypadkiem, gdy ktoś z rządu odwoływany jest za brak kompetencji. To swoisty przełom – gdyby wprowadzał faktycznie nowy trend, z gabinetu powinna pewnie wylecieć z połowa ministrów. Może to ma na myśli premier, gdy przebąkuje o możliwych zmianach w rządzie?   „Dziękuję za zaszczyt pełnienia funkcji Ministra Skarbu Państwa w Rządzie Rzeczypospolitej Polskiej. W tym czasie wspólnie z zespołem zrealizowaliśmy wiele istotnych z punktu widzenia interesu kraju inicjatyw…”. Oświadczenie Mikołaja Budzanowskiego pojawiło się na stronie resortu kilkadziesiąt godzin po konferencji prasowej, na której szef rządu ogłosił odwołanie ministra skarbu. Jeszcze kilka godzin wcześniej prorządowi publicyści i politycy PO stali murem za...
Joanna Lichocka
Postkomunistyczne media z coraz większym trudem zaklinają rzeczywistość. Idzie ciężko. Z „Gazety Wyborczej”, radia TOK FM czy TVN po obchodach rocznicy katastrofy smoleńskiej można się dowiedzieć, że „ludzi jest coraz mniej”, „to już dogasa”, „było najwyżej kilka tysięcy”. Cóż – język kłamie głosowi, a głos myślom kłamie.   Medialni strażnicy systemu uznali, że wywołany tymi zaklęciami dysonans poznawczy u odbiorców jest mniejszym zagrożeniem niż to, gdyby miał do nich dotrzeć niezakłócony kłamstwem przekaz – że kolejny raz nieprzeliczone tłumy na Krakowskim Przedmieściu pokazały, iż nie tylko Tusk, ale i cały system III RP ma z kim przegrać. Przerwany mur medialny   Nie wszystkie media unikały pokazywania tego, co działo się 10 kwietnia na Krakowskim Przedmieściu....
Joanna Lichocka
Gdy piszę ten tekst – piątek 5 kwietnia – postkomunistyczny establishment medialny wciąż walczy: śmieszy, tumani, przestrasza. Media, z „Gazetą Wyborczą” i publicystami „Polityki” na czele, wytaczają najcięższe działa, by wtłoczyć Polakom do głowy, jak złe, fatalne, manipulatorskie i kłamliwe tezy zawarte są w „Anatomii upadku”. Padają deklaracje nie tylko te dość niewinne, czyli kto będzie oglądał telewizję w momencie emisji filmu, a kto nie, lecz także takie, które sprawiają, że robi się momentami straszno. „Nie rozumiem, po co dyskusja, po co dwa filmy” – wyznaje w swej prostocie Janina Paradowska, a pióra „Wyborczej” piszą m.in. o „fałszywie pojętym pluralizmie” i to sformułowanie jest chyba najsłabsze spośród wszystkich, które domagają się dalszego stosowania cenzury. Prezes TVP...
Joanna Lichocka
To postawienie na Tuska przez postpeerelowski i pookrągłostołowy establishment było niejako wymuszone odejściem z czynnej polityki Aleksandra Kwaśniewskiego i braku jakiegokolwiek polityka rokującego zwycięstwo po upadku SLD i jednocześnie wywodzącego się z lewicy lub dawnej Unii Demokratycznej. Rozprawienie się w prezydenckiej kampanii wyborczej w 2005 r. z ambicjami Włodzimierza Cimoszewicza było ostatnim mocnym sygnałem, który pokazał, w kim establishment III RP może pokładać nadzieje. Zresztą Donald Tusk postkomuny nie zawiódł – gdy wygrał wybory, żaden z oligarchów nie czuł się już niepewnie, ci, którzy emigrowali i przepisywali majątki na żony, wrócili, a „upiory lustracji”, „polowanie na przeciwników politycznych” przez CBA zostały błyskawicznie zneutralizowane. Zimna kalkulacja...
Joanna Lichocka
Mobilizacja rechotu Jednak gdy bliżej się przyjrzeć, pod protekcjonalną maską widoczna była wielka mobilizacja. Wszyscy posłowie PO, bez względu na stan zdrowia, obecni byli na sali obrad, a Igor Ostachowicz, główny propagandysta i trener publicznych wystąpień Donalda Tuska, zasiadł nieopodal premiera w ławach rządowych, jakby był członkiem Rady Ministrów. Nie przygotowano żadnej merytorycznej odpowiedzi dla opozycji – uznano, że wystarczą inwektywy i epitety. Był to wybór racjonalny. Faktyczna debata przynieść mogłaby same szkody rządowi – nie ma merytorycznych argumentów przekonujących do wysokich cen energii i gazu czy dowodzących, że służba zdrowia czy transport nie znajdują się w stanie rozkładu. O co chodzi prof. Glińskiemu i jaką diagnozę rządów postawił PiS, można się było...
Joanna Lichocka
Nie ma żadnego konfliktu między Jarosławem Gowinem i Donaldem Tuskiem, to świadoma, bardzo dobrze przygotowana gra PO, którą steruje Tusk – stwierdził Marek Sawicki z PSL. Sawicki ogłosił to w weekend, kiedy domykają się wydania tygodników. W jednym z nim, we „Wprost”, Aleksander Smolar z Fundacji Batorego opowiada, że Jarosław Gowin „może być przyszłym przywódcą zmodernizowanego PiS”. Obaj panowie, niemal w tym samym czasie, jeden otwarcie, drugi w sposób nieco bardziej zawoalowany, odkrywają przed opinią publiczną operację, jaką obecnie po prawej stronie próbuje przeprowadzić Donald Tusk. Wykreować kontrolowaną przez siebie, zakorzenioną w systemie III RP formację, która pozwoli na osłabienie lub wręcz zmarginalizowanie faktycznej opozycji. Establishment III RP – jak pamiętamy ze słów...
Joanna Lichocka
Żarty o pechu, jaki prześladuje PiS w związku z przedstawieniem projektu rządu technicznego Piotra Glińskiego, obiegają media wzdłuż i wszerz. Kiedy PiS składa wniosek o wotum nieufności wobec Tuska, akurat o tej porze dymisję ogłasza papież. Albo gdy organizuje debatę „Teraz rodzina” z udziałem swojego kandydata na premiera, w Czelabińsku efektownie spada meteor. Rechoczący dziennikarze nie zauważają jednak, że starannie przykrywając inicjatywę PiS wielogodzinnymi powtórkami wiadomości o meteorze, przykryli zarazem wyczekiwaną przez rząd szansę na odbicie się od spadku notowań. Sztuka przykrywania Abdykacja Benedykta XVI przykryła nie tylko projekt prof. Glińskiego, ale także propagandową pianę, która miała nieść Polakom wieść o „wielkim sukcesie rządu”. Wprawdzie tu i ówdzie...
Joanna Lichocka
To by oznaczało, że planujesz start na 1 maja? Nie chcę niczego ściśle planować ani ogłaszać żadnych dat. Wystartujemy, gdy będziemy gotowi. Nie żyjemy w środowisku, mówiąc eufemistycznie, szczególnie nam przychylnym, możemy więc być pewni, że jeśli podam jakiś termin i z jakichś powodów on się przesunie, to natychmiast zostanie to ogłoszone jako nasza klęska. Już wciąż podaje się, że mamy wystartować 10 kwietnia. Nigdy takiej daty nie podawaliśmy, ale to najwyraźniej nie ma znaczenia. W takim razie, skąd pojawia się taka data? To manewr propagandowy, naszym przeciwnikom chodzi o to, byśmy funkcjonowali wizerunkowo jako telewizja „sekty smoleńskiej”. My oczywiście katastrofą w Smoleńsku będziemy się zajmowali, bo to jest bardzo ważna sprawa, i będziemy o tym mówili tyle, ile...
Joanna Lichocka
Bandytyzm. Okropne słowo na określenie działań politycznych. Na pierwszy rzut oka za mocne, nieadekwatne, przesadzone. Doskonale czuję, że słowo to razi radykalizmem, bandyckie metody to przecież działania cechujące zorganizowaną przestępczość, różnego rodzaju bandytów właśnie, stosujących przemoc, łamiących prawo, wyrządzających świadomie i z premedytacją krzywdę innym. Zupełnie nie wiem więc, jakiego użyć słowa zamiast tego określenia, które jednak wciąż ciśnie się na papier. Argumenty racjonalne „Bandytyzm” to na pewno przesadzone stwierdzenie na opisanie postępowania Andrzeja Halickiego czy Julii Pitery wobec Marty Kaczyńskiej, prawda? Ale… – Jeśli będzie wypowiadała się o bieżącej polityce, zdzielę ją ponownie – dał dyplomatycznie do zrozumienia poseł Platformy Obywatelskiej i...
Joanna Lichocka
Bardzo dobre radykalne rozpoznanie – i trzeba je wreszcie przyjąć, żeby zrozumieć coś z tego, co się teraz w Polsce dzieje. Trzeba je przyjąć przede wszystkim po to, żeby wiedzieć – co mamy robić dalej. Jak się ratować oraz uratować. Ale ja, Pani Joasiu, jestem jednak trochę innego zdania niż Pani. Mamy, owszem, całkowitą jasność – w tej sprawie, o której Pani mówi. Przegraliśmy, a to była wielka bitwa o wszystko, a więc przegraliśmy wszystko 13 grudnia, rewolucja Solidarności nie powiodła się, jeszcze jedno polskie powstanie zostało zduszone siłą, brutalnie przez dzicz moskiewską spacyfikowane – i Polską rządzą teraz, rządzą nadal ci sami ludzie, którzy rządzili nią w epoce PRL‑u. Może z czasem oni trochę się zmienili, nawet ucywilizowali (w PRL‑u też się z czasem, z dziesięciolecia na...
Joanna Lichocka
Czasem zabiera ona po drodze koleżanki i kolegów. A zatem auto kupione na potrzeby obsługi polskiej prezydencji się amortyzuje. Podobnie amortyzuje się pensja dwóch agentów Biura Ochrony Rządu, którzy owym mercedesem viano wożą córkę ministra do szkoły. O sprawie napisał „Super Express”, opublikował nawet zdjęcia – ech, łza się w oku kręci, gdzie te czasy, gdy każdego dnia po takiej relacji tydzień albo dwa słyszelibyśmy o pieniądzach podatników, o prywacie, o skandalu. A bywało przecież i tak – wiceminister pracy i polityki socjalnej Joanna Kluzik-Rostkowska co rano przed pracą podwoziła dzieci do szkoły rządowym autem. Była wtedy w rządzie PiS. Proszę sobie przypomnieć, jak wyliczała przed mediami, że sama płaci za benzynę, że kierowcy do tego celu nie zatrudnia. Przypomnijmy sobie...
Joanna Lichocka
Jest Pan wprawdzie stałym autorem „Gazety Polskiej” i „Gazety Polskiej Codziennie”, ale chciałam z Panem porozmawiać o sprawach, o których pewnie sam z siebie by Pan nie napisał. Na przykład o taktyce wobec mediów. Jest grupa polityków, którzy bardzo dbają o swoją obecność w mediach, zależy im, by często pokazywać się w różnych programach. Czy to jest tak, że polska demokracja stała się faktycznie mediokracją i częstotliwość pojawiania się w telewizji decyduje o pozycji politycznej? Żyjemy w XXI wieku, politycy muszą być obecni w mediach – bez tego są jak generałowie bez armat. Można wybrzydzać, tęsknić do XIX-wiecznej polityki kuluarowej czy nawet do standardów polityki z lat 60. XX wieku, gdy jeszcze debaty telewizyjne nie decydowały, kto będzie prezydentem USA. Ale świat się zmienił...
Joanna Lichocka
Przyznam, że skala i rodzaj nagonki na Jarosława Kaczyńskiego, jaką postkomuna rozpętała po ukazaniu się mojego wywiadu z prezesem PiS w poprzednim numerze „Gazety Polskiej”, zaskoczyła mnie, choć w tej kwestii nic już zaskakiwać nie powinno. Używam słowa „postkomuna” dla określenia nie tylko dawnych działaczy i funkcjonariuszy PZPR, którzy zajmują poczesne miejsce w elitach III RP, będąc np. współwłaścicielami lub szefami głównych mediów. Chodzi mi także o tę część polityków czy przedstawicieli elit, którzy wprawdzie odwołują się do rodowodu demokratycznej opozycji z czasów PRL, jednak tak dalece zjednoczyli się z dawnymi komunistami, że od dawna stoją tam, gdzie niegdyś ZOMO. Ostatnie dni symbolicznie wręcz to pokazują. Ale wróćmy do wywiadu Jarosława Kaczyńskiego, który stał się...
Joanna Lichocka
Nie twierdzę, że nie ma w ogóle wolności ani niepodległości. Jednak dzieje się z tym źle. Nie można być trochę wolnym. Dziś jest możliwość, by przywrócić pełny wymiar wolności, choć jest to trudne. Warunkiem na pewno jest duże wsparcie znacznej części społeczeństwa – z Jarosławem Kaczyńskim, prezesem PiS, rozmawia Joanna Lichocka Niesłychanie nerwowo establishment reaguje na marsz 13 grudnia. Słychać, że to zawłaszczanie rocznicy. Jest czymś naturalnym i oczywistym, że w demokratycznym kraju się demonstruje. 13 grudnia to ważna rocznica, ale także dobry moment, w którym można głośno powiedzieć o aktualnych sprawach. O tym, że mamy poważny problem z polską wolnością. Ci, którzy rządzą, najwyraźniej nie potrafią sobie radzić w kraju, gdzie jest...
Joanna Lichocka
„Odpowiadając na pani reklamację dotyczącą przejazdu pociągiem nr 3100 EIC »Kościuszko« w dniu 26 października 2012 r., PKP Intercity SA. Zakład Centralny uprzejmie informuje, iż biorąc pod uwagę niedogodności, z jakimi spotkała się Pani podczas podróży, podjęto decyzję o obniżeniu o 25 proc. ceny biletu na przejazd w relacji Kraków Główny – Warszawa Centralna. Należność w kwocie 36,50 zostanie przesłana na adres podany w reklamacji”. List taki (oraz 36,50 zł) dostałam od PKP po mojej niedawnej podróży. Miałam wykupiony bilet pierwszej klasy. Niemal zaraz po wyruszeniu pociągu ze stacji w Krakowie w wagonie wysiadł prąd. Nie było światła, wkrótce okazało się, że awaria dotyczy także ogrzewania. Pasażerowie nie mogli przesiąść się do innych wagonów, bo wszystkie miejsca były zajęte. Ludzie...
Joanna Lichocka
Na różne sposoby otoczenie Donalda Tuska próbowało przez ostatnie miesiące zatrzymać spadek notowań partii i rządu. Sprawa była istotna. Pogłębiający się kryzys wizerunkowy rządu, pikujące w dół sondaże pokazujące nie tylko to, jak fatalnie Polacy oceniają rząd, ale też jak źle myślą o kierującym nim liderze Platformy, był mechanizmem uruchamiającym ruchawki w partii. Wewnętrzna opozycja i część mediów niemal otwarcie zaczęły rozważać „kto po Tusku?” i spekulować, czy następcą polityka z Sopotu może być Grzegorz Schetyna czy jednak ktoś inny. Kompromitacje z zamianami ciał ofiar katastrofy smoleńskiej dotyczące tak symbolicznych postaci jak Anna Walentynowicz czy ostatni prezydent na uchodźstwie, którego zresztą ponowny pogrzeb przedstawiciele prezydenta i premiera solidarnie zbojkotowali...
Joanna Lichocka
Kompromitacja na miarę WRON-y Konferencje naukowe poświęcone wynikom niezależnych badań okoliczności katastrofy smoleńskiej, mimo skrupulatnych prób przykrywania ich i pomijania ich ustaleń przez główne telewizje informacyjne, przebiły się do świadomości Polaków na tyle, by wzbudzić kolejną falę strachu w postkomunistycznym establishmencie medialno-rządowym. Hipoteza o dwóch eksplozjach, poparta skrupulatnymi wyliczeniami, odczytami systemu TAWS czy analizą możliwych przyczyn odkształceń części samolotu, jest na tyle udokumentowana, że nie na żarty przeraża ludzi powielających dotychczas rosyjską wersję wydarzeń. Wiadomo już ponad wszelką wątpliwość (i polska opinia publiczna wie o tym dobrze), że stan faktyczny wydarzeń był inny niż ten opisany przez komisję Millera i rosyjski MAK....
Joanna Lichocka
W ten sam poniedziałek dokonano też ekshumacji ciała ostatniego prezydenta państwa na uchodźstwie, tego, który był symbolem ciągłości istnienia republiki, a który zginął w wyniku opisywanej przez wspomnianych profesorów eksplozji samolotu. Grób trzeba było otworzyć, bo okazało się, że istnieją przesłanki, które pozwalają przypuszczać, iż pochowano tam kogoś innego. Główna partia opozycyjna, prowadząca w sondażach, przedstawiła program walki z bezrobociem i umowami śmieciowymi – bez gwarancji zatrudnienia i ubezpieczenia pracuje w państwie już prawie jedna trzecia zatrudnionych. Brak miejsc pracy, szczególnie dla młodego pokolenia, spowodował, że z kraju wyjechało w ciągu kilku ostatnich lat ponad dwa miliony obywateli i wciąż wyjeżdżają następni. Najważniejszą informacją dnia...
Joanna Lichocka
Dziennikarze na zawołanie Uruchomione zostały błyskawicznie pierwsze z brzegu zasoby na froncie medialnym – Jan Ordyński i Wojciech Mazowiecki w Jedynce Polskiego Radia, transmisje live w kanałach informacyjnych ze spotkań i konferencji prasowej premiera i organizowanych, nie bacząc na weekend, przez jego ministrów. Wreszcie wizyta u Moniki Olejnik, której z okazji wywiadu z premierem wydłużono program. Nie zapomniano oczywiście o Tomaszu Lisie, który kolejny raz udowodnił, że choć nie nazbyt rozgarnięty (i karcony publicznie u konkurencji przez szefa rządu za popełniane błędy), wciąż zasługuje na miano pluszaka premiera. Pokazała się przy tej okazji nowa funkcja medialnych celebrytów – dziennikarze na zawołanie – którzy nad podziw lojalnie uczestniczą w rozpisanym na prowadzone przez...
Joanna Lichocka
Ciężka praca PO Nigdy jeszcze PiS nie przegonił partii Tuska taką różnicą punktów, dlatego można sądzić, że na ów spadek PO pracowano dłużej. Po prostu miarka się przebrała. A jak się przyjrzeć ostatnim miesiącom, można stwierdzić, że trudno bardziej nieroztropnie tracić poparcie niż Platforma w ostatnim roku. Bo ten właśnie mechanizm utraty sympatii wyborców opisywany jest od wieków – składają się nań buta, cynizm i pogarda. Można mieć wrażenie, że od czasu ponownego zwycięstwa wyborczego PO trwa oparta na tych trzech składnikach żmudna budowa szerokiego bloku przeciw tej władzy – i właśnie teraz przynosi efekty. Głównymi budowniczymi są… Donald Tusk i Bronisław Komorowski. Na dodatek dzieje się to z niezrozumiałych zupełnie względów, bo przecież przynajmniej jeden z nich, premier...
Joanna Lichocka
Dawka nienawiści Nie dziwi więc, że prorządowe media sięgać musiały po komentatorów mniej rozbitych psychicznie niż tego dnia politycy PO. Tym razem w propagandzie celował chyba PolsatNews. Prócz skandalicznie stronniczych relacji (takich jak te autorstwa Beaty Lubeckiej, której nazwisko wymieniam, bo jej gorliwość niewątpliwie zasługuje już na zauważenie) stacja zaserwowała na przykład swoim widzom wypowiedź psycholog społecznej Hanny Hamer, klarującej bez zażenowania, że „tego typu demonstracje niosą dużą dawkę nienawiści”. W komentowaniu manifestacji w tej i innych stacjach niezrównani byli także inni tuzowie prorządowej propagandy. Politolog Radosław Markowski czy socjolog Ireneusz Krzemiński trwali na posterunku, zasypując Polaków informacjami, że manifestacja była w istocie...
Joanna Lichocka
Gdy po dwóch godzinach przejeżdżaliśmy obok tego samego miejsca, nic się nie zmieniło. Ciało wciąż leżało na asfalcie niczym nieprzykryte, samochody wolno przejeżdżały tuż obok, policjantka niespiesznie zbierała zeznania od świadków zdarzenia. Gapie wciąż stali. Było to szokujące – martwy człowiek leżący wiele godzin na ulicy jak zwłoki przejechanego kota czy psa. Uderzyła nas całkowita obojętność, jakaś lekceważąca miara wobec majestatu śmierci, obca naszej kulturze. Wtedy nie przyszło nam do głowy, że ta sama miara będzie stosowana za kilkanaście godzin wobec przedstawicieli naszych elit, także prezydenta Polski. Pogarda Ta scena przypomina mi się zawsze, gdy słyszę, z jaką nonszalancją rosyjscy specjaliści traktowali ciała ofiar katastrofy smoleńskiej. Że nagie pakowali w foliowe...
Joanna Lichocka
Rozproszyć wspólnotę O ten krzyż, jak dobrze pamiętamy, rozpętała się – zaraz po zwycięstwie wyborczym prezydenta Bronisława Komorowskiego – dzika wielomiesięczna awantura. Toczono zażartą walkę, by krzyż z tabliczką zniknął. Jak wiemy, walkę udaną. Polacy znużeni scenami pokazywanymi przez wszystkie koncesjonowane media wedle scenariusza: sfrustrowani, starsi ludzie z błyskiem dewocyjnego szaleństwa w oczach, wobec nowoczesnej, wielkomiejskiej społeczności, nawet nie szukali wyjaśnienia, o co dokładnie chodzi. Nawet nie zauważyli owej tabliczki z harcerskim apelem. Pomogło w tym całkowite embargo mediów na jej pokazywanie i cytowanie jej treści. Że chodzi o pomnik ku czci ofiar, ale też o pamięć, że Polacy pokazali się jako wspólnota. „Zobaczyłem zjednoczony naród” – tak...

Pages