Kłamstwa o śmierci kibica z Zielonej Góry

Ślad długi, ale niepewny

Kibice nie rozumieją, po co nieoznakowany fiat ducato znalazł się w tym miejscu. – Po co on się tam pakował? To wyglądało jak szukanie konfrontacji. Przecież do momentu tego zdarzenia wszyscy spokojnie świętowali – opowiadają. W relacjach w mediach pojawiły się od razu informacje, że świętujący kibice byli pod wpływem alkoholu. – To oczywiste, że takie osoby były. Przecież to było święto – mówią.

Prokurator okręgowy Alfred Staszak tłumaczył mediom, że mężczyzna został potrącony, gdy przebiegał w niedozwolonym miejscu przez ulicę. Radiowozem kierował policjant z sześcioletnim stażem w prewencji. Zdaniem prokuratora radiowóz jechał nie szybciej niż 50 km/h. – Ślad hamowania jest stosunkowo długi, ale nie ma pewności, że jest to ślad hamowania tego pojazdu – wyjaśniał niezbyt jasno „Rzeczpospolitej”.

Andrzej, kibic Falubazu, dziwi się, że policja szybko ogłosiła, że ślady wypadku zostały zatarte przez kibiców. – Czyli nie należy spodziewać się, że ktokolwiek zostanie ukarany. Wkurza mnie, że telewizje mówią tylko o zadymie, a ja w nocy przez ponad godzinę patrzyłem na zakrwawione zwłoki leżące na ulicy. Nie znałem tego Krzyśka, ale to o nim powinniśmy rozmawiać, a nie o rannych policjantach. Bo to policja spowodowała całe zajście.

Do kogo strzelali policjanci?

Po śmierci kibica niektórzy jego koledzy zaatakowali policjantów. Doszło do zamieszek. Według policji dwie funkcjonariuszki zostały ranne. Zniszczono też radiowozy na policyjnym parkingu i wybito szyby na komisariacie.

Kibice protestują przeciw kuriozalnej wypowiedzi prokuratora Alfreda Staszaka dla TVN 24. Na portalu tym czytamy: „6 policjantów oddało 155 strzałów z broni gładkolufowej – poinformował Staszak. Podkreślił, że strzały oddano w powietrze. – Nie mamy informacji, by ktokolwiek (z kibiców) został pokrzywdzony w wyniku strzałów – dodał”.

– Nasi koledzy...

[pozostało do przeczytania 63% tekstu]
Dostęp do artykułów: