Metody godne Łukaszenki

Odbyło się już pierwsze posiedzenie sądu, tzw. pojednawcze. Do zawarcia ugody jednak nie doszło, gdyż warunki postawione przez powoda były nie do przyjęcia. Kolejna rozprawa wyznaczona została na 1 grudnia. Przebieg jej i następnych będę komentować na blogu i w „Gazecie Polskiej”. Całą sytuację uważam za kuriozum, rodem z „Procesu” Franza Kafki, gdyż jako kapelan podziemnej Solidarności i działacz opozycji demokratycznej, a zarazem ofiara represji Służby Bezpieczeństwa, będę sądzony z powództwa b. funkcjonariusza instytucji, która przez dziesiątki lat czynnie zwalczała Kościół katolicki. Poza tym, sam proces kompromituje zarówno układ Okrągłego Stołu, jak i obecną władzę, która przymyka
[pozostało do przeczytania 74% tekstu]
Dostęp do artykułów: