Biała flaga

Gorączkowe łatanie dziury

Wolę nie myśleć, z jakimi reakcjami Tuska spotkali się jego ludzie, w każdym razie strach lub wywołana furią premiera burza mózgów zainspirowała ich do zastosowania tego samego co zawsze, gdy PO jest w dużych tarapatach. Gwałtownego, opartego na wysokim „C” ataku na PiS. Platformersi musieli bardzo głośno krzyczeć i miotać mocnymi oskarżeniami, choćby po to, by odwrócić uwagę mediów od stadionu, kanapek i pytania „jak żyć, panie premierze”. Stąd między innymi przed tygodniem mogliśmy zobaczyć konferencję Platformy o „listach wstydu” PiS-u, na której udowadniała, że pojawienie się na listach wyborczych takich ludzi jak szef CBA Mariusz Kamiński, Agent Tomek, czyli Tomasz Kaczmarek, jest dowodem, że w czasie rządów PiS służby specjalne były upartyjnione i podporządkowane walce politycznej. Politycy PO opowiadali o tym swobodnie w Sejmie, mając najwyraźniej duże poczucie bezpieczeństwa zapewnione im przez dziennikarzy. Nikt bowiem nie zapytał ich, co w takim razie na listach Platformy robi Konstanty Miodowicz, niegdysiejszy szef służb, czy dlaczego na czele ABW stoi Krzysztof Bondaryk, który nim objął tę funkcję, był działaczem Platformy.

Debata jako nokaut

Być może co gorliwsi roztrząsaliby temat dalej, gdyby nie to, że Platforma wrzuciła równolegle kolejny temat, mianowicie że PiS nie chce debatować, a debatować przecież trzeba. Platformie udało się zaprząc do tego pozostałe partie i zorganizowano w TVN debatę, w której wystąpili przedstawiciele rządu oraz lewicy i PJN. Bez głównej partii opozycyjnej, bo PiS do TVN przyjść się nie zgodziło, przez co miał być ku uciesze spin doktorów PO pokazany jako partia, która sama się izoluje, nie dyskutuje o najważniejszych, merytorycznych sprawach i generalnie ucieka od dyskusji. Ta ucieczka jest dowodem na to, że PiS nie jest przygotowane ani do dyskusji, ani do rządzenia i że nie ma kogo wystawić do debat itp., itd. I wszystko szło...
[pozostało do przeczytania 64% tekstu]
Dostęp do artykułów: