Ekonomia pod falą

Światowi ekonomiści szacują, że trzęsienie ziemi, tsunami i nuklearny kryzys w Japonii przyniosły tej trzeciej na świecie gospodarce ogromne straty. Ale jeszcze jest za wcześnie, aby nawet w przybliżeniu ocenić skutki katastrofy zarówno w Japonii, jak i w całej gospodarce światowej.

W ciągu najbliższych miesięcy znacząco spadnie japońska produkcja. Sieć dróg i portów wyspy Honsiu stanowiąca niezawodny łańcuch dostaw jest zupełnie zniszczona. – Nawet gdybyśmy zdołali coś wyprodukować, nie bylibyśmy w stanie tego dostarczyć – powiedział rzecznik Hondy.
Po kataklizmie chińska gospodarka prześcignęła Japonię

Japonia ma deficyt energii elektrycznej, której ponad 30 proc. dostarczały elektrownie jądrowe. Po ostatniej katastrofie konieczne będzie zamknięcie niektórych z nich i restrykcje w zaopatrzeniu w energię. Gdyby nie ten deficyt, w drugiej połowie 2011 r. Japonia mogłaby wejść w fazę szybkiej odbudowy wymagającej wielu inwestycji, stymulujących duży wzrost gospodarczy. Ale deficyt jest. I według ekspertów Bloomberga niemożliwe będzie szybkie odrodzenie się gospodarki japońskiej, tak jak to miało miejsce po trzęsieniu ziemi w Kobe w 1995 r. Straty według obecnych szacunków wynoszą ponad 200 mld dol. co stanowi 3,5 proc. całej japońskiej produkcji. Trzęsienie ziemi w najbardziej zniszczonym mieście Sendai będzie kosztowało same tylko światowe firmy ubezpieczeniowe 60 mld dol. „Financial Times” ocenia, że straty gospodarcze powiększa paniczna wyprzedaż japońskich akcji przez inwestorów, która nasiliła się w miarę narastania katastrofy nuklearnej. Mimo że wartość akcji spadła przeciętnie o 20 proc., ich spanikowani właściciele wciąż proponują nowe pakiety. Ostatecznie główny indeks Nikkei 225 stracił ponad 10,5 proc., najwięcej od kryzysowego października 2008 r. Wszystkie japońskie spółki w ostatnich dniach po katastrofie straciły jedną szóstą kapitalizacji. Wskutek tych strat Chiny wyprzedziły Japonię i stały się drugim...

[pozostało do przeczytania 85% tekstu]
Dostęp do artykułów: