Odsiecz w ostatniej chwili

Klęski powstania

Gdy 9 marca, po dwóch tygodniach oblężenia, jego wojska zdobyły Zawiję, główny bastion opozycji na zachodzie kraju, szala zwycięstwa szybko zaczęła przechylać się na jego stronę. 14 marca siły bezpieczeństwa zajęły Zuarę i odzyskały kontrolę nad granicą z Tunezją. 16 marca zaatakowały ostatnie niewielkie ośrodki oporu na południe od stolicy. W Trypolitanii jedynym ważniejszym miastem w rękach opozycji pozostała 300-tysięczna Misrata. Szturm na miasto opóźnił bunt w szeregach Kaddafiego.

Jednak całkowicie załamała się ofensywa powstańców ze wschodniej Libii, którzy próbowali przyjść z pomocą miastom Trypolitanii. Słabo uzbrojone oddziały ochotników bez przeszkolenia wojskowego okazały się niezdolne do stawienia czoła regularnej armii. Wojska Kaddafiego, unikając bezpośredniej konfrontacji, przełamały kolejne punkty oporu powstańców zmasowanym ogniem artylerii i czołgów, wspieranych ostrzałem z morza i powietrza. W ciągu kilku dni przeszły do kontrofensywy, zajęły prawie 300 km terenu i wkroczyły do opanowanej przez opozycję Cyrenajki. Gdy 15 marca z zaskoczenia zaatakowały miasto Adżdabija, zaledwie 160 km od Bengazi, sytuacja stała się dramatyczna.

Negocjacje w ONZ

Stało się jasne, że jedyną szansą ratunku jest natychmiastowa międzynarodowa interwencja. Sytuacja ta niemile zaskoczyła zachodnich przywódców. W pierwszych dniach rewolucji łatwo przychodziło im potępianie zbrodni Kaddafiego i wygłaszanie żądań jego odejścia. Wydawało się, że dyktator jest skończony i szybko upadnie, nie zmuszając niechętnego Zachodu do jakiegokolwiek działania. Kiedy jednak stało się inaczej, a Kaddafi, dokonując kolejnych zbrodni, zaczął triumfować, amerykańscy i europejscy przywódcy stanęli przed widmem blamażu. Administracja USA, która powinna wziąć na siebie ciężar stworzenia międzynarodowej koalicji, sprawiała wrażenie chwiejnej i nieprzygotowanej. Niemcy, Rosja i Chiny od początku...
[pozostało do przeczytania 59% tekstu]
Dostęp do artykułów: