Rumunia liderem

Włączenie się do amerykańskiego systemu obrony antyrakietowej to naturalna konsekwencja rumuńskiej polityki zagranicznej. Bukareszt od dawna wspiera Waszyngton na arenie międzynarodowej. Rumuńscy żołnierze biorą udział w irackiej i afgańskiej misji, a na terytorium Rumunii znajdują się cztery amerykańskie bazy wojskowe. I pomyśleć, że jeszcze kilka lat temu nikt nie brał Rumunii pod uwagę. Owszem, zdarzały się wspólne ćwiczenia, podczas których można było zobaczyć jednostki 2nd Stryker Cavalry Regiment. Nikt jednak nie zakładał, że pewnego dnia Amerykanie zadomowią się na terytorium Rumunii. Cieszą się więc w Bukareszcie i Waszyngtonie. Mniej entuzjastyczni są nasi decydenci. I słusznie, w końcu zaprzepaścili szansę na rozwój polsko-amerykańskich relacji.Przykład do naśladowania Od Rumunów możemy się wiele nauczyć. Weźmy chociażby kwestię dywersyfikacji surowcowej. Ostatnio Rumunia i Węgry postanowiły z pomocą Gruzji importować skroplony gaz z Azerbejdżanu. Stosowne
     
20%
pozostało do przeczytania: 80%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze