Skandal we Lwowie

Dodano: 12/07/2011 - Nr 28 z 13 lipca 2011

Kolejnym zgrzytem był brak jakichkolwiek akcentów polskich, zwłaszcza biało-czerwonych flag. Na dodatek delegacja polska przepasana była szarfami nie w barwach narodowych, lecz w czerwono-żółtych kolorach Wrocławia, tak jakby swej polskości naprawdę się wstydziła. Z kolei sam pomnik, postawiony praktycznie tylko za polskie pieniądze, był opasany niebiesko-żółtymi barwami ukraińskimi, które do narodowości pomordowanych pasowały jak pięść do nosa. Tym bardziej że nacjonaliści spod tych barw brali czynny udział w układaniu list poskrypcyjnych i aresztowaniu ofiar. Czy byłoby możliwe, żeby pomnik ku czci ofiar Holokaustu Żydów opasano barwami niemieckimi? Już nie zgrzytem, ale skandalem był natomiast brak na pomniku napisu o ofiarach. Poszło o przymiotnik „polscy”, gdyż obecne władze Lwowa próbują wmówić, że rozstrzelani byli narodowości „lwowskiej” lub „galicyjskiej”. Podobnie jest – co można przeczytać w przewodnikach miejskich – z innymi wybitnymi Polakami urodzonymi na tych terenach.
     
25%
pozostało do przeczytania: 75%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze