UOP werbował dziennikarzy

Z informacji „Gazety Polskiej” wynika, że Jarosława Ziętarę planowano wykorzystać do rozpracowania kilku poznańskich biznesmenów, którzy mieli kontakty na terenie Austrii i Niemiec i którzy znaleźli się na liście najbogatszych biznesmenów tygodnika „Wprost”, m.in. Aleksandra Gawronika i Jana Kulczyka. Z kolei Henryk Jasik przyznaje, że w wyjątkowych przypadkach zgodę na werbunek danej osoby podpisywał szef UOP. – Chodziło przede wszystkim o osoby mające dla nas strategiczne znaczenie – mówi Jasik.

Pod lupą wywiadu

Z zachowanych w Instytucie Pamięci Narodowej dokumentów wynika, że zarówno Aleksander Gawronik, jak i Jan Kulczyk byli w zainteresowaniu służb specjalnych PRL.

Co ciekawe, w końcu lat 80. sprawę dotyczącą Jana Kulczyka nadzorował Henryk Jasik, a później w firmie Kulczyka zatrudnienie znalazł Gromosław Czempiński.

Według archiwów, Aleksander Gawronik został zarejestrowany przez wywiad PRL (Departament I) jako tajny współpracownik o ps. „Witek”. Był cenny dla wywiadu PRL ze względu na interesy, które prowadził na terenie Niemiec Zachodnich.

Z kolei ojciec Jana Kulczyka, Henryk, został pozyskany do współpracy przez jednostkę terenową Służby Bezpieczeństwa, a następnie „przekazany na kontakt Departamentu I MSW”.

W archiwach IPN znajdują się dokumenty wywiadu Urzędu Ochrony Państwa dotyczące Jana Kulczyka. Świadczą one o tym, że Jan Kulczyk i jego siostra Maria pozostawali w zainteresowaniu służb specjalnych także po 1989 r.

„Cała rodzina posiada tylko obywatelstwo polskie i posługuje się paszportami konsularnymi. Są czynnymi działaczami organizacji polonijnych na terenie RFN. Wspierają finansowo wiele organizacji użyteczności publicznej w Polsce. Do grona osób zaprzyjaźnionych z rodziną Kulczyków należał wicepremier i minister rolnictwa Olesiak [w rządzie Mieczysława Rakowskiego – przyp. red.]. Materiałów kompromitujących nie posiadamy” – pisał do przełożonych...
[pozostało do przeczytania 71% tekstu]
Dostęp do artykułów: