Zabójstwo (prawie) na żywo

Film sam w sobie jest przestępstwem. Pratchett wiedząc, że brytyjski miliarder chce popełnić wspomagane samobójstwo, powinien – zgodnie z brytyjskim prawem – zrobić wszystko, by mu w tym przeszkodzić. Za „wszystko” trudno zaś uznać udanie się z kamerą i filmowanie śmierci. Z tego zaś jednoznacznie wynika, że sam film jest efektem przestępstwa. Promuje coś, co jest nie tylko sprzeczne z prawem, ale też głęboko niemoralne. Pratchett powinien więc zwyczajnie zostać skazany (co – notabene – utrudniłoby mu samobójstwo). Do tego jednak zapewne nie dojdzie. Zabawnie brzmią też zapewnienia, że autorom chodziło o to, by wznowić debatę o eutanazji. Po pierwsze, jest całkowicie jasne, że debata nad zabijaniem chorych nie jest niczym wartościowym, nie ma zatem powodów, by ją prowadzić. Po drugie, film przedstawiający mord jest czymś dwuznacznym moralnie, rodzi bowiem pytanie, czy filmowiec powinien w takiej sytuacji zajmować się kręceniem czy też ratowaniem człowieka. Warto posłużyć się analogią
     
27%
pozostało do przeczytania: 73%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze