Śledczy: dr G. nieumyślnie spowodował śmierć pacjenta

Tuż po zatrzymaniu i aresztowaniu dr. G. w mainstreamowych mediach rozpoczęła się kampania jego obrony. Zdaniem prokuratury lekarz przyjmował łapówki, zdaniem mediów były to „dowody wdzięczności”. Dziennikarze pisali, że dr G., który był ordynatorem kardiochirurgii kliniki MSWIA, czyli państwowego szpitala, przyjmował pieniądze, ponieważ niektóre osoby uważały, „że w dobrym zwyczaju jest zapłacenie lekarzowi za wizytę”. Wniesiona przez dr. Kochanowskiego kasacja była krytykowana i wykpiwana. Poniżanie przez lekarza swoich podwładnych było usprawiedliwiane jako „wynik nadmiernego stresu związnego z operacjami”.

Ostatecznie prokuratura postawiła Mirosławowi G. kilkadziesiąt zarzutów korupcyjnych, oskarżono też jego pacjentów o wręczania lekarzowi łapówek. Przed Sądem Rejonowym Warszawa Mokotów trwa proces, w którym kardiochirurg jest oskarżony o korupcję i mobbing. Sprawa dr. G. była przez wiele miesięcy jednym z najważniejszych tematów w mediach – robiono nawet sondaże, czy powinien nadal leczyć i większość respondentów odpowiadała, że tak.

Kilka dni temu, gdy postawiono mu zarzuty nieumyślnego spowodowania śmierci pacjenta oraz nieumyślnego i bezpośredniego narażenia pacjenta na utratę życia, sprawa została przez główne media potraktowana marginalnie.

– Na podziw i szacunek zasługuje rodzina zmarłego pacjenta, która wykazała ogromną determinację w walce o prawdę. Mimo umorzenia sprawy nie poddała się i skierowała pismo do RPO. Przy pomocy śp. dr. Janusza Kochanowskiego sprawa ponownie znalazła się w prokuraturze – mówi Zbigniew Ziobro, dziś eurodeputowany PiS.
[pozostało do przeczytania -1% tekstu]
Dostęp do artykułów: