Bez echa w Ameryce

Analitycy ośrodka badawczego Stratfor, komentując wizytę Baracka Obamy w Polsce, podkreślali, że od 2008 r. stosunki polsko-amerykańskie uległy ochłodzeniu. Zdaniem komentatorów, wiąże się to z odzyskiwaniem od 2008 r. pozycji przez Rosję w niektórych regionach świata przy uwikłaniu w tym czasie Stanów Zjednoczonych w konflikty na Bliskim Wschodzie.

Spodziewano się, że po wizycie Baracka Obamy w Warszawie może nastąpić nieznaczne ich ocieplenie. Nie stało się to przy uprzedniej okazji, gdy w Waszyngtonie wizytę składał prezydent Bronisław Komorowski. „Postrzegana jest ona w Warszawie w dużej mierze jako porażka” – zauważają analitycy Stratfor.

Komentatorzy tego ośrodka nie kreślą wyraźnych podziałów na polskiej scenie politycznej, a kroki podejmowane przez Polskę jako kraj przypisują aktualnie rządzącej konfiguracji.

Przykładem może tu być traktowanie polskiego ministra finansów Jacka Rostowskiego jako gorącego przeciwnika przystąpienia Polski do strefy euro, a premiera Tuska i prezydenta Komorowskiego jako architektów polsko-amerykańskiego zbliżenia na równi z ich poprzednikami na tych stanowiskach.

Rzut oka na mapę i polską historię pozwala np. Robertowi Friedmanowi ze wspomnianego ośrodka Stratfor przyjąć jako pewnik, że rosnąca potęga Rosji i Niemiec powinna prowadzić Polskę do zintensyfikowania zarówno własnego wysiłku obronnego, jak i współpracy z USA. Zauważalny brak takich kroków – wystarczy choćby wspomnieć nowe warunki rządu Donalda Tuska w negocjacjach w sprawie tarczy antyrakietowej – tłumaczy Friedman życzeniowym myśleniem polskich elit. Wydają się one łudzić, że Polskę czekają najlepsze możliwe konfiguracje stosunków międzynarodowych i zbytnia podejrzliwość względem sąsiadów okaże się po prostu zbyteczna.
[pozostało do przeczytania -2% tekstu]
Dostęp do artykułów: