Zamknąć usta katolikom

Dodano: 24/05/2011 - Nr 21 z 25 maja 2011

Przesada? Kilka dni temu napisałem na swoim blogu krótki tekst obśmiewający projekt „legalizacji związków jednopłciowych”, wyjaśniając, że takie relacje, podobnie jak związki pani z kaktusem, czy pana z żółwiem, są w Polsce jak najbardziej legalne. Nikt się do nich nie miesza, a policja nie wkracza nad ranem do mieszkań przez nich zajmowanych. Legalizacja oznacza zatem nie tyle odejście od jakiejś dyskryminacji, a przyznanie przywilejów, które nie wiążą się z obowiązkami, czyli w istocie dyskryminację. Ale mniejsza o tekst. Najzabawniejsza, ale też niezwykle znacząca była reakcja profesora Wojciecha Sadurskiego. Otóż prawnik ten od razu wpisał mi w komentarzu, że sprawa „kozy” (czyli jeden z procesów, który został mi wytoczony) niczego mnie nie nauczyła. Słowem przyznał, że celem tamtej sprawy nie jest obrona dobrego imienia kogokolwiek, ale wymuszenie, żebym przestał się wypowiadać na tematy kluczowe, bym zgodził się na dominację lewactwa. Na takie postawienie sprawy mojej zgody być
     
31%
pozostało do przeczytania: 69%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze