Ceny ofiary smoleńskiej

Już w pierwszych dniach po katastrofie mogłem zaobserwować, jak dezinformuje się społeczeństwo, jaki wpływ ma w naszym kraju rosyjska propaganda. To przecież zaraz po katastrofie usłyszeliśmy, że wypadek wydarzył się z winy polskich pilotów, a chwilę później pojawiły się informacje o rzekomych naciskach prezydenta Lecha Kaczyńskiego na lądowanie w Smoleńsku. Bez żadnych dowodów i skrupułów znieważano pamięć poległych w katastrofie oficerów, zanim ich ciała spoczęły w grobach. Jednocześnie wprowadzano ferment wśród rodzin, by je skłócić i poróżnić.

Aktywność Pawła Deresza

Wdowiec po posłance SLD Jolancie Szymanek-Deresz od początku smoleńskiego śledztwa wykazuje zaangażowanie po stronie racji rządowej, przyjmując bez protestu wszystkie decyzje zarówno rządu, jak i prokuratury. Słuchając go, jest mi niezmiernie przykro, bo myślałem, że w obliczu śmierci zacierają się wszelkie podziały i różnice światopoglądowe. Czas pokazał, jak bardzo się myliłem!

Kilka dni temu w II Programie TVP w audycji „Punkt widzenia” pan Deresz powiedział, że w Katyniu Prezydent RP prof. Lech Kaczyński zamierzał zainaugurować swoją kampanię prezydencką. Pan Deresz powiedział, że ma na to dokumenty i dowody.

W takim razie ja teraz mówię: „sprawdzam” i proszę, by te dowody wyłożył na stół. Proszę, by udowodnił, że prezydent chciał zacząć swoją kampanię na grobach zamordowanych przez NKWD oficerów. Niech dowiedzie, że mieli mu w tym pomóc zaproszeni goście, w tym mój brat.

Wystąpienie pana Deresza przypomniało mi moje przesłuchanie w prokuraturze. I to pytanie: po co Stefan Melak jechał do Katynia? Może chciano usłyszeć, że nie chodziło o 70. rocznicę katyńskiego ludobójstwa, ale o kampanię wyborczą?

W głowie mi się nie mieści taki sposób rozumowania. Zdaję sobie sprawę, że drogi życia mojego brata i pana Deresza diametralnie się od siebie różniły, ale nie sądziłem, że będę zmuszony o tym napisać. A zmusił...
[pozostało do przeczytania 79% tekstu]
Dostęp do artykułów: