USA–Rumunia: Tarcza po rumuńsku

„Tarcza antyrakietowa nie jest wymierzona przeciwko Rosji” – podkreślał Basescu w telewizyjnym wystąpieniu. Mimo to, jeszcze tego samego dnia Moskwa zażądała od USA gwarancji prawnych, że system obrony przeciwrakietowej w Europie nie będzie wymierzony przeciwko strategicznym siłom jądrowym Rosji. Decyzja ws. tarczy w Rumunii „jest sprzeczna z logiką trwającego dialogu amerykańsko-rosyjskiego ws. rozmieszczenia wschodnioeuropejskiego systemu obrony rakietowej” – oświadczył 4 maja szef komitetu polityki zagranicznej Dumy Konstantin Kosaczow.

Tego samego dnia odbyło się spotkanie Rady Rosja–NATO, na którym Rosjanie nie zmienili ani o jotę swojego stanowiska. Szef sztabu armii gen. N. Makarow powiedział, że Moskwa jest gotowa przedyskutować wszystkie propozycje ws. europejskiej tarczy antyrakietowej. Wszystkie, „które biorą pod uwagę obawy Rosji przed zmianą strategicznej równowagi”.

Moskwa i NATO uzgodniły współpracę ws. „europejskiej tarczy antyrakietowej” podczas Rady Rosja–NATO na szczycie w Lizbonie w listopadzie 2010 r. I jak to bywa z Rosjanami, interpretacje obu stron są skrajnie odmienne. Sojusz utrzymuje, że powinny być dwa niezależne systemy, które wymieniałyby się tylko informacjami, zaś Moskwa opowiada się za budową wspólnej tarczy na wszystkich etapach tworzenia systemu – od wyboru lokalizacji urządzeń wczesnego ostrzegania i wyrzutni antyrakiet aż do zbudowania i wspólnej eksploatacji centrów dowodzenia i opracowywania informacji.

Gen. Makarow powtórzył 4 maja, że w takim wspólnym systemie „sektor odpowiedzialności Rosji” obejmowałby Europę Wschodnią, Bałtyk, Morze Czarne i Morze Barentsa.

Rumuńsko-amerykańskie porozumienie uderza w takie pomysły, więc, oprócz werbalnego sprzeciwu należy oczekiwać ze strony Rosji konkretnych działań, uderzających przede wszystkim w Rumunię (jakiś czas temu w Waszyngtonie obwołano Rumunię najbliższym sojusznikiem Ameryki; zastąpiła w tej roli Polskę).

W...
[pozostało do przeczytania 16% tekstu]
Dostęp do artykułów: