Albo my, albo oni

Dodano: 20/12/2016 - Nr 51 z 21 grudnia 2016

WYWIAD \ Z Andrzejem i Joanną Gwiazdami rozmawiają Jacek Liziniewicz i Wojciech Mucha

To, co się stało w sejmie, to zaplanowana prowokacja. Mamy pełen obraz ich działania. Prowokacje, prowokacje, prowokacje i jeszcze raz prowokacje. W tym szaleństwie jest metoda, bo zmęczeni ludzie, którzy cenią spokój, zgodzą się, żeby im odpuścić – mówi Andrzej GwiazdaMamy okres przedświąteczny. Jak wyglądały święta 35 lat temu, w stanie wojennym, w internowaniu? AG: Były absolutnie wspaniałe (śmiech). Komendant ośrodka internowania w Strzebielinku dał się przekonać i dostarczył nam choinkę. Zabawki na choinkę pocięliśmy z kartonu. Był z nami komandor marynarki z czterema paskami złotych naszywek, które poświęcił i spruł naszywki na lametę.Czyli wesoło. AG: Święta były nie gorsze niż w domu (śmiech). Wyszliśmy z założenia: niech sobie WRON-a nas zamyka, a my i tak będziemy świętować, jak należy. Był wspólny stół. Był opłatek.Dziś, 35 lat od tamtych dni, Polacy wciąż kłócą się w rocznicę stanu wojennego. Był Pan 13 grudnia w
     
7%
pozostało do przeczytania: 93%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze