Eliasz udręczonego narodu

Życie Rafała (wcześniej Józefa) Kalinowskiego to faktycznie żywot tak niezwykły jak proroka Eliasza, a jednocześnie przykład zawiłości ludzkich losów, w których nawet przejściowa przyziemność i brak wiary nie zamyka drogi do sacrum. Droga późniejszego świętego to początkowo kuszenie karierą wojskową w służbie zaborcy, zwątpienie w sens walki o sprawę narodową, a później wspaniałe dzieło odkupienia, udział w powstaniu styczniowym, Golgota zesłania, wreszcie poświęcenie reszty życia Bogu w klasztornych murach

„>>Wyjdź, aby stanąć na górze wobec Pana<<. Kiedy Rafał Kalinowski usłyszał to wezwanie, miał już za sobą długą i trudną drogę życiową. A była to droga przez mękę, podobnie jak droga Eliasza, zanim dane mu było odpowiedzieć: >>Żarliwością rozpaliłem się o chwałę Pana, Boga Zastępów<<. Odpowiadał już przedtem z żarliwością i ofiarą, jaką składał na ołtarzu swej ziemskiej ojczyzny, swego udręczonego Narodu”.
Fragment homilii kanonizacyjnej Jana Pawła II, 17 listopada 1991 r.

Fakt, że wybuch styczniowej insurekcji zastaje Józefa Kalinowskiego w mundurze rosyjskiego oficera, nie powinien szokować, taka była proza życia udręczonego narodu. Dla młodych ludzi z rodzin średnio- i drobnoszlacheckich służba w armii rosyjskiej była właściwie jedyną drogą awansu społecznego, alternatywa to emigracja i wizja jałowej egzystencji w podparyskim przytułku. Przez służbę w armii zaborcy przewinęła się większość naszych przywódców powstania styczniowego, z Romualdem Trauguttem włącznie. Musimy dostrzec tu całą perfidię Rosjan, którzy pozostawiając naszym rodakom tak małe pole manewru przy wyborze drogi życiowej, skutecznie prowadzili politykę zniewalania umysłów. Niektórzy z Polaków – carskich oficerów – zdołali porzucić obcy mundur jeszcze przed wybuchem insurekcji, inni, jak właśnie Kalinowski, przeżyli swoje katharsis w czasie, kiedy ogień powstania na dobre rozgorzał. Józef Kalinowski, kapitan armii carskiej...
[pozostało do przeczytania 60% tekstu]
Dostęp do artykułów: