Zakonnice przymusowo w bikini

Jeśli ktoś uważa, że laicka Francja będzie walczyć jedynie z islamem, to jest w błędzie. W tym kraju każde antyreligijne prawo uderza również w chrześcijaństwo

Gdy kilka tygodni temu francuskie władze lokalne zaczęły walczyć – w imię laickości – z muzułmańskimi kobietami w burkini na plażach, przez polski internet prawicowy (uczciwie trzeba przyznać, że nie cały) przetoczyła się fala radości. Młodsi i starsi internauci wyrażali radość z tego, że wreszcie ktoś się wziął za muzułmanów i przykręcił im kurek. I tylko nieliczni (w tym, nie będę tego ukrywał, także ja) zauważyli, że decyzja ta oznacza, ni mniej ni więcej, że francuscy prawodawcy uznali, iż nagość czy negliż jest cywilizacyjnym wzorcem, który będziemy promować, a do tego przypomnieli, że prawo to uderzy też w zakonnice, które chciałyby udać się na plażę w habicie.
I niestety, błyskawicznie okazało się, że dokładnie tak jest. Urzędnik odpowiedzialny za turystykę w Nicei w wywiadzie dla BBC zupełnie otwarcie wskazał, że zakaz ubrań osłaniających całe ciało będzie obowiązywać wszystkich, także siostry zakonne. – Zakonnice na plaże mają przychodzić w strojach kąpielowych – oznajmił Rudy Salles. – Religia i państwo są całkowicie oddzielone. Religia jest sprawą osobistą każdego, ale każdego w jego domu, w kościele, a nie na ulicy – podkreślił. I już tylko ta wypowiedź pokazuje zupełnie otwarcie, że zdaniem francuskich polityków (także polityków prawicy) religia jest sprawą, która nie może się manifestować publicznie. A na ulicach i plażach ma być laicki zamordyzm, i koniec.
Zasady te zaś dotyczą, wbrew idiotycznej radości części polskiej prawicy, nie tylko muzułmanów, lecz także – i zapewniam, że wobec nich będą one realizowane z o wiele większym zaangażowaniem – katolików. Zakonnica na plaży będzie więc dla laickości takim samym (jeśli nie o wiele większym) zagrożeniem jak muzułmanka w burkini. Policja zaś będzie egzekwować to prawo, i to z całą brutalnością, wobec...
[pozostało do przeczytania 39% tekstu]
Dostęp do artykułów: