Znowu dzielą prawicę

Jacek Kurski miał być prezesem TVP do czasu ukonstytuowania się Rady Mediów Narodowych. Tak oficjalnie brzmiały wszystkie zapowiedzi PiS. Chociaż Rada Mediów w większości składa się z ludzi wysłanych tam przez kierownictwo partii, jest dzisiaj pod potężnym ostrzałem medialnym, który ma wymusić pozostawienie Kurskiego na zawsze. Jego obrońcy podjęli wręcz dziecinną próbę szantażu wobec Jarosława Kaczyńskiego

Zmiany w TVP były jedną z ważnych obietnic wyborczych Prawa i Sprawiedliwości – telewizja bowiem wyglądała niczym stajnia Augiasza. Na służalczy stosunek tej instytucji do władzy PO nakładał się jeszcze bardzo mocno korupcjogenny system dysponowania tam pieniędzmi. Chodzi o prawie miliard złotych, który wydawany był w sposób wręcz zachęcający do nieuczciwości.
Największym zwolennikiem zmiany tego systemu był obecny szef Rady Mediów Narodowych Krzysztof Czabański. Przekształcenia prawne w mediach publicznych miały doprowadzić do likwidacji tak zwanego systemu producenckiego. Każdy więc, kto podejmował próbę realnych zmian, uderzał zarówno w potężny układ polityczny, jak i w wielkie lobby finansowe. W TVP jedne koterie zaczęły być zastępowane innymi, a interesów nie ruszono w ogóle. Co gorsza, obecna sytuacja w TVP zaczyna generować konflikt polityczny, w który na siłę próbują nas wkręcić bracia Karnowscy. Sugestie Michała Karnowskiego, że odwołanie Kurskiego wykaże polityczną słabość Jarosława Kaczyńskiego, są dziecinną intrygą wobec szefa PiS, niepotrzebnie zresztą publicznie wikłającą go w tę sprawę.
Skąd się wziął Jacek Kurski
Jacek Kurski jeszcze dwa lata temu miał fatalną opinię po prawej stronie, a szczególnie u samego prezesa PiS. Ostre personalne ataki na Jarosława Kaczyńskiego czy Antoniego Macierewicza podczas rozłamu po przegranych wyborach w 2011 r. powodowały, że na nazwisko Kurskiego reagowano na Nowogrodzkiej mniej więcej tak jak na Schetynę czy Tuska. Trzeba pamiętać, że za Kurskim ciągnęła się opinia...
[pozostało do przeczytania 64% tekstu]
Dostęp do artykułów: